Warning: file_put_contents() [function.file-put-contents]: Only 0 of 3575 bytes written, possibly out of free disk space in /home/asatru/www/15e896.php on line 41
Forum • Zobacz wątek - Wierność

Wierność

Re: Wierność

Postprzez Szerszen » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 16:39

Akurat tu przy wierności nie ma co się powoływać na natury i dualizmy - albo jest albo jej nie ma.
I nie jest prawdą, że w naturę jest wbudowana poligamia - wiele zwierząt ma "zakodowaną" monogamię i tworzy związki partnerskie na całe życie a reszta... to właśnie dorabianie ideologii do własnego wygodnictwa.
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wierność

Postprzez KozioU » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 17:13

Wyrwidup napisał(a):jakie macie myśli na ten temat w świetle wykładni etycznych Ásatrú?


Twoje teorie dobrze podsumował Szerszeń.

A w świetle etyki sprawa jest równie prosta - związek między dwojgiem partnerów jest umową cywilną i jeśli ktoś umowę łamie to postępuje niehonorowo. Koniec tematu. Reszta jest zwykłym pierdololo osobników, którzy usiłują tłumaczyć nauką i ewolucją fakt, że nie potrafią utrzymać przyrodzenia w spodniach i mają w dupie swoją partnerkę i związek.
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wierność

Postprzez Barld » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 19:24

Tyle mówicie o wierności w stosunku do rodziny a mnie zastanawia jedna kwestia. Co jeśli dana osoba jest nierodzinna, nie utrzymuje kontaktów rodzinnych, nie czuje przywiązania(bez większych powodów)? Może wtedy mówić o sobie asatryjczyk, bo z tego co widzę rodzina jest dość ważnym elementem? Dodam tylko, że nie chodzi mi rodzinę w sensie współmałżonek i dzieci(bo wierność im jest dla mnie oczywista) tylko o cała resztę.
Barld
 
Posty: 49
Dołączył(a): wtorek, 16 kwietnia 2013, 21:57
Lokalizacja: Poznań

Re: Wierność

Postprzez Szerszen » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 19:42

To Twoja sprawa jak szeroki krąg rodzinny zataaczasz. Ważne aby zachować zasadę "ja to jednostka" - "rodzina to grupa".
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wierność

Postprzez Wyrwidup » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 19:58

KozioU napisał(a):
Wyrwidup napisał(a):jakie macie myśli na ten temat w świetle wykładni etycznych Ásatrú?


Twoje teorie dobrze podsumował Szerszeń.

A w świetle etyki sprawa jest równie prosta - związek między dwojgiem partnerów jest umową cywilną i jeśli ktoś umowę łamie to postępuje niehonorowo. Koniec tematu. Reszta jest zwykłym pierdololo osobników, którzy usiłują tłumaczyć nauką i ewolucją fakt, że nie potrafią utrzymać przyrodzenia w spodniach i mają w dupie swoją partnerkę i związek.


No i nie mogę się z Wami zgodzić – najpierw jednak wyjaśniam, że teoria, którą spisałem nie jest moja – to efekt pracy antropologów i antropoetologów (John H. Gagnon i William Simon 1973; Geraldine Moreno 1979, Anne Bolin, Patricia Whelehan 2009, D.L. Davis i R.G Whitten 1987 i wiele, wiele innych…)

I oczywiście – istnieją w przyrodzie gatunki zwierząt monogamicznych – mniej więcej 90% ptaków jest społecznie monogamiczne (obserwując Waszą reakcję można się domyślić, że do owego szacownego grona należy zaliczyć również ptaszki KozioUa i Szerszenia ]:) ) natomiast niestety spośród ssaków monogamia jest biologicznym imperatywem mniej więcej 3 procent gatunków i człowiek bynajmniej do nich nie należy. Co więcej społeczna monogamia u ptaków (skoro już ich używamy jako przykładu), ale i również wielu innych zwierząt bynajmniej nie zakłada wyłączności seksualnej – bardzo wiele spośród społecznie monogamicznych zwierząt, mimo dobierania się w trwałe pary i tak angażuje się w akty seksualne z innymi partnerami/partnerkami – zjawisko to nazywa się kopulacją poza parową lub zwierzęcym promiskuityzmem.

I oczywiście – przyznaje się całkiem otwarcie, że pytanie, które zadałem jest oczywiście takim wtykaniem kija w mrowisko i ma na celu wywołanie pewnych emocji i pewnej dyskusji, ale moje intencje są również całkiem szczere – naprawdę ciekawi mnie Wasza perspektywa – bo przypuśćmy, że sytuacja wygląda tak: istnieje sobie para, jest umowa cywilna, ale w owej umowie nie pada żadne zapewnienie na temat wierności. I co wtedy? Jest honorowo w takim przypadku, czy nie?
Bycie wikingiem jest stanem umysłu...
Wyrwidup
 
Posty: 23
Dołączył(a): piątek, 14 czerwca 2013, 22:09
Lokalizacja: Zakopane - Kraków

Re: Wierność

Postprzez Szerszen » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 20:43

IMHO bez WCZEŚNIEJSZEGO ustalenia nie. Jeśli obie strony związku zgadzają się na tzw. związek otwarty, to jest to ich sprawa ale obie muszą być tego świadome i się zgadzać na zasadach pełnoprawnych a nie "jak się nie zgodzisz to cię rzucę".

Honor zakłada działanie zgodnie z zasadami - i to nie tylko własnymi, bo te można łatwo rozciągać jak gumkę od majtek i wiecznie się tłumaczyć "że takie zasady masz", ale i z ogólnospołecznie przyjętymi - a ogólnospołeczna zasada mówi, że związek zakłada wzajemną wierność. Jeśli chcesz to zmienić w konretnym związku, to wszystkie jego strony muszą to zatwierdzić aby taka zasada w Waszym wypadku obowiązywała.
Co więcej - trzecia strona powinna również mieć świadomość iż zgodnie z taką zasadą żyjesz.

To oczywiście moja personalna opinia.
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wierność

Postprzez KozioU » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 21:02

Dokładnie tak, jak napisał Szerszeń. Umowa zależy od stron, co sobie postanowicie to wasza sprawa. Ale w naszej kulturze nadal większość związków opiera się na wzajemnej wyłączności na kontakty seksualne, stąd takie domniemanie w moim poprzednim wyjaśnieniu.
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wierność

Postprzez Wyrwidup » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 21:47

No i taką odpowiedź z Waszej strony Panowie uznaje za bardzo rzeczową i godną poszanowania.

Pozwolicie jednak, że „poznęcam” się nad Wami jeszcze trochę ];) – otóż – dzięki Waszej pierwszej żywiołowej reakcji obaj uniknęliście odpowiedzi na moje właściwe pytanie, ujmę je więc nieco inaczej i zadam ponownie.

Otóż wiemy już, że obydwaj jesteście facetami o dużej inteligencji społecznej i bardzo silnie wypieracie idee posiadania takiego wrednego i zwierzęcego instynktu, który opisałem w ślad za antropologami. Wyobraźmy sobie więc kompletnie hipotetyczny scenariusz – załóżmy, że jest facet posiadający umowę z kobietą. I załóżmy, że ta umowa obejmuje wzajemną wierność.

Oczywiście nie zapytam Was, co by było gdyby ziścił się sen każdego nastolatka płci męskiej i pojawiła się w życiu takiego faceta ładna dziewczyna proponująca seks bez zobowiązań, bowiem to już ustaliliśmy – tu wybralibyście honor i dotrzymalibyście raz danego słowa.

Ale mój pokręcony umysł potrafi znaleźć daleko trudniejszy scenariusz: otóż wyobraźmy sobie, że w życiu takiego faceta pojawia się kobieta, która z jakiejś przyczyny porusza ten wredny instynkt i powoduje, że instynkt ów pojawia się jako bardzo silne uczucie miłości (a to naprawdę może się zdarzyć – życie i nauka udowadniają to po wielokroć). Mamy więc faceta, który żyje z kobietą, obiecał jej dozgonną wierność, a tu nagle okazuje się, że spotkał kobietę, którą kocha bardziej, pragnie bardziej i która wedle wszelkich obserwowalnych faktów była by dla niego lepszym życiowym wyborem (a statystyka jest tu bezwzględna – najprawdopodobniej po świecie chodzi obecnie kilka osób z którymi stworzylibyśmy znacznie lepszy, bardziej udany i szczęśliwy związek niż z osobą z którą aktualnie jesteśmy). I jak postąpić w takim wypadku? Pójść drogą honoru i skazać się na wieczną tęsknotę i nieszczęście (a także tą hipotetyczną idealną kobietę, bo zakładamy, że ona również odwzajemnia nasze wielkie uczucie), czy też posłuchać serca i instynktu? A może jest jakieś intelektualne wyjście pozwalające nie stracić honoru w takiej sytuacji?
Bycie wikingiem jest stanem umysłu...
Wyrwidup
 
Posty: 23
Dołączył(a): piątek, 14 czerwca 2013, 22:09
Lokalizacja: Zakopane - Kraków

Re: Wierność

Postprzez Hrefna » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 22:05

Że się na chwilę wtrącę równie fizjologicznie...
Zakładasz włączenie się od razu fazy oksytocynowej? Tej, która włącza się już w trakcie trwania związku? Nie wierzę w taką możliwość. A zbliżonego do chorobowego stanu zaćmienia buzującymi hormonami i neuroprzekaźnikami - czyli stanu zakochania, zwykle krótkotrwałego i - jeśli nie następuje po nim faza oksytocynowa - przemijającego nie nazwałabym głęboką miłością. Zatem trudno mówić o wiecznej tęsknocie.

Chyba że masz na myśli długotrwałe kontakty z taką kobietą, choć pozbawione coitus - wtedy i tak ma miejsce zdrada. Emocjonalna. Moim zdaniem znacznie bardziej dotkliwa i raniąca od fizycznej.
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wierność

Postprzez Szerszen » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 22:19

To jego wybór... ale dokonać go musi.

Ma prawo się rozwieść z pierwszą i wejść w związek z drugą, albo pozostać z pierwszą - którekolwiek z tych wyjść będzie o niebo bardziej honorowe niż puszczenie się na bok i pseudopozostanie w związku na zasadzie "nic się nie stało".
Pytanie jakie powstaje... to czego facetowi w takim związku brakuje skoro go "trafia inna kobieta". To w pewien sposób implikuje, że gdzieś jest "niedogranie" i zanim się jakiś krok podejmie warto poszukać gdzie...

Tak naprawdę sytuacja, którą opisujesz jest wręcz trywialna... decyzyjnie. Dużo bardziej problematyczna powstaje dopiero, gdy w związku są dzieci. Wtedy to nie jest już sprawa dwóch (trzech) dorosłych osób... czego nie zrobisz będzie skazą, choć i w pierwszym wypadku skazy ciężko uniknąć - jest ona IMHO do załatania, w tym wypadku Twoje działanie narusza trwale bardzo wiele sieci losu i nie da się tego posklejać bez trwałych blizn i śladów.
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Etyka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron