Strona 1 z 2

Za czyje winy...?

PostNapisane: sobota, 18 lutego 2012, 13:43
przez Thordis

Re: Za czyje winy...?

PostNapisane: sobota, 18 lutego 2012, 18:25
przez Krucza
Oj tam, oj tam, przynajmniej motywy ze skandynawskiej mitologii są obecne w popkulturze ]:P
Kto wie, czy kogoś obejrzenie durnego filmidła nie popchnie do zainteresowania się kto zacz ów Thor,
nie takie potworki ludzką ciekawość poszturchiwały ;)

Re: Za czyje winy...?

PostNapisane: sobota, 18 lutego 2012, 19:36
przez Thordis
Oj, to chyba nie słyszałaś o wytwórni Asylum ]:D

A poważnie? Gdyby te wizje chociaż bawiły, stanowiły fajną rozrywkę ku uciesze gawiedzi, ale... Popkultura tak makabrycznie schodzi na psy, że zaczyna sprowadzać się do roli ogłupiacza. A definicja kina rozrywkowego po amerykańsku niestety z góry zakłada uwłaczanie inteligencji widza.

Krucza napisał(a):Oj tam, oj tam, przynajmniej motywy ze skandynawskiej mitologii są obecne w popkulturze ]:P
Kto wie, czy kogoś obejrzenie durnego filmidła nie popchnie do zainteresowania się kto zacz ów Thor


Mi chyba akurat za mało na popularyzacji zależy, żeby przyjąć taki tok myślenia ;P Ani na samej popularyzacji - bo po co taka wiedza każdemu półinteligentowi (?) a ludzi inteligentnych o oglądanie filmów takich jak ten nie posądzam, no i zdecydowanie jestem zwolennikiem stawiania na jakość, a nie na ilość - ani na podawaniu jej w formie AŻ takiego kiczu.

Re: Za czyje winy...?

PostNapisane: sobota, 18 lutego 2012, 23:32
przez Krucza
Eee, tego typu filmy się ogląda w zupełnie innej kategorii - takie "guilty pleasure" ]:D

Re: Za czyje winy...?

PostNapisane: niedziela, 19 lutego 2012, 11:20
przez Thordis
Widocznie do mnie nie dociera kino rozrywkowe po amerykańsku, bo od lat nie widzę w nim nic ciekawego i nic do oglądania, nie bawi mnie taki typ humoru ani poziom naiwności tych filmów, a efekty "jebudu" w nadmiarze mnie męczą zamiast zachwycać. Ale widocznie jestem niemodnym dziwadłem. ]:P

Re: Za czyje winy...?

PostNapisane: niedziela, 19 lutego 2012, 12:21
przez Sigrarr
Ale filmy w stylu tego, który podlinkowałaś, to margines marginesu amerykańskiego kina rozrywkowego (czego nie można powiedzieć np. o filmie "Thor3D"), więc wydaje mi się, że nie ma się czym przejmować.

Re: Za czyje winy...?

PostNapisane: niedziela, 19 lutego 2012, 13:48
przez Thordis
Do przejmowania to jakikolwiek film nie jest powodem. Jakbym nie miała się czym przejmować ]:P Podlinkowałam, bo się chciałam podzielić tym, jakie badziewia ludzie ostatnio tworzą, a nie dlatego, żebym się przejmowała pierdołami ]:0

Re: Za czyje winy...?

PostNapisane: niedziela, 19 lutego 2012, 16:00
przez Knust
Skądinąd, porządne sfabularyzowanie mitologii mogłoby być całkiem niezłe.
Skoro Wagner dawał radę..

Re: Za czyje winy...?

PostNapisane: niedziela, 19 lutego 2012, 16:26
przez Thordis
Tyle, że to nie jest "porządne sfabularyzowanie mitologii" tylko jakaś kwaśna, wyssana z palca, irracjonalna i zbyt abstrakcyjna jak dla mnie historyjka w amerykańskim stylu. Nie mam nic przeciwko motywom mitologicznym w fantastyce, sama chwaliłam niektóre takie filmy czy książki. Ale niechże to będzie podane w jakkolwiek sensownej treści i formie i trzyma się kupy.

Re: Za czyje winy...?

PostNapisane: niedziela, 19 lutego 2012, 17:22
przez KozioU
No to się właśnie trzyma bardzo blisko kupy.