Centralizacja / rejestracja

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Vigdis » poniedziałek, 13 maja 2013, 22:54

Ulf napisał(a):Stowarzyszenie – organizacja społeczna (zrzeszenie) powoływana przez grupę osób mających wspólne cele lub zainteresowania.
------------------
Mamy wspolne cele? Mamy
Mamy wspolne zainteresowania? Mamy

Wiec nie dzielmy prosze wlosa na czworo. (..)
Czy tylko ja tu czegos za cholere nie rozumiem?
]:D


Uf to co napisałeś ma ręce i nogi, ale hmm... może nie widzisz że z powodu jakiś urazów i żalów z przeszłości dyskusja, choć dotyczy sprawy wydawałoby się neutralnej, to głównie opiera się na emocjach.

Jednak najpierw dla Gottharda @]:D za pomysł, chęć działania i odwagę.
Ja jestem na TAK dla stowarzyszenia i dla thingu.

Tylko jedno mnie zastanawia po co na thingu mają się pojawić osoby które są na Nie dla pomysłu ? I dlatego doceniam szczerość Isy w tej sprawie. Ja też nie zamierzam budować czegoś jeśli mam współpracować z kimś, kto choć wykazuje się "potencjałem intelektualnym" to zawiódł moje zaufanie. Wiem ze każdy ma prawo wypowiedzieć się w temacie bo "Nic o nas bez nas" , ale kiedy ktoś jak jednostka zawodzi, albo "szkodzi" społeczności krytykując ją w innych środowiskach, czy miejscach w sieci, to nie ma sensu tego ciągnąć.

Moim zdaniem podstawą działania stowarzyszenia powinno być wzajemne zaufanie.
Piszecie że nie trzeba się lubić czy przyjaźnić, ale jednak na zdrowy rozum pomyślcie czy dacie radę współpracować i do tego zaufać osobie, która was kiedyś zawiodła, albo po prostu się nie lubicie ?
Mówienie że to wspólny Cel, że liczy się ogół, no cóż, ale wszystko zaczyna się na poziomie jednostki, jej zachowania i postaw wobec innych współwyznawców.
Nie oszukujmy się, ale nie przeskoczy się takich spraw jak wzajemne sympatie i antypatie. I żadne hasła tego nie zmienią. Dla mnie jest to zrozumiałe, bo jesteśmy ludźmi i mamy prawo do takich a nie innych reakcji. I chyba dalej nie ruszymy jeśli nie powiemy sobie wprost że w tej kwestii emocje grają dużą rolę. Niestety.

Jedno jest pewne, stowarzyszenie jest dla nas jako społeczności szansą na przyszłość i jeśli tej szansy teraz nie wykorzystamy to za rok nas nie będzie. Będą tylko małe grupy towarzyskie i pojedyńcze osoby pozostawione same sobie, które zniechęci taki stan rzeczy.
Proponuję żeby przyspieszyć prace związane ze stowarzyszeniem. Przecież osoby które są na Tak mogą się już spotkać i zacząć działać.
Przejdźmy z tym o reala i nie ma co czekać do Vetrablotu, zbliża się Midsommer, to dobra okazja do spotykania i zapytania bogów co sądzą o naszym pomyśle. A jak tak będziemy czekać kolejne miesiące, całe wakacje to znowu pojawią się jakieś przeszkody i sprawa rozejdzie się kościach :-?
Avatar użytkownika
Vigdis
 
Posty: 22
Dołączył(a): czwartek, 21 marca 2013, 23:54

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Hrefna » poniedziałek, 13 maja 2013, 23:04

Michał napisał(a):Abstrahując od całej reszty, to zaczynam dostrzegać problemy natury demograficznej - nie wiem, czy piętnaście osób się znajdzie...
Nie musi znaleźć się 15, jeśli myślimy o stowarzyszeniu zwykłym, a takie na początek chyba byłoby właściwsze, również ze względów oszczędnościowych. Nic nie stoi na przeszkodzie temu, by z czasem rozwinęło się w formę "regular"... być może nawet, jeśli okazałoby się, że mamy zasoby ludzkie i możliwości, połączone z czasem z fundacją? Myślę, że założenie małych kroczków i ewolucyjności mogłoby być tu odpowiednie. Lepiej nie porywać się z góry na coś większego, a mniejsze stopniowo przekształcać i rozwijać.


Z mojego punktu widzenia, podstawą działania nie musi być zaufanie, a zaangażowanie, profesjonalizm i orientacja na cel. I w sumie - również z mojej strony, podstawowym powodem ewentualnego uczestnictwa w thingu jest właśnie to - "nic o nas bez nas", bez zwracania uwagi na interpersonalne niedomówienia, nieporozumienia, sympatie i antypatie. Jeśli widzę w czymś cel nadrzędny gotowa jestem dla jego realizacji współpracować z każdym, nawet osobami, którym nie ufam czy one nie ufają mnie i nie darzymy się wzajemną sympatią - choćby na podstawie założonych zakresów działań. W tym wypadku trochę jak w firmie... relacje towarzyskie idą na margines i nie zwraca się na nie uwagi.
Ostatnio edytowano poniedziałek, 13 maja 2013, 23:11 przez Hrefna, łącznie edytowano 2 razy
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Sigrarr » poniedziałek, 13 maja 2013, 23:08

Vigdis napisał(a):Jedno jest pewne, stowarzyszenie jest dla nas jako społeczności szansą na przyszłość i jeśli tej szansy teraz nie wykorzystamy to za rok nas nie będzie. Będą tylko małe grupy towarzyskie i pojedyńcze osoby pozostawione same sobie, które zniechęci taki stan rzeczy.


Czyli jeśli nie będzie stowarzyszenia, to będzie tak jak jest teraz, czyli jeśli nie będzie stowarzyszenia, to nie będzie nas jako stowarzyszenia. Seems legit!

Nie twierdzę, że stowarzyszenie jest złym pomysłem, ale nie czyniłbym tej sprawy pilną w sensie przetrwania albo rychłego zgonu. A kogo ma zniechęcić taki stan rzeczy? Jak ktoś jest jedynym asatryjczykiem w swojej okolicy to nim pozostanie, nawet będąc członkiem stowarzyszenia, ponadto niezależnie od istnienia stowarzyszenia może odwiedzać albo nie odwiedzać innych, odległych asatryjczyków. A jak ktoś jest w "grupie towarzyskiej", to nie ma powodów, żeby się zniechęcać. No i czy powinno się przejmować osobami, które "zniechęcą się" tym, że formalne stowarzyszenie powstanie rok później, a nie od razu?
Sigrarr
 
Posty: 330
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 22:15
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Hrefna » poniedziałek, 13 maja 2013, 23:37

@Vigdis jeszcze
Cóż, im wcześniej tym mniejsza szansa na mój fizyczny udział w spotkaniach. Ale zapewne jednocześnie większa na udział tych, którzy mi nie ufają czy uważają, że zawiodłam ;) Coś za coś :)
W takiej sytuacji, jeśli potrzebna byłaby jakaś praca redakcyjna, robota typu dtp, cokolwiek do zrobienia, co można zrobić przy komputerze, nie wychodząc z domu, nawet jeśli jest bardzo czasochłonne, jak najbardziej tej roboty się podejmuję. Mam 24/24 czasu z przerwami na ćwiczenia rehabilitacyjne i ewentualnie krótkie pobyty w szpitalu, natomiast przez najbliższe pół roku co najmniej jestem kompletnie niemobilna. Nawet na terenie mieszkania. Więc w dowolne prace mogę tymczasem włączyć się tylko tak.
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Vigdis » poniedziałek, 13 maja 2013, 23:48

Sigrarr napisał(a): No i czy powinno się przejmować osobami, które "zniechęcą się" tym, że formalne stowarzyszenie powstanie rok później, a nie od razu?

Tak, szczególnie jeśli będą to nowe osoby które od Nas "odpłyną", bo po za tym forum, no i może stroną na Fb nie mają żadnego kontaktu z asatru (a zwłaszcza "żywego" kontaktu).
Na chwilę obecną nowe osoby pozostawione są same sobie i są w tzw "poczekalni".

@Hrefna nie da się wmówić sobie czy innym, że ktoś podejdzie do współpracy bez emocji, bo zawsze będzie - lubię nie lubię, co przełoży się na - dobrze mi się z tym czy tamtym współpracuje, Poza tym nie da się uniknąć emocji jeśli dotyczy to kwestii poglądów czy zachowań związanych z wiarą.

Pamiętajmy że jakby nie było nasze stowarzyszenie nie będzie zakładem pracy, czy korporacją, więc nie musimy zaciskać zębów i działać wbrew sobie żeby tylko na czas wykonać plan dla szefa. Stowarzyszenie ma działać Dla ludzi i powiem Ci że ludzie od razu zauważą jeśli coś będzie nie tak.
Avatar użytkownika
Vigdis
 
Posty: 22
Dołączył(a): czwartek, 21 marca 2013, 23:54

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Hrefna » wtorek, 14 maja 2013, 00:10

Wmówić niczego nikomu się nie da. Ale uważam, że każdy powinien mieć szansę wykazania się w działaniu, niezależnie od wzajemnych sympatii i antypatii, czy założonej z góry nieufności, które tym samym mogą zostać skorygowane.

Owszem, jestem nieobiektywna, bo jako jednostka mocno socjopatyczna, nie lubię 99% ludzi i nie lubię z nimi przebywać, nie ufam kompletnie nikomu, nawet najbliższym przyjaciołom i własnej rodzinie, ufam wyłącznie samej sobie, co wcale nie przeszkadza mi z ludźmi współpracować ku realizacji celu, który uważam za swój. Albo nawet za taki nie uważam, ale jest słuszny, jak miało to miejsce kiedy kierowałam sieciowym marketem spożywczym. I nie widzę w takiej współpracy problemu.

Ale to offtop.
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Hrefna » wtorek, 14 maja 2013, 02:02

Tak z innej, bardziej rzeczowej beczki (bo już nie mogę edytować swojego postu) - lektura materiałów dotyczących rejestracji związków wyznaniowych, między innymi na Racjonaliście, wskazuje na to, że powołanie stowarzyszenia wydaje się być właściwą drogą. Odwołuję się tu do materiału pod linkiem => http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,135 ... eligijnych . Jak wynika z tekstu, rejestracja związku wyznaniowego może być i zwykle jest uzależniona od klimatu politycznego, a więc linii politycznej aktualnej władzy i jej opozycji - głównie z tego powodu, że decydują o niej centralne organy państwa, nie sądy. I w związku z tym może być utrudniona.

Szczególnie istotnych jest tu kilka rzeczy:
nawet spełniając wszystkie wymogi o rejestracji decyduje klimat polityczny, skład i zapatrywania rządzących. W okresie czterech lat rządów premiera Buzka w Polsce nie dokonano żadnej rejestracji. Administracja centralna odmawiała prawa do legalnej działalności każdej nowej grupie religijnej. Składane wnioski były oddalane (np. z powodu braku pieniędzy na rzeczoznawcę <=<rzecz istotna - uwaga moja>). Przy czym, co charakterystyczne, wnioskodawców starano zbywać odpowiedzią ustną. Domagający się odpowiedzi na piśmie otrzymywali zdawkową formułkę mówiącą o tym, że odnośny organ nie dostrzega konieczności rejestracji tej właśnie nowej grupy religijnej.

łatwiej zarejestrować grupę religijną, którą da się zakwalifikować do jakiegoś typu wspólnot, np. chrześcijańsko-protestanckie kościoły rozproszone, kościoły chrześcijaństwa wschodniego, grupa buddyjska, niż zupełnie nowy ruch religijny . Istotną informacją staje się wówczas fakt istnienia podobnej wspólnoty na świecie, do tradycji i doktryny której nowa grupa religijna nawiązuje .


i przypis 2 do linkowanego tekstu:
Stąd też były takie ruchy religijne, które zarejestrowały się od razu, były i takie, które musiały występować kilkakrotnie o rejestrację (z powodu jednoznacznie negatywnych opinii rzeczoznawcy) [ 2 ], były i takie, dla których rzeczoznawcę zmieniano.

[ 2 ] Z posiadanych przeze mnie informacji taki los spotykał grupy odwołujące się do tradycji neopogańskich, którym sugerowano, by poprzestali na rejestracji stowarzyszenia o celach etniczno-kulturowych


Sądzę zatem, że jeśli mamy w przyszłości dążyć do rejestracji związku wyznaniowego czy w uproszczeniu ruchu religijnego, wcześniejsze zaistnienie formalne poprzez powołanie do życia odpowiedniego stowarzyszenia wydaje się być krokiem właściwym. Przyznaję, że byłam innego zdania, jednakże tylko krowie poglądy nie ewoluują i się nie zmieniają ;) - to samo zresztą dotyczy opinii o rozmaitych grupach i pojedynczych osobach - życie je weryfikuje z czasem, nie tkwimy przecież w miejscu. A z samą rejestracją struktury stricte religijnej trzeba niestety - bo takie są polskie realia - odrzucając idealizm - wstrzelić się w odpowiedni klimat polityczny, czyli rządy ugrupowania w kwestiach religijnych liberalnego i bez betonowej opozycji, która na działania organów centralnych miewa wpływ równie silny, jak rządzące koalicje. Co może oznaczać wiele lat oczekiwania.

Jeśli mamy zaistnieć społecznie i być dostrzegani inaczej niż grupa/grupy zapaleńców-hobbystów, jakaś forma prawnej legalizacji jest moim zdaniem niezbędna. Dlatego metoda małych kroków => działania lokalne PLUS stowarzyszenie zwykłe => stowarzyszenie => (stowarzyszenie + oddziały [ + fundacja]) => ruch religijny/związek wyznaniowy robi wrażenie właściwej, przy założeniu aktywnego działania i wzrostu zainteresowania społecznego i liczebności.

A jeśli nie potrafimy odwiesić na kołek bądź zweryfikować w działaniu osobistych animozji, uprzedzeń, "urazów i żalów z przeszłości" tudzież nieporozumień, które w miarę wzrostu liczebności, będą miały miejsce i będą nie do uniknięcia, wręcz ich liczba może się z czasem zwiększać, bo ludzie się między sobą różnią, to jakiekolwiek plany wspólnego działania, innego niż czysto towarzyskie, mijają się mocno z celem. Stowarzyszenie z założenia jest dla wszystkich. Nie tylko DLA ludzi, ale przede wszystkim Z TYCH ludzi się składające. I choć statut musi zakładać pewną centralizację "władzy" (zarząd, komisja rewizyjna etc.), może to być tylko rozwiązanie formalne, papierowe, funkcjonujące wyłącznie wobec organów zewnętrznych, a nie przekładające się na rzeczywistość wspólnej pracy. Z praktyki pracy w paru stowarzyszeniach, jako członek lub etatowy pracownik, w tym jednym parutysięcznym i mającym prawie 70 lat, wiem, że przy większej liczebności sprawę dobrze rozwiązują wewnętrzne regulaminy, organowi rejestrowemu nieprzedstawiane, a będące wyłącznie dla członków...

Wiem, że trudno jest nie spoglądać wstecz, mnie też, ale kształtujemy przyszłość, przeszłość niech zostaje z tyłu, gdzie jej miejsce, w końcu są spawy ważne i ważniejsze, a osobiste sympatie i antypatie należą moim zdaniem do tych najmniej istotnych. Może w tym wypadku mówi przeze mnie wiek, który zmusił do rozstania się z idealizmem, ale tak to postrzegam. Spraw religijnych nie należy utożsamiać z życiem towarzyskim, mogą się z nim łączyć, ale zdecydowanie nie muszą.

Tak, że myślę, że najpierw spróbujmy coś wspólnie stworzyć, a wycofujmy się z tego potem, jeśli ewidentnie nie wypali albo ktokolwiek z nas w tym się nie znajdzie. Ale najpierw trzeba spróbować. Jeśli nie spróbujemy, nie dowiemy się, czy zadziała i jak. I miejmy na uwadze, że "wojenki", rozłamy i konflikty miały miejsce niemal w każdym miejscu, gdzie Asatru obecnie funkcjonuje oficjalnie. Nauka z działań innych - działań za granicą, uwieńczonych powodzeniem - może wskazywać i na to, że można stworzyć coś wspólnie mimo owych konfliktów. I taką drogę widzę, gotowa nią pójść, nie wiem jak inni.
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Thordis » wtorek, 14 maja 2013, 08:03

Hrefna - @]:D

Kropka w kropkę zgadzam się z Hrefną i podpisuję pod jej słowami wszystkimi kończynami.

Hrefna napisał(a):I taką drogę widzę, gotowa nią pójść, nie wiem jak inni.


Nie wiem jak ktokolwiek inny, ale ja - TAK.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Ulf » wtorek, 14 maja 2013, 13:14

Tak sobie przejrzalem caly watek od poczatku i mysle ze nadeszla chwila na mala statystyke.

W dotychczasowej dyskusji:
14 osob bylo za rejestracja stowarzyszenia
10 przeciw
2 niezdecydowane

Daje nam to ogolna liczbe 26 dyskutantow.
A co z reszta? Nikogo wiecej nie interesuje temat? Nie interesuje przyszlosc? Nie interesuje rozwoj polskiego Asatru?
Nie wierze, ze cala reszta woli "plynac z pradem" , zamiast aktywnie wyznaczac kierunki...
A moze poprostu niema zadnej reszty? :D

1118 lajkow na FB
241 userow na forum
nieznana liczba rzeczywiscie aktywnych Asatryjczykow
26 dyskutantow.

Bilans malo zachecajacy.
Ale stowarzyszenie jest be. Skrobanie zas rzepek w swoich malutkich ogrodkach jest ok.
Ulf
 

Re: Centralizacja / rejestracja

Postprzez Vrede » wtorek, 14 maja 2013, 14:05

@Gothard, co do Twojego kosztorysu. Nie trzeba wynajmować lokalu, bo są instytucje, które użyczają adresu za darmo. Np we Wrocławiu jest Sektor3. Nie trzeba wynajmować księgowych, bo można samodzielnie prowadzić rachunkowość. Ja się na tym nie znam i ręki nie przyłożyłam do ogarnięcie księgowość w Jerze, więc i teraz ręki na ochotnika nie podniosę. Isa też nie jest księgową ale po założeniu stowarzyszenia wzięła to na siebie i cały czas robiła samodzielnie (pewnie między innymi dlatego ma dość ;-P) ze wszystkim sobie radząc. Ale możemy to rozwiązać jeszcze lepiej i zadać proste pytanie: "Czy jest na sali księgowy/księgowa?"

Zostały przeanalizowane wszystkie za i przeciw. Kto chciał, ten się wypowiedział. Wydaje mi się, że już najwyższy czas odpowiedzieć sobie na pytanie: "Czy tego chcemy?". Teraz jest dobrze... Mamy pewną stabilizację i strefę komfortu. Są lokalne działania, coś się kręci - jest ok. Ale wiecie co... to jest już rutyna. A dla mnie rutyna to stanie w miejscu, to brak rozwoju. Owszem, w grupkach coś się dzieje, poznajemy się coraz lepiej, Skaven ma rację, Isa ma rację - jest dobrze, kręci się. Powolutku i bezpiecznie. Zgadzam się z ich argumentami i naprawdę nie mam żadnego racjonalnego przemawiającego za tym, żeby stowarzyszenie założyć już teraz. Mam za to chęć, wolę i odwagę, żeby się w to zaangażować. (Zaangażować a nie poświęcić.) Dlatego, że chcę i że lubię ciągle iść do przodu, nie stać w miejscu, kiedy mi dobrze ale dalej coś zmieniać i próbować czegoś nowego. Wiem, że pomysł ze stowarzyszeniem może nie wypalić, ale jestem chętna i gotowa by podjąć to ryzyko.

Czy możemy założyć stowarzyszenie asatryjskie, jeśli prawie połowa obecnych jest przeciw? Czy mamy prawo używać naszej nazwy, jeżeli część osób indentyfikujących się z Asatru Polska, które mają bardzo duży wkład w jej rozwój - jest przeciw? Trudno jest mi odpowiedzieć na oba pytania po prostu "tak", bo słyszę fałszywą nutkę w tym radosnym zaśpiewie.

Jeśli chodzi natomiast o te "władziuchnowe" problemy to Michał bardzo dobrze to podsumował parę postów temu. Jesteśmy asatryjczykami i nie damy sobie wcisnąć chłamu. Nie pozwolimy nikomu sobą kierować, problem władzy jest urojony. Nie jesteśmy owieczkami. A ktoś kto myśli, że dopchnie się do koryta (pustego swoją drogą) i będzie błyszczał w mediach oraz stanie się bożyszczem nastolatek - jest w ogromnym błędzie. Tutaj trzeba odwalić masę roboty a nie pławić w podziwie i czekac na oklaski.

Faktyczny problem to to, że stowarzyszenie ma określoną liczbę członków zarządu (od 3 do 5) i te osoby odpowiadają prawnie za wszystko. Możemy się umówić, że decyzje będą podejmowane przez większość a reprezentacja w zarządzie jest tylko funkcją umowną ale to nie zmienia faktu, że to właśnie na tych ludzi spadnie odpowiedzialność za wszystko a nie na innych beztrosko sobie głosujących np. za podpaleniem kościoła raz w roku (przykład ekstremalnie durny i na siłę przejaskrawiony ale po to, żeby zaznaczyć istniejący jednak problem techniczny). Jeżeli te 3 do 5 osób nie zgodzą się ze zdaniem innych to co? Trzeba będzie tak długo dyskutować aż wreszcie dojdziemy do porozumienia i poleci biały dym z ogniska?

Dlatego podsumuję trzema pytaniami:
Czy ktoś widzi sensowne rozwiązanie problemu ograniczonej liczby osób w zarządzie?
Co zrobimy z nazwą?
Czy jest na sali księgowa/y? gotowa/y podjąć się tej funkcji z pełną odpowiedzialnością i za zapłatę w postaci piwa od każdego przy okazji zjazdu:-)
Avatar użytkownika
Vrede
 
Posty: 933
Dołączył(a): czwartek, 10 marca 2011, 21:56
Lokalizacja: Wrocław i Oslo

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Neopogańskie ścieżki i bezdroża

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron