Warning: file_put_contents() [function.file-put-contents]: Only 0 of 3199 bytes written, possibly out of free disk space in /home/asatru/www/15e896.php on line 41
Forum • Zobacz wątek - Dlaczego założyłem kindred...
Strona 3 z 3

Re: Dlaczego założyłem kindred...

PostNapisane: piątek, 31 sierpnia 2012, 18:07
przez Szerszen
Sugerujesz, że pogańskie byłoby takie niezawodne???
Bo ja będąc rodzicem... wcale nie jestem pewny co mi się uda zrobić dobrze a co spartolić... nie mówiąc już o tym, że dzieci same swoją drogę i tak wybierają.

Re: Dlaczego założyłem kindred...

PostNapisane: niedziela, 2 września 2012, 19:26
przez Arnikka
Myślę, że nieładne przyzwyczajenie zrzucania na czegoś kogoś ("ten zły Szatan") rozleniwia. Świadomość, iż sami odpowiadamy za własne decyzje, a raz dane słowo jest święte (z tego co rozumiem asatryjski honor, ale także choćby pozareligijny szacunek do samego siebie uznawał obietnicę za prawo..) mobilizuje ludzi i usprawnia system społeczny :) Ale co ja tam wiem, ani dzieci przecież nie mam, a poza tym to już offtop popełniam :P

Re: Dlaczego założyłem kindred...

PostNapisane: niedziela, 2 września 2012, 20:11
przez Thordis
Arnikka napisał(a):Świadomość, iż sami odpowiadamy za własne decyzje, a raz dane słowo jest święte (z tego co rozumiem asatryjski honor, ale także choćby pozareligijny szacunek do samego siebie uznawał obietnicę za prawo..) mobilizuje ludzi i usprawnia system społeczny


A ja tutaj całkowicie się zgodzę z Arnikką. Otóż to. Nieposiadanie kozła ofiarnego, na którego można zrzucić winę za własne błędy motywuje jak nic innego.

Szerszen napisał(a):Bo ja będąc rodzicem... wcale nie jestem pewny co mi się uda zrobić dobrze a co spartolić... nie mówiąc już o tym, że dzieci same swoją drogę i tak wybierają.


Szerszeniu, ale spartolić da się każdy system wychowawczy. I nigdy nie masz takiej pewności. W pewnym momencie na dziecko zaczyna działać mnóstwo innych wpływów, poza wychowaniem w domu rodzinnym i rodzice tracą kontrolę. Ale to nie zmienia faktu, że każdy wychowuje swoje dzieci (a przynajmniej powinien, patrząc logicznie) w duchu takich wartości, które sam uważa za słuszne. Inaczej byłoby to... irracjonalne, oględnie mówiąc.