Centralizacja / rejestracja

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez ThorrUlfR » środa, 7 listopada 2012, 08:42

Coffee
Mówiąc o wspólnym kalendarzu świąt masz na myśli nieformalną organizację Asatru Polska czy szerszy krąg wyznawców?

Thordis
Zauważ jedną rzecz, iż nie wszyscy nawet na tym forum identyfikują się z "Asatru Polska" nie mówiac już o pracy, finansowaniu i wzmacnianiu jednej organizacji (to taka nasza narodowa cecha gdzie jest 2 Polaków tam są 3 organizacje/partie etc.) i ja bym tych osób z gory nie wykluczał.
A jezeli mówimy o zobowiazaniu o dbanie o jakieś dobro, to jest to dobro naszej własnej rodziny przede wszystkim.
Może więc niech każdy zadba najpierw o rozwój własnej "rodziny" (nawet trochę szerzej rozumianej), a na unifikacje przyjdzie wlasciwy czas. ]:)
Poznał tedy, iż zły nie jest! Bo by złym być duszę trzeba mieć i z ciemności na światło z pogardą spoglądać!
ThorrUlfR
 
Posty: 260
Dołączył(a): wtorek, 6 marca 2012, 13:50

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Thordis » środa, 7 listopada 2012, 09:23

Owszem, tutaj masz całkowitą rację. Tylko bardziej to przestopniowałes - i słusznie, ja za mocno wybiegłam i uogólniłam. Właściwe wartościowanie: rodzina - lokalna społeczność - ogólna społeczność. Tutaj całkowicie się zgadzam.
Chodziło mi właśnie o to, żeby działać krok po kroku. O to, że póki nawet nie ma konkretnej, zorganizowanej większej społeczności, nie ma mowy o centralizacji czy rejestracji. Bo co niby mielibyśmy rejestrować? Dlatego, tak jak mówisz (i jak ja już też wcześniej podkreślałam), trzeba najpierw przejść przez kolejne etapy społecznego rozwoju.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez KozioU » środa, 7 listopada 2012, 09:26

ThorrUlfR napisał(a):A jezeli mówimy o zobowiazaniu o dbanie o jakieś dobro, to jest to dobro naszej własnej rodziny przede wszystkim.
Może więc niech każdy zadba najpierw o rozwój własnej "rodziny" (nawet trochę szerzej rozumianej), a na unifikacje przyjdzie wlasciwy czas. ]:)


No ależ właśnie to między innymi (a także to o czym pisze Coffee i Thordis) mamy na myśli ja czy Szerszeń, pisząc że jeszcze nie teraz, bo są pilniejsze sprawy. Teraz jest czas na to, co Thordis robi w Trójmieście, Isa we Wrocławiu, a Coffee z ekipą w Łodzi, działania i integracja na szczeblu lokalnym (i chwała ludziom, którzy je podejmują!). Potem (może już wiosną, skoro są takie plany) czas na ogólnopolskie imprezy w szerszym gronie. Bo nie przeskoczymy jednym susem z etapu ludzi znających się z internetu do etapu sprawnie działającej ogólnopolskiej organizacji. Trzeba ten dystans pokonać małymi krokami i powoli, bo inaczej czeka nas spektakularna wywałka na dupę w błoto.
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Ulf » środa, 7 listopada 2012, 11:28

Mimo ze wszyscy jestesmy co do tego zgodni, ze za wczesnie jeszcze na jakiekolwiek dzialania rejestracyjne ( bo jak slusznie wspomniala Thordis co tu rejestrowac ) dobrze jednak, ze sprawa ta zostala publicznie przedyskutowana. Pozwolilo to wszystkim uswiadomic sobie, przed jakim wyzwaniem stoimy, jakie problemy nas oczekuja... i gdzie sie aktualnie znajdujemy ];) - nie wspominajac juz o konstruktywnych wnioskach ktore podczas tej dyskusji padly.

Krotko mowiac, Coffee, dzieki za ten probny balon fejsbukowy w postaci ankiety, bo to wlasnie stalo sie w sumie przyczyna tej interesujacej "uswiadamiajacej" dyskusji. Oby wiecej takich na naszym forum, bo jak zauwazyles w innym watku, tematow do ogarniecia jest calkiem sporo... ]:)
Ulf
 

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Vrede » czwartek, 8 listopada 2012, 20:29

W organizacjach zagranicznych funkcjonuje "board" - forma zarządu, o czym kilka stron wcześniej wspominała Isa. Zarząd właściwie robi to samo co my teraz - organizuje spotkania, dba o dostarczanie informacji, o forum itd. To co nas różni to to, że tam jest to formalna organizacja, ze skarbnikiem, składkami i podatkami - czyli mają jeszcze więcej roboty. A czy mają w związku z tym jakieś dodatkowe korzyści, których my nie mamy obecnie? Niekoniecznie... spotkania odbywają się w pubach, bloty na prywatnych terenach, zloty w zwykłych ośrodkach rekreacyjnych.

Mogą ubiegać się o pozwolenie na budowę świątyni (i taka właśnie powstaje teraz na Islandii (Isa, popraw mnie, jeśli mnie skleroza ogarnia, ale Ottar zdajsie wspominał o tym, że w 2018 już ma być gotowa na kolejny IASC?)), mogą ubiegać się o pozwolenie na cmentarz. Jedno i drugie to długi proces. I nie chodzi tu tylko o kwestie prawne. Głównie chodzi o ludzi - oni funkcjonują tam już razem od kilkunastu lat, znają się jak łyse konie, mogą na sobie polegać, bo sprawdzili się już w wielu sytuacjach. Coś takiego mogę powiedzieć tylko o kilku osobach z naszego grona a to i tak będzie opinia na wyrost, bo aż tak długo się nie znamy.
To my - ludzie - budujemy tą społeczność, to nasze wzajemne relacje odgrywają tu kluczową rolę. I nie chodzi tu o wielką różową puchatą przyjaźń, tylko o wzajemną pewność, szacunek i zaufanie. Lubić się nie musimy, nie w tym rzecz. Ale trzeba się nauczyć życia w społeczności a nie tylko dla siebie samych, mimo iż jesteśmy indywidualistami. Jeżeli ktoś nie jest w stanie myśleć "grupowo" to tej grupy nie zbuduje. A właśnie takie grupy są nam potrzebne, bo z dobrze prowadzonych lokalnych ognisk powstanie nam w końcu solidna organizacją, którą wtedy będziemy mogli ugryźć od strony prawnej. Solidna organizacja a nie przypadkowi ludzie, internetowe gęby etc.

W związku z czym lepiej zacząć od siebie samych niż od budowy wielkich świątyń, centralizowania niewiadomoczego i wpisywania się na listę oczekujących na widowiskowe pośmiertne ognisko na kutrze rybackim.
Avatar użytkownika
Vrede
 
Posty: 933
Dołączył(a): czwartek, 10 marca 2011, 21:56
Lokalizacja: Wrocław i Oslo

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez myszaq » czwartek, 8 listopada 2012, 22:18

Vrede, jak zawsze w sedno @]:D
Avatar użytkownika
myszaq
 
Posty: 207
Dołączył(a): czwartek, 22 września 2011, 13:43
Lokalizacja: Poznań

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez KozioU » czwartek, 8 listopada 2012, 22:26

Mamy zatem odfajkowaną jedną sprawę w której się zgadzamy: zacznijmy od ogarniania swojego ogródka, zbudujmy silne kindredy, środowiska lokalne (znów ukłon dla Wrocławia, Trójmiasta i Łodzi!) a potem zaczniemy budować coś więcej.
@]:D
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Isa » sobota, 10 listopada 2012, 13:19

Vrede napisał(a):Mogą ubiegać się o pozwolenie na budowę świątyni (i taka właśnie powstaje teraz na Islandii (Isa, popraw mnie, jeśli mnie skleroza ogarnia, ale Ottar zdajsie wspominał o tym, że w 2018 już ma być gotowa na kolejny IASC?)), mogą ubiegać się o pozwolenie na cmentarz.

Dokładnie tak, czego już się nie mogę doczekać ;)
Íss er árbörkr
ok unnar þak
ok feigra manna fár.
Avatar użytkownika
Isa
 
Posty: 279
Dołączył(a): poniedziałek, 28 marca 2011, 18:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Gotthard » poniedziałek, 22 kwietnia 2013, 18:10

Odświeżam trochę wątek na temat rejestracji Asatru Polska, po uaktywnieniu za sprawą Vikinga AFA w Polsce - głosy są różne, więc szerzej zajmę stanowisko, ale w tym wątku - tak dla odmiany ;)

Przeczytałem, mam nadzieję uważnie, wszystkie wątki dotyczące rejestracji/centralizacji/globalizacji oraz wątek dotyczący ekspansji AFA na Polskę i nasunęła mi się pewna myśl, może nawet więcej myśli, które postaram się zebrać w całość.

Wniosek jaki z tego wszystkiego wysnułem jest taki, rejestracja jest potrzebna, ale nie czas i nie miejsce na to, żeby tego dokonać. Wszyscy zagłosowali – ja też się milcząco pod tym podpisałem – za pracą u podstaw i takim pro pozytywistycznym podejściu do środowiska.

Po głębszych przemyśleniach jednak zgadzam się z tym i nie zgadzam. Ogólnie mam złe doświadczenia w rejestracji związków, klubów i innych temu podobnych – z tych samych względów co wszyscy – władykom władza uderza do głowy i wszystko przyjmuje nieoczekiwany i nieodpowiedni dla wszystkich obrót. Interes własny przedkładany jest nad interes społeczności, a większość ustaleń w tzw. „zarządzie” odbywa się w kuluarach na zasadzie „tak, bo tak”. I jeśli rzeczywiście ma to tak wyglądać to jestem przeciw. Ja nie jestem barankiem, którego się wodzi za nos i coś mu się każe, lub na coś łaskawie zezwala i wszyscy tutaj mają co do tego podobne zdanie.

Trzeba by sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie, czy rejestracja jakiegoś „ciała”, bo nie mam na myśli związku wyznaniowego, bo na to faktycznie nie jesteśmy gotowi od choćby z powodu masy warunków, które jako związek wyznaniowy musimy spełnić, ale rejestracja np. stowarzyszenia kindredów jest możliwa.

Dalej. Po co to komu i do czego miałoby niby być potrzebne? Isa wspominała w tym wątku, że będąc na IASCu były przedstawicielkami Asatru Polska, które de facto w żadnych papierach nie istnieje, czemu wszyscy na IASCu się dziwowali.

Dalej. Jako organizacja nieformalna nie mamy do niczego prawa. (Co zasadniczo wszyscy doskonale wiedzą, a goście nam zarzucają). Nie mówię tu np. o wybudowaniu świątyni, czy cmentarza, czy czegoś równie monumentalnego, ale jako organizacja nieformalna nie jesteśmy w stanie np. zarządzić zbiórki pieniędzy ot choćby z filantropijnej chęci pomocy komukolwiek w jakimkolwiek celu. Gdyby się o tym „organa państwa” dowiedziały moglibyśmy mieć kłopoty. Możemy to zrobić jedynie prywatnie jako grupa przyjaciół, po cichu i po kontach, ale nie formalnie jako nieformalna organizacja. Natomiast jako „ciało” posiadające KRS możemy zrobić zdecydowanie więcej. Zbiórka na ratowanie niedźwiedzi, utrzymanie drzewa w parku, czy jakakolwiek inna zbiórka - to tylko przykład. Przykład następny - jeśli komuś z naszych dzieje się źle - moglibyśmy mu pomóc, angażując w to większe siły. Przykład następny jeśli byśmy chcieli zaprosić zagranicznych gości żeby poprowadzili wykłady – to jako kto? Jako organizacja? Czy prywatnie? Co taka wizyta wniesie do społeczności? Dzisiaj, to będzie prywatna wizyta prywatnych osób u prywatnych osób. Jeśli taka wizyta zostanie zorganizowana to raczej nieoficjalnie po cichu i dla wybrańców. Jako legalnie działająca organizacja, moglibyśmy takich ludzi zaprosić i ugościć zgodnie z obyczajem mając na to środki, oficjalnie angażując w to więcej osób zainteresowanych, co nie oznacza, że spotkanie byłoby otwarte, tyle, że zasięg mogłoby mieć większy.

Co do władzy, KozioU powiedział, a ja popieram – nie wyobrażam sobie władz takiej organizacji wyłonionych inaczej niż na thingu. Na takim zebraniu powinna pojawić się starszyzna i głowy rodzin i prawdę mówiąc to ci delegaci stanowiłyby „zarząd” takiej organizacji. Nie podnoście tylko głosów sprzeciwu z powodu niemożności spotkania się w jednym czasie w jednym miejscu. W dobie dzisiejszych środków elektronicznych jest to możliwe bez najmniejszych problemów.
Zarząd organizacji podejmowałby zasadnicze decyzje dotyczące całej organizacji, (np. kalendarz świat, spotkań ogólnopolskich, czy ogólnoświatowych, czy zbiór dokumentacji do rejestracji związku wyznaniowego czy ustalenia kanonu) natomiast lokalne decyzje w kindredach podejmowałyby, tak jak to się dzieje do tej pory, głowy rodzin. Głowa rodziny byłaby dodatkowo delegatem konkretnego kindredu, czy innego środowiska na thing i tamże komunikowałaby konkretne problemy, czy też wnioski swojego kindredu. Zarząd, chociaż lepszym określeniem byłaby np. rada (czy starszyzna) miałby jako dodatkowe uprawnienie, możliwość rozstrzygania wszelkiej maści sporów i stanowiłby swoisty sąd koleżeński, czy też związkowy – dokładnie jak na thingu. Głowa kindredu wcale nie musiałaby być delegatem kindredu na thing. Taki przywilej głowa miałaby tytularnie, ale mogłaby delegować na thing kogoś kto w jakiejś kwestii byłby odpowiedniejszym delegatem niż on. Thing zwoływany byłby raz na miesiąc czy kwartał. Na początek myślę, że im częściej tym lepiej.

Oczywiście ponieważ rada podejmowała by decyzje dotyczące całej organizacji i żeby uchwalać spójne stanowisko, to decyzje powinny być podejmowane nie zwykłą większością głosów 50% + 1 głos, a np. jednomyślnością. To wszystko są kwestie do precyzyjnego ustalenia. W ten sposób wyeliminowalibyśmy zapędy do papieżowania osób, które garną się do władzy, bądź na tą władzę są chore. Skutkowałoby to tym, że decyzja musiałaby zapaść na konkretnym thingu, a cała rada wyjechać z thingu z przekonaniem, że podjęła słuszną decyzję. I thing trwałby dotąd, dopóki decyzje nie zapadłyby jednomyślnie. W świetle polskiego prawa istnieje coś takiego, co się nazywa „reprezentacja wieloosobowa” co oznacza, że wszyscy reprezentanci muszą się podpisać np. pod sprawozdaniem do GUS-u, czy na innych papierach. Ale w dobie podpisów elektronicznych – to jest żadem problem.

Następną kontrowersyjną rzeczą w każdej organizacji są pieniądze. Dlatego, żeby wyeliminować chęć jakiejkolwiek kombinacji finansowej przez władze organizacji organizacja powinna być organizacją non profit, a jeśli już profit to mieć w statucie zapisane, że żaden z członków zarządu nie pobiera jakiegokolwiek wynagrodzenia w jakiejkolwiek formie. Wszyscy pracują dla społeczności i na jej rzecz, nie pobierając za to wynagrodzenia, a forsa jeśli takowa się pojawi ze zbiórek, czy innych akcji powinna być przeznaczona na cele statutowe, którym nadrzędnym jest propagowanie Asatru w Polsce. I na ten przykład, to co Coffe napisał moglibyśmy zapłacić za przyjazd na spotkanie, lub w innej formie pomóc

Generalnie chodzi o to, że rejestracja organizacji zapracuje in plus na wizerunek Asatru Polska – rejestrując się jako forma prawna poprawiamy swój wizerunek jako organizacja, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz kraju. Dodatkowo stajemy się wiarygodni w literze prawa.

Rzecz druga. Taka organizacja mająca umocowanie prawne, szybko pokazałaby jak będziemy radzić sobie jako związek wyznaniowy. Po pierwsze da solidne podwaliny pod budowę związku wyznaniowego. Już nie ankieta na facebooku będzie wiarygodna, ale ilość faktycznie zaangażowanych i zarejestrowanych w organizacji osób. Po drugie nauczy nas poruszania się w prawnych zawiłościach polskiego prawa, gdzie na samą myśl czasem biorą mdłości. Niemniej będziemy mieć wprawę i będziemy wiedzieć w który stół trzeba walnąć żeby zagrały konkretne nożyce. A takie doświadczenia przed rejestracją związku wyznaniowego są bezcenne.

No i rzecz trzecia. Uważam, że takie sformalizowanie, ubranie w pewne ramy (bo one by się siłą rzeczy musiały pojawić) i uładzenie co poniektórych gorących głów w pewne – boję się użyć tego słowa - „standardy” nie dopuści do tego, żeby środowisko dzieliło się na mniejsze kawałki. Ludzie, którzy do tej pory wybierali mniej lub bardziej jasne bądź ciemne ścieżki z powodu braku jednych wspólnych „zasad” idące obok Asatru będą domyślnie wiedzieć, gdzie szukać oparcia i do kogo się zwrócić. Nie będzie, a przynajmniej nie powinno być sytuacji typu, ktoś się modli do Thora i Odyna i nazywa siebie „thorodynejczykiem”, bo zasadniczo wierzy w Asów, ale dotąd nie dotarł do ludzi, którzy mają podobnie do niego. Albo też drugi biegun – zagląda na forum i przy całej ogromniej wiedzy jaka jest tam spisana, dostaje niejako „z liścia” od nadmiaru informacji i stwierdza, e to nie dla mnie w końcu jestem „freistą”. To samo tyczy wszelkiej maści wolnych elektronów tudzież innych satelitów.

Rzecz czwarta. Dzieci. Ja wiem, że spora część z was nie ma dzieci, część nie chce, część nie widzi potrzeby. A to jest ważna część życia każdej społeczności. To nowe pokolenie, które zastąpi nas – pokolenie Zero.
Mam przed sobą formularz – zgłoszenie na kolonię, jest rubryka „wyznanie” – co mam wpisać? Asatru? Każdy kto to sprawdzi w spisie kościołów w Polsce, powie że „ktoś się pomylił, pewnie chciał wpisać ateista”... Ja wiem, że to bzdura – może dla nas i może teraz, ale dla naszych dzieciaków to nie jest bzdura – nie wiem jak wytłumaczę to Młodemu jeśli mnie o to spyta. A nawet jak będę próbował – to mnie wyśmieje i powie, „Tata to ta Ostara na której byliśmy, to nie było żadne Święto, skoro Asatru nie jest kościołem”. I nie pomoże żadne nawet najbardziej uczone wyjaśnienie jeśli na łopatki rozłoży go najprostsza logika, ubrana w codzienność.

No i ostatnie. Jeśli zaczniemy działać legalnie, w oparciu o ramy, które sami stworzymy i zasady, które sami utworzymy i wszyscy będziemy pracować dla dobra społeczności, to nikt nie będzie czuł się pokrzywdzony, pominięty, opuszczony czy odrzucony. Nikt też nie będzie ani umniejszał ani nadmiernie powiększał swojej roli w społeczności. Wszyscy za to będą mieli poczucie dobrze wypełnionego społecznego obowiązku, a robotą której przy rejestracji związku wyznaniowego jest masa po prostu się podzielimy i dźwigniemy to wspólnie. Twórzmy zatem Społeczność legalną, bo nam to po prostu zaprocentuje w każdej sytuacji.

]:P

Wiem, że w pierwszej chwili to co napisałem, może brzmieć – dziwnie, ale przemyślcie to dobrze w swoich głowach zanim posypią się gromy, albo ktoś mi przywali z liścia.
Zastanówcie się i zróbcie taką prostą analizę – SWAT czy jakoś tak. Co MY jako Asatru Polska (a tak, bo się utożsamiam) zyskamy, a co stracimy dzięki rejestracji „ciała”. Co nam to ułatwi a w czym przeszkodzi – dopiero potem możecie mi nawrzucać.
Stowarzyszenie Asatryjskie Midgard
http://midgard.org.pl
Avatar użytkownika
Gotthard
 
Posty: 154
Dołączył(a): środa, 30 maja 2012, 15:59
Lokalizacja: Warszawa

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez KozioU » poniedziałek, 22 kwietnia 2013, 18:54

Czyli, wyciągając na wierzch to co ważne, sugerujesz żeby zawiązać stowarzyszenie i zobaczyć jak to będzie banglać? A potem, kiedyś, jak już będziemy ogarnięci organizacyjnie i gotowi na walkę z Wielką Biurokracją pomyśleć o przekształceniu tego w związek wyznaniowy?

Myślę, że wymaga to jeszcze wielu przegadanych godzin i wypitego miodu, ale jest to pierwsza IMO realna na obecną chwilę propozycja nadania nam jakiejś formy prawnej. Stowarzyszenie ma prościutką formę i procedurę rejestracji, mało wymagań stawianych przez organy rejestrowe (nie musi na przykład nigdzie składać zeznań finansowych, nie musi prowadzić księgowości, ale kiedy zajdzie potrzeba - na przykład uda się pozyskać dofinansowanie czy dotację - to może bez problemu przyjąć, wydać i rozliczyć się z takiej kwoty) i do założenia go potrzeba zaledwie kilku osób i regulaminu działalności. To się może udać.
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Neopogańskie ścieżki i bezdroża

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron