Jeśli nie kindred to co?

Jeśli nie kindred to co?

Postprzez KRI_SyS » środa, 20 kwietnia 2011, 19:39

Zainspirowany tematami zamieszczonymi w dziale "asatryjskie teksty":

Dlaczego założyłem kindred
viewtopic.php?f=60&t=46 (Ulf)
Przysięgać czy nie:
viewtopic.php?f=60&t=98 (Vrede)

Zacząłem myśleć o tematyce kindredów. Z tekstów jednoznacznie wynika, że to bardzo ważna i poważna sprawa dla asatryjczyka. Kindred to właściwie rodzina, należą do niego osoby obdarzone bezgranicznym zaufaniem, znane od dawna, wypróbowane.

W moim bezpośrednim otoczeniu jest tylko jedna osoba która jest mi tak bliska - moja przyszła żona. Wynika z tego, że "mój kindred" (a właściwie "nasz kindred") będzie dwuosobowy. Na razie nie ma perspektywy aby się powiększył, zresztą nie uważam że to problem - nic na siłę. Żadnych asatryjczyków nie znam na tyle dobrze, ani tak długo aby rozważać to w tej chwili i przez wiele chwil najbliższych (nie ujmując niczego asatryjczykom których poznałem - po prostu kindred to bardzo poważna sprawa).

Tutaj pojawia się pytanie:
Czy w Asatru istnieje pojęcie "klanu"? Chodzi mi o grupę asatryjczyków z którymi spędzasz czas, rozmawiasz itp., ale nie należących do kindredu? W końcu zanim ludzi połączy prawdziwa, wypróbowana przyjaźń musi (wg mnie) upłynąć bardzo bardzo wiele wody...

Podsumowując będę (a właściwie jestem;) członkiem dwuosobowego kindredu, ale inni asatryjczycy w moim otoczeniu nie są mi obojętni. Jak to nazwać/określić? Czy to "normalna sytuacja"? ;)
"... ty się weseliwszy i miód spijawszy, zanim żniwiarz po ciebie przyszedłszy..."
Avatar użytkownika
KRI_SyS
 
Posty: 52
Dołączył(a): środa, 30 marca 2011, 19:10
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez KozioU » środa, 20 kwietnia 2011, 19:43

Mój kindred też jest dwuosobowy. A my + reszta ludzi którzy są innangarth (w sumie ok. 20 osób) to moje "plemię", które traktuję jak rodzinę. Więc Twoja sytuacja nie jest niczym dziwnym.
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Szerszen » środa, 20 kwietnia 2011, 20:55

Dokładnie... no mój jest wiekszy (hehehe 4 osoby... to juz siła) tylko dlatego że się "rozmnożyłem" - za to w drugą stronę mam prawdopodobnie mniejszy innangarth... tyle że w drugą stronę jest w nim też trochę "innowierców".
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez KozioU » środa, 20 kwietnia 2011, 21:46

No ja również mam całą masę innowierców, ale to nie robi mi wielkiej różnicy.
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Szerszen » czwartek, 21 kwietnia 2011, 06:20

No bo właśnie chyba o to chodzi, że to nie ma robić wielkiej różnicy. No i z przyczyn praktycznych jest tak a nie inaczej. Jest nas po prostu mało a nie mając misji nawracania, jesteśmy chciał nie chciał otwarci ;-) (i tu zapewne niektórzy wybuchną gromkim śmiechem).
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Vrede » wtorek, 26 kwietnia 2011, 19:48

KRI_SyS napisał(a):Tutaj pojawia się pytanie:
Czy w Asatru istnieje pojęcie "klanu"? Chodzi mi o grupę asatryjczyków z którymi spędzasz czas, rozmawiasz itp., ale nie należących do kindredu? W końcu zanim ludzi połączy prawdziwa, wypróbowana przyjaźń musi (wg mnie) upłynąć bardzo bardzo wiele wody...
Podsumowując będę (a właściwie jestem;) członkiem dwuosobowego kindredu, ale inni asatryjczycy w moim otoczeniu nie są mi obojętni. Jak to nazwać/określić? Czy to "normalna sytuacja"? ;)


Sytuacja wydaje się standardowa :-) Większość kindredów liczy od kilku do kilkunastu osób, bardzo rzadko przekracza 20. I zazwyczaj wtedy jest to bardziej taki innangarth niż kindred, albo organizacja - a tylko nazywa się to kindredem, jednak nie jest rodziną. Większość asatryjczyków znam od niedawna: 2-3 lata najdłużej. I mimo iż bardzo mi przypadli do gustu, niesamowicie tych ludzi lubię i szanuję - to zdaję sobie sprawę z tego, że nie z każdym mam tak częsty kontakt, żeby móc powiedzieć, że znam go jak łysego konia :> Nie z każdym też łączą mnie "mocne" wspólne przeżycia, dzięki którym wiedziałabym co wychodzi z takiego osobnika w sytuacjach ekstremalnych. Dlatego jest mały kindred i spory asatryjski innangarth oraz innangarth złożony z przyjaciół - często oba te kręgi przenikają się i bardzo możliwe, że za parę lat (a może wcześniej lub później) będziemy kindredem. Nie mam zamiaru tych spraw w żaden sposób przyspieszać i "lecieć w ilość" ;-D Co będzie to będzie! A tymczasem cieszę się z tego, że mam tak wspaniałych towarzyszy w innangarth (klanie, plemieniu)! :-D
Avatar użytkownika
Vrede
 
Posty: 933
Dołączył(a): czwartek, 10 marca 2011, 21:56
Lokalizacja: Wrocław i Oslo

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Thordis » sobota, 9 lipca 2011, 21:41

A ja mam takie (nie wiem czy nie głupie...) pytanie, które od jakiegoś czasu mnie nurtuje. Mój kindred to bezapelacyjnie ja i mój syn. Piszecie o innowiercach i "nie robieniu różnicy". W zupełności się z tym zgadzam.

"Dlatego jest mały kindred i spory asatryjski innangarth oraz innangarth złożony z przyjaciół "

Nie posiadam asatryjskiego innangarthu, ponieważ nie znam na tyle blisko osób, które mogłabym do niego zaliczyć. Posiadam kilkuosobowy (5 osoby) złożony z przyjaciół - innowierców lub osób "poszukujących". Jedna z tych osób jest dla mnie tak bardzo bliska, że w pełni świadomie nazywam ją bratem. Jest to osoba, która określa siebie właśnie jako "poszukujący". Mówiąc krótko: czy zaliczanie takiej osoby do kindredu jest ok?
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Szerszen » niedziela, 10 lipca 2011, 06:30

To zależy - ale istnieje możliwość, że to też osoba z Twojego kindredu - tyle, że na to pytanie musisz sobie sama odpowiedzieć - to Ty finalnie ustalasz granice, bo nas nie ma inicjacji do "kolejnego kręgu wtajemniczenia" per se.
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Thordis » niedziela, 10 lipca 2011, 15:18

Nie chodzi mi o "krąg wtajemniczenia" czy inicjację. Moje wątpliwości bardziej wynikały z tego, że choć jest to osoba najbliższa dla mnie, zaraz po moim synu i dla mnie JEST bratem, to jednak istnieje ta zasadnicza różnica w pojmowaniu pewnych spraw, stylu życia, sposobie myślenia, chociaż jest to różnica znacznie mniejsza niż między mną a "moją resztą świata", wśród której przebywam na co dzień. To miałam na myśli, nie inicjację, bo z tego co piszesz zdaję sobie sprawę i wiem, że to JA ustalam tę granicę. Jednak czasami granica jest bardzo płynna i trudno ją uchwycić, a ktoś inny może powiedzieć coś mądrego, co mnie popchnie do spojrzenia na niektóre sprawy nieco inaczej, rozważenia jakiejś możliwości, na którą nie wpadłam akurat sama ;)
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Jeśli nie kindred to co?

Postprzez Ulf » niedziela, 10 lipca 2011, 15:46

Moze zabrzmi to strasznie konserwatywnie i fundamentalistycznie, ale...
.
Czym jest Asatru ? Sciezka Polnocnych Bogow.
Co oznacza nazwa Asatru ? Wiernosc Asom
Czym jest asatryjski kindred? Grupa, rodzina, asatryjczykow
Kim jest Astryjczyk? Osoba wierna Asom, identyfikujaca sie ze zwiazanym z ta religia swiatopogladem i etyka.

Wiec mysle ze odpowiedz na pytanie kto nalezy do asatryjskiego kindredu a kto nie, jest prosta.
Polecam ostatni post Vrede :)
Ulf
 

Następna strona

Powrót do Rodziny i ogniska

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron