Warning: file_put_contents() [function.file-put-contents]: Only 0 of 3419 bytes written, possibly out of free disk space in /home/asatru/www/15e896.php on line 41
Forum • Zobacz wątek - Wierność

Wierność

Re: Wierność

Postprzez KozioU » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 23:20

Wyrwidup napisał(a):bardzo silnie wypieracie idee posiadania takiego wrednego i zwierzęcego instynktu, który opisałem w ślad za antropologami.


Nie wypieram istnienia niczego, bo ewolucyjnie jesteśmy jedynie cwanymi małpami. Twierdzę jedynie, że po to mamy większą mózgoczaszkę a w niej szare mięsko, żeby go używać i kontrolować pierwotniejsze ewolucyjnie twory naszego układu nerwowego. Bo gdybym poddawał się takim (i innym podobnie prymitywnym) instynktom, to pewnie nadawałbym się do zamknięcia w miękkim i wygłuszonym pokoju bez klamek.

A w odpowiedzi na twoje pytanie - cóż, nie jesteśmy monoteistami i nie przyrzekamy niczego dozgonnie przed bogiem. Umowę małżeńską zawiera się z drugą osobą i jeśli jej warunki przestają komuś odpowiadać, to umowę można wypowiedzieć (wypowiedzieć, nie złamać!). To jest proste honorowe wyjście z takiej hipotetycznej sytuacji.
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wierność

Postprzez Wyrwidup » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 23:38

No i tu musze Państwu przyznać, że dajecie radę ]:)

Hrefna – dodajmy jeszcze jedną informację – wyobraźmy sobie, że te dwie idealne osoby spotkały się wcześniej, jeszcze zanim nastąpił związek stojący na drodze „prawdziwej miłości / fazie oksytocynowej”. I załóżmy, że po prostu tak się poukładało, że owe osoby miały szansę tego typu uczucie / fazę stworzyć, a następnie straciły ze sobą kontakt. Ponieważ nadziei na stworzenie związku nie było żadnej a natura nie cierpi próżni, więc facet spotkał kobietę numer dwa, z którą ma umowę. A tu nagle bum, po latach nadzieja wraca. I wraz z nią możliwości. Et voilà, warunek spełniony.

A skoro pojawiłaś się w tej dyskusji, to dodam jeszcze jedną komplikację specjalnie dla Ciebie ]:D
Otóż wyobraźmy sobie, że kobieta numer dwa (będąca obecnie w związku z naszym hipotetycznym bohaterem) tak naprawdę go zdradza, ale robi to na tyle umiejętnie i dyskretnie, że informacja o tym ma szansę wyjść na jaw tylko i wyłącznie w wypadku jeśli facet podąży za instynktem / uczuciem i zerwie dane słowo. A na razie nic nie wie. No i jak to widzisz w takim wypadku? ]:D

Szerszeń – to fakt – dzieci stanowiłyby komplikację której nawet mój dziwaczny sposób myślenia nie byłby w stanie ogarnąć. W każdym razie dzięki za Twój wpis – na razie nie powiem nic więcej, bowiem zmierzam do czegoś konkretnego i nie chcę zdradzić puenty nie dając szansy uczestnictwa w tej dyskusji większej liczbie osób.

KozioU – również dzięki za słowo i wybacz zbyt daleko idące wnioski, które wysnułem na postawie Twojej pierwszej reakcji. Przyjmuje do wiadomości, że kontrolujesz i nie negujesz. A puenta pewnie jutro dopiero, bo coś się psiakrew późno robi, a rano praca…
Bycie wikingiem jest stanem umysłu...
Wyrwidup
 
Posty: 23
Dołączył(a): piątek, 14 czerwca 2013, 22:09
Lokalizacja: Zakopane - Kraków

Re: Wierność

Postprzez KozioU » wtorek, 25 czerwca 2013, 00:19

Dla mnie to dopiero w połowie lipca, bo za 5 godzin wylatuję z Europy na 2 tygodnie :-)
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wierność

Postprzez Hrefna » wtorek, 25 czerwca 2013, 00:22

Jak to widzę? Nie widzę możliwości oszukiwania człowieka, z którym się żyje, poprzez ukrywanie faktu zdrady. Jeśli umowa twardo nie zakłada skoków w bok - uczciwym rozwiązaniem z mojego punktu widzenia byłoby rozstanie (chociaż Szerszeń słusznie zwraca uwagę na odpowiedzialność za wspólne dzieci i ich los). Jeśli taka furtka została przez partnerów pozostawiona nie widzę ani sensu ani możliwości ukrywania romansu. W końcu jeśli dwoje ludzi decyduje się żyć razem - obowiązuje ich w tego rodzaju kwestiach bezwzględna szczerość.

W teoretycznej sytuacji, jaką mi zaprezentowałeś, nie wiem co jest paskudniejsze - dla mnie raczej nie romans na boku, ale kłamstwo, oszukiwanie partnera. Jeśli chodzi o rozstanie - powinna to być decyzja obojga. Przemyślana i rozważona wspólnie, z braniem pod uwagę wszelkich za i przeciw, nie tylko tych emocjonalnych, ale generalnie wynikających ze wspólnego życia. Zresztą bardzo często trwalszymi związkami są te, w których miłość rodzi się we wspólnym życiu, wynika ze wspólnych spraw, celów i pasji. Więź rodząca się w takim związku z czasem się tylko pogłębia. A nie te zawierane z miłości.

Chyba że z góry zakładamy coś, co w którymś numerze Polityki celnie nazwano seryjną monogamią... Moim zdaniem domyślnym założeniem związku jest jednak jego trwałość, pewne okoliczności mogą sprawić, że umowa zostanie wypowiedziana, jednak powinny to być okoliczności wyjątkowe. Choćby ze względu na sieci losu. Na rodowe więzi. Te, które pozostaną trwałe po śmierci samych zainteresowanych. Dochodzi tu też kwestia odpowiedzialności zarówno za własne decyzje i poczynania, jak i los tych, z którymi się wiążemy. Dlatego przede wszystkim decyzję o zawarciu umowy dotyczącej wspólnego życia trzeba głęboko rozważyć, zanim się ją podejmie. A stan zakochania rozsądnemu myśleniu zdecydowanie nie sprzyja.

W takiej sytuacji - pytanie co przeważy - to co już zostało wspólnie stworzone, czy poryw namiętności. Jednak dla mnie sam fakt oszukiwania partnera (nie zdrady, ale oszukiwania poprzez zatajenie romansu) jest wystarczającym powodem do wypowiedzenia umowy. Niezależnie od tego, czy jest jakaś czwarta osoba w tym układzie, czy nie. Choć jestem zwolenniczką wyjaśniania wszystkiego do samego dna i prób znalezienia rozwiązań najkorzystniejszych dla wszystkich zainteresowanych.

Ale ja idealistka jestem, cyniczna, ale idealistka... w dodatku diabelnie radykalna :D
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wierność

Postprzez Szerszen » wtorek, 25 czerwca 2013, 06:44

Wyrwidup napisał(a):No i tu musze Państwu przyznać, że dajecie radę ]:)
I załóżmy, że po prostu tak się poukładało, że owe osoby miały szansę tego typu uczucie / fazę stworzyć, a następnie straciły ze sobą kontakt. Ponieważ nadziei na stworzenie związku nie było żadnej a natura nie cierpi próżni, więc facet spotkał kobietę numer dwa, z którą ma umowę. A tu nagle bum, po latach nadzieja wraca. I wraz z nią możliwości. Et voilà, warunek spełniony.


To znaczy, że takiego uczucia nie stworzyły, skoro miała szansę pojawić się inna. Jedno drugiemu przeczy.
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wierność

Postprzez Thurs_84 » wtorek, 25 czerwca 2013, 08:38

Podpisuję się pod tym co napisali Szerszen, Koziou i Hrefna. Tak jak pisał Szerszen, jeśli w związku są dzieci to po przez takie nie honorowe postępowanie i zerwaniu umowy można wpłynąć czasami nie tylko na swój los czy partnera/partnerki ale również na los swoich dzieci czy dzieci tej trzeciej czy tam czwartej osoby. Wtedy jesteś w pełni odpowiedzialny za los kilku osób, którym twoje nie honorowe postępowanie popsuło życie.
Szczodrzy i śmiali ludzie żyją najlepiej,
Rzadko przygniata ich troska;
Tchórz i dusigrosz wszystkiego się lęka,
Trapią go nawet dary.

Hávamál 48
Thurs_84
 
Posty: 109
Dołączył(a): czwartek, 2 lutego 2012, 08:40
Lokalizacja: Katowice

Re: Wierność

Postprzez Ulf » wtorek, 25 czerwca 2013, 08:45

Hmmm... cos jakby strasznie niehonorowi ci nasi Starsi Krewni.
Bo to i umowe zlamia, to kogos podstepnie zgladza, nie ograniczaja sie tylko do malzenskiej alkowy a i do seksu grozba przymusic potrafia.
Ale rozmawiajcie dalej...
Ciekaw jestem co Wyrwi trzyma w zanadrzu ]:D
Ulf
 

Re: Wierność

Postprzez Hrefna » wtorek, 25 czerwca 2013, 09:05

Też jestem ciekawa, dlatego dałam się wciągnąć w tę dyskusję.

Z mojego punktu widzenia w międzyludzkim związku istotna jest przede wszystkim szczerość i dotrzymywanie postanowień zawartej umowy, że to tak prawniczo określę. Skoki w bok są sprawą drugorzędną, ale powinny zostać objęte umową (lub nie) i to nie na zasadzie domyślności, ale wyraźnego wyartykułowania. Bo jeśli przyjmiemy założenie domyślności - to pozostanie mi tylko zgodzić się z Kozłem i Szerszeniem - żyjemy w społeczeństwie, które domyślnie zakłada w związkach wyłączność seksualną.

W świecie Starszych Krewnych z kolei niewyłączność można uznać za założenie domyślne... i to zarówno po męskiej stronie wśród Asów i Wanów, jak i po kobiecej. Mimo wszystko my bogami nie jesteśmy, nawet jeśli czasem się nimi czujemy :mrgreen: - a i realia współczesnego społeczeństwa nieco się różnią od tych mitologicznych.
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wierność

Postprzez Ulf » wtorek, 25 czerwca 2013, 09:29

ueeee.... chyba zepsulismy Wyrwiemu "efekt zaskoczenia" ]:P
Ulf
 

Re: Wierność

Postprzez Wyrwidup » wtorek, 25 czerwca 2013, 12:09

No bystre bestie jesteście ]:D . Przyznaje Wam to. I na dodatek dobrze kombinujecie. A czy Was jeszcze zaskoczę moją puentą? Pewnie nie do końca, bo już jesteście niesamowicie blisko. No cóż – rozkręciłem tą dyskusję ponieważ jak doskonale wiecie jestem agnostykiem i uważam Bogów (i całą sferę sacrum) za pewną emanację ludzkiego umysłu. I tak zacząłem się zastanawiać, czy aby ta sfera nie odzwierciedla w bardziej szczery sposób naszej ludzkiej natury. Ujmując to jeszcze inaczej: będąc ludźmi udajemy, że jesteśmy bardziej porządni i nieomylni niż sami Bogowie, a wyobrażając sobie Bogów i mówiąc o Nich jesteśmy nieco bardziej otwarci i ujawniamy, co tak naprawdę siedzi nam pod skórą.

Pomyślcie o tym: w statystykach na temat zdrady w związkach padają dosyć różne liczby, ale zawsze przekraczają 90%. Czyli 9 na 10 z nas kiedyś kogoś zdradzi, już zdradziło albo właśnie zdradza. A jednak kiedy zaczyna się jakąkolwiek publiczną dyskusję na ten temat zawsze jakimś cudem trafia się na te tajemnicze 10% które w ogóle nic nigdy i ależ skąd… ]:D

Podszewką tej całej skomplikowanej historii, którą tu opisałem nie była więc zdrada i wierność. Chodziło mi o to na ile szczerzy potrafimy być w stosunku do samych siebie i innych ludzi. A wnioski, jak sami widzicie są bardzo ciekawe.

No dobra – to kończę wtykanie kijka w mrowisko i wracam do pracy, życząc wszystkim miłego dnia, a KozioUowi szczęśliwej podróży ]:)
Bycie wikingiem jest stanem umysłu...
Wyrwidup
 
Posty: 23
Dołączył(a): piątek, 14 czerwca 2013, 22:09
Lokalizacja: Zakopane - Kraków

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Etyka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron