Jeśli nie kindred to co?

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Thordis » niedziela, 10 lipca 2011, 18:34

Fundamentalistycznie? Raczej jasno i konkretnie.

No to moje wątpliwości w tej kwestii się ostatecznie rozwiały. Dzięki :)
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez KozioU » wtorek, 12 lipca 2011, 18:04

Kiedyś kindred był równoznaczny z rodziną - nie tylko z tą biologiczną, bo u naszych przodków bardzo powszechne były praktyki różnego rodzaju przysposabiania czy adopcji ludzi obcych do rodziny. Ale jeśli wszyscy wierzyli w to samo, to sprawa była dość prosta: kindred=rodzina. Teraz mamy trudniej, bo rzadko (na razie) zdarzają się rodziny, gdzie wszyscy członkowie podążają naszą drogą. Na swój użytek rozróżniam rodzinę (tę biologiczną/prawną/przysposobioną), kindred (rodzinę wybraną, z którą łączy mnie religia) i innangarth (grupę ludzi bardzo mi bliskich, która zawiera w sobie dwie poprzednie i jeszcze trochę).
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Thordis » wtorek, 12 lipca 2011, 18:54

KozioU napisał(a): Ale jeśli wszyscy wierzyli w to samo, to sprawa była dość prosta: kindred=rodzina.


No i własnie my już nie mamy tak prosto ;) I tu się czasem sprawy komplikują i do takich komplikacji właśnie, ja osobiście odczuwam potrzebę tej odrobiny fundamentalizmu ;)
Tak więc mam już pewność, że u mnie 1 i 2 się pokrywa i na tym aktualnie sprawę mogę sobie zamknąć. Chociaż dzisiaj akurat spotkała mnie miła "niespodzianka" w deseń "mówisz - masz" ;) Ale to tylko początek kolejnej długiej drogi... ;)
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Szerszen » wtorek, 12 lipca 2011, 20:33

Wcale nie było tak prosto, bo branki zostawały z czasem żonami a niewolnicy pełnoprawnymi wolnymi ludźmi - i nikt ich na ile pozwalają na to ślady zachowane stwierdzić do zmiany religii też nie zmuszał... więc nad tym "kindred" to "współwiercy" by można mimo wszystko dyskutować.
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez KozioU » wtorek, 12 lipca 2011, 21:30

Dzielisz włos na czworo Szerszeniu. Napisałem przecież "jeśli...".
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Szerszen » wtorek, 12 lipca 2011, 22:45

Polemizuję z Thordis... ani my ani oni nie mieli tak prosto.
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Thordis » wtorek, 9 sierpnia 2011, 17:56

Ze mną? Ale przecież to nie ja stwierdziłam, że przodkowie mieli prosto. Tezę wysunął KozioU, a ja tylko odniosłam się do jego słów. Ale jeśli już chcesz polemizować... Śmiem jednak twierdzić, że my mamy sytuację bardziej skomplikowaną. Konkretnie w naszym przypadku (współczesność, Polska) wcale nie jest łatwo o stały kontakt fizyczny (nie wirtualny) z współwiercami. Toteż i więzi rodzinne zacieśniają się trudniej między kilkoma czy kilkunastoma osobami (przeciętny współczesny, polski asatryjczyk raczej nie ma okazji znać więcej współwierców osobiście i dobrze) rozsianymi po kraju (świecie). Nasi przodkowie żyli na co dzień wśród współwierców i większość osób, z którymi przebywali każdego dnia, większość członków rodziny biologicznej jednak była współwiercami, przynajmniej w większości przypadków. "Problem w klasyfikacji" stanowiły jednostki będące mniejszością naturalnego środowiska/biologicznej rodziny każdej osoby. My żyjemy na co dzień głównie wśród osób nie będących współwiercami i z tymi osobami zacieśniamy bliskie więzi, przyjaźnie, większość posiada też rodzinę biologiczną nieasatryjską, a nie każdemu łatwo jest postawić taką granicę poza którą znajduje się matka, ojciec, rodzeństwo. Dla większości z nas kindred = ja+współmałżonek/partner+dzieci (czyli jakby nie patrzeć rodzina, którą też się wybiera w odróżnieniu do rodziców czy rodzeństwa)+ ewentualnie góra kilka osób niespokrewnionych. Nie każdy współwierca, którego poznajemy jest nam na tyle bliski, by był dla nas od razu rodziną. Kolejna sprawa- o ile osoby mieszkające w dużych miastach albo posiadające spore możliwości częstego podróżowania (czas, fundusze, elastyczny czas pracy, niewiele zobowiązań) mają większą możliwość łączenia się w większe grupy/klany, o tyle nie wszyscy takimi środkami dysponują. Są też rejony, gdzie asatryjczyków jest jak mrówków, a są i takie, gdzie ich praktycznie nie ma (vide moje Trójmiasto, gdzie z tego co wiem rezyduję sobie radośnie tylko ja :P). I czego to wszystko dowodzi? Tego, że przodkowie jednak mieli większy wybór ;P I mniej jednostek "trudnych do sklasyfikowania" typu członek rodziny biologicznej nie współwierca lub niewspółwierca-brat z wyboru. A czego to z kolei dowodzi? Że owszem, bez wątpienia, my mamy pełne prawo mieć większy problem z klasyfikacją kto jest dla nas kim.

Podsumowując: Nie, nie uważam, że przodkowie mieli ZAWSZE sytuację jasną i klarowną, ale owszem, uważam, że my nie mamy jej jasnej i klarownej znacznie częściej i jest to w pełni uzasadnione.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Leśna » wtorek, 31 lipca 2012, 11:01

http://heathenfolk.blogspot.com/2012/05 ... -self.html

Myślę, że jest to tekst wart przemyślenia. Nawet nie pod kątem wymienionego w nim rodzaju osób, ale uświadomienia sobie, że w przyszłości możemy stać się o wiele bardziej zwartą grupą niż dziś jesteśmy. Być może wypracowanie w sobie pewnego poczucia odpowiedzialności za siebie nawzajem już teraz ułatwi powstanie czegoś naprawdę dużego w przyszłości?... Taka luźna refleksja kogoś, dla kogo nie "jeśli nie kindred to co", lecz "kiedy kindred" ]:D
Avatar użytkownika
Leśna
 
Posty: 160
Dołączył(a): piątek, 20 maja 2011, 21:30
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Vrede » poniedziałek, 6 sierpnia 2012, 19:42

To świetny artykuł i warto by go przy okazji przetłumaczyć i wrzucić na forum, żeby umożliwić osobom nieanglojęzycznym zapoznanie się z tym esejem. Masz ochotę (a przede wszystkim czas) na takie tłumaczenie?
Avatar użytkownika
Vrede
 
Posty: 933
Dołączył(a): czwartek, 10 marca 2011, 21:56
Lokalizacja: Wrocław i Oslo

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Leśna » wtorek, 7 sierpnia 2012, 06:52

Jasne, czasu mi nie brak, do końca tygodnia będzie ]:D
Avatar użytkownika
Leśna
 
Posty: 160
Dołączył(a): piątek, 20 maja 2011, 21:30
Lokalizacja: Wrocław

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Rodziny i ogniska

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość