Strona 1 z 4

Wyświechtany Mjölnir

PostNapisane: środa, 19 grudnia 2012, 23:19
przez Michał
Młot jest wszędzie. Na pamiątkach z miejsc, na których kiedykolwiek mógł stopę postawić jakiś wiking, na faszystowsko - nacjonalistycznych gadżetach i stronach internetowych, w herbie ruchu patriotyczno - kibicowskiego United Patriots z Gdyni ( http://casuals-ag.com/ ), czy w końcu na szyi, koszulce, czy okładce albumu średnio co czwartego spotkanego metalowca. Mój znajomy Szwed, również wyznawca panteonu Asgardu, mówi że doprowadza go to do szału, że ktoś nie mający nic wspólnego z religią, czy chociaż filozofią, albo historią pogaństwa germańskiego, nosi się z Młotem. Innym nie robi to różnicy. Jak wy reagujecie?

Ps. http://www.asgard.pl/
Ps. W Danii jest firma robiąca sery, o nazwie Asgard. Jest ser Loki (pikantny), ser Odyn, Thor i Frey. ]:P

Re: Wyświechtany Mjölnir

PostNapisane: czwartek, 20 grudnia 2012, 01:46
przez Knust
A mnie to zwisa. Dla mnie młot i tak jest symbolem. Nie jakimś wysakralizowanym pierdolnikiem, a symbolem. Do tego należy zrozumieć że dla większości ludzi to symbol kulturowy, martwy, bez wartości religijnej. Za to z potężnym przesłaniem ideologicznym. Toteż odwołują się do niego wszyscy.

Re: Wyświechtany Mjölnir

PostNapisane: czwartek, 20 grudnia 2012, 08:07
przez Thordis
Knust, przepraszam Cię bardzo, ale jakie potężne przesłanie ideologiczne masz na myśli?

Co do mnie... Serdecznie mi to zwisa, póki ktoś nosi sobie młot jako ozdobę, biżuterię, "coś ładnego", cokolwiek. Nic mi do tego.
Zwisają mi sery i inne produkty spożywcze. A w zasadzie to nie zwisają, bo chętnie taki serek sobie kupię, choćby i dla szpanu ;) A jak będzie smaczny to pewnie zacznę kupować regularnie.
Agencję reklamową Asgard, podobnie jak firmę transportową Freya i moje ukochane przedsiębiorstwo - Agencję Ochrony Thor, uważam za coś sympatycznego z humorystyczną nutką, przyjazne nawiązania, czasem w pełni świadome, czasem tak nie do końca, ale sympatyczne i wesołe. Czemu miałoby mnie to razić?
Inne religie też się komercjalizują, sądzę, że znacznie bardziej. I co? I nic.

Natomiast...
Irytuje mnie młot na szyjach i koszulkach byle mroków. Nie dlatego, że noszą, tylko z powodu, dla którego noszą. Bo chcą sobie pograć twardzieli na koncertach metalowych. Pozerstwo irytuje mnie w każdej postaci, więc w tej także. A i to drażni mnie najmniej. Znacznie gorsze jest coś innego.
Wkurwia (już nie irytuje) mnie, gdy symbole są naginane do potrzeb osób, które z właściwym znaczeniem symbolu nie mają nic wspólnego. Gdy taki metal twierdzi, że to jest symbol jego heavy metalowej ideologii typu "jebudu-mrok-szatan-kingdomi-of-steel" i bardzo się z tym młotkiem na swojej szyi identyfikuje, jest mocno zdziwiony, że ja też taki mam na szyi, mimo że jestem normalnie na kolorowo ubrana i się nie mroczę.
Jeszcze gorzej, gdy jako "swojego symbolu" używają go nacjonaliści, naziści, rasiści, faszyści, kibole, huligani, przestępcy. Nie chcę, by dla mnie ważne symbole były tak kojarzone, by przypisywano im takie znaczenie. Nie podoba mi się to. Serdecznie wkurza mnie młot w logo tej gdyńskiej organizacji, dostaję piany na ustach regularnie, gdy obok niego przechodzę (a spotykałam go swego czasu dość często na Karwinach). Bo nie godzę się na zasłanianie młotem akurat takich działalności, takich ideologii.

Ergo ważna jest przesłanka, cel i nadawanie znaczenia symbolowi, nie samo używanie go. To przesłanka, cel i nadawanie znaczeń, które mnie obrażają, godzą w mój honor, sprawiają, że symbole dla mnie ważne i przez to także ja jestem kojarzona tak, jak bym nie chciała, z czymś niegodnym na co sama sobie nie zasłużyłam, przez głupotę innych. Na to się nie godzę. Bo niby czemu? Tutaj już nie chodzi o symbol, o poglądy, o cokolwiek. Chodzi o honor mój, moich bliskich, mojej rodziny, mojej społeczności.

Wiesz... sławne "uczucia religijne" mam mocne, tak łatwo się ich zranić nie da, ale tolerancja na gówniane ideologie już u mnie mniejsza.

Jasne, nie będę nikogo za to bić (przegięcie w drugą stronę - a i o takich słyszałam), nie zedrę mu młotka z szyi razem ze skórą, nie wybiję wszystkich zębów. Ale wkurwiać wkurwia i tego nie zamierzam ukrywać. I jeżeli z taką osobą będę rozmawiać z pewnością powiem wprost i w twarz co na ten temat myślę, udawać, że mnie to nie źli, robić słodkiej minki i uśmiechać się nie będę.

Re: Wyświechtany Mjölnir

PostNapisane: czwartek, 20 grudnia 2012, 13:03
przez Ulf
Dobrze gadasz Thordis. Napijmy sie :piwo:

Re: Wyświechtany Mjölnir

PostNapisane: sobota, 22 grudnia 2012, 08:55
przez Leśna
Jak trafnie podsumowane @]:D a dla rozluźnienia nastrojów do listy firm o sympatycznych konotacjach warto dodać http://www.freyalingerie.pl/ ]:D

Re: Wyświechtany Mjölnir

PostNapisane: sobota, 22 grudnia 2012, 15:59
przez Thorbiern
Taaa, w tejże materii jestem z gruntu zczilałtowany ]:D; choć gwoli ścisłości musiałbym umiejscowić się gdzieś "pomiędzy" Knustem i Thordis. Co do True-Core-Black-Metal-Nazi pozerów, to nie wywołują mojej złości, co najwyżej uczucie pobłażliwej pogardy ];) No pięści bym, w każdym razie, w tych odchodach nie babrał ]:D
Młotek na szyi debila nie czyni go czymś innym. Debil pozostaje w dalszym ciągu debilem, a Mjølner Mjølnerem.
Tak czy inaczej, zapożyczenia z naszej religii najbardziej przekonują mnie w postaci "wypromowanej" w tym wątku przez Leśną. ];)

Re: Wyświechtany Mjölnir

PostNapisane: niedziela, 23 grudnia 2012, 19:48
przez Sylcia
mi to nie przeszkadza :s a ciężarówka z Freyą nawet mi raz nastrój poprawiła jak tego potrzebowałam (TO ZNAK ]:D)

o 1000% więcej mnie wkurzają ludzie identyfikujący swastykę z faszyzmem/Hitlerem. to jest dopiero przesrane. niby nie moja sprawa, ale mnie rani aż tak wielkie zbeszczeszczenie symbolu innej kultury

Re: Wyświechtany Mjölnir

PostNapisane: niedziela, 23 grudnia 2012, 21:42
przez Szerszen
Na same runy, aby ponownie się nimi zaczęto zajmować (mimo iż uzywany był okultystyczny alfabet autorstwa Guido von Lista) po II w.ś. trzeba było czekać około 60 lat... a nadal jest na nich piętno SS i nie tylko.
Nie wiem czy kiedykolwiek Sylciu i szczerze wątpię czy za naszego życia uda się przywrócić pozytywne postrzeganie swastyki w Europie Środkowej.

Re: Wyświechtany Mjölnir

PostNapisane: poniedziałek, 24 grudnia 2012, 00:44
przez Knust
Thordis,
Może źle się wyraziłem.
Po prostu Młot Thora jest postrzegany jako symbol siły, walki, potęgi i innych tego typu. Do tego rodowodem z jakże ponętnej dla ludzi kultury.
Toteż się go eksploatuje.

Re: Wyświechtany Mjölnir

PostNapisane: poniedziałek, 24 grudnia 2012, 09:56
przez Thordis
No to fakt, Knust, trochę źle Cię zrozumiałam.

Knust napisał(a):Po prostu Młot Thora jest postrzegany jako symbol siły, walki, potęgi i innych tego typu.


No bo to nie jest ładunek ideologiczny, tylko symboliczny. Czyli poszło o nomenklaturę ;)

Tak btw. to wiesz... jeżeli ktoś ma fantazję nosić sobie na szyi Mjölnir, bo sądzi, że tym sposobem "przypakuje", będzie bardziej zajebistym, mega turbo wyjechanym w kosmos przekoksem... to jakoś nie sądzę, że coś mu to da. Trochę się mija z celem. Sądzę, że łatwiej byłoby regularnie chodzić na siłownię. I zdrowiej - dla ciała i psychiki.
Ale z drugiej strony, jeżeli chodzi Ci o pójście dalej, czyli nie zatrzymanie się na "postrzeganiu jako symbolu siły", tylko zabrnięcie w wykorzystywanie jako symbolu niezdrowych czy zbrodniczych form kultu siły - to moje zdanie wyraziłam powyżej. Owszem - pienię się o to i pienić będę i nie umiem przejść obojętnie.

Sylcia napisał(a):o 1000% więcej mnie wkurzają ludzie identyfikujący swastykę z faszyzmem/Hitlerem. to jest dopiero przesrane. niby nie moja sprawa, ale mnie rani aż tak wielkie zbeszczeszczenie symbolu innej kultury


I mi właśnie o to chodzi. Nie chcę być kojarzona z czymś, co nie ma ze mną nic wspólnego, tylko dlatego, że przedstawiciele "tej drugiej strony" używają tych samych symboli, co ja, w zupełnie innym celu i znaczeniu. Tyle, że moja znaczenie i cel są historycznie uzasadnione - ich wyimaginowane, bo brzmią fajnie.

Thorbiern napisał(a):Taaa, w tejże materii jestem z gruntu zczilałtowany


Gwoli ścisłości - ja też, tyle, że mój czilaut kończy się w momencie, gdy ktoś tworząc bajeczną otoczkę wokół siebie, robi przy okazji czarny PR też mnie (i nie tylko, bo mnie to jeszcze pół biedy, ale całej mojej społeczności, w tym mojej rodziny) ;) Jasne, można powiedzieć, że PR nie jest istotny i przecież każdy kto mnie zna, wie, jak jest. Tyle, że chyba nikt nie lubi, gdy jego obraz tworzą inni (szczególnie, jeżeli to debile), nie on sam. Jak ktoś ma myśleć o mnie źle, to niech sobie myśli, byle na podstawie moich czynów albo czegokolwiek, z czym naprawdę się identyfikuję.