Blot - co dla kogo, czyli dlaczego nie blotujemy żelkami :)

Re: Blot - co dla kogo, czyli dlaczego nie blotujemy żelkami

Postprzez Thordis » środa, 9 października 2013, 20:03

No to rzeczywiście - jednak się nie rozumiemy.

Odnośnie przykładu miodu z marketu:
Jasne, że fajniej jest móc dać zrobiony samemu - niekoniecznie wcale ze względu, że to bardziej historyczne, dla mnie raczej ze względu, że po prostu bardziej wyjątkowe. Dlatego sama przestałam ostatnio wymawiać się sama przed sobą brakiem czasu i umiejętności i postanowiłam rozpocząć produkcję własnego miodu. Ale... to też nie znaczy, że nie ofiarowuję miodu kupowanego w sklepie i z tego, co mi wiadomo, większość osób jednak częściej wybiera ten drugi. Dlaczego nie? Przecież to jest dokładny odpowiednik tego, jak dawniej człowiek, który nie umiał robić miodu sam lub nie miał na to czasu czy warunków, kupował go od kupca czy sąsiada. Dziś mamy sklepy. Kiedyś handlowano, dziś handlujemy. Nie oznacza to, że należy na świąteczny blot kupować byle pierwszego lepszego sikacza. Ale jeżeli ja kupuję porządny, naprawdę smaczny miód, w cenie na moje możliwości porządnie dającej mi po kieszeni, kupiony za pieniądze zarobione własną ciężką, uczciwą pracą, to jest to też efekt mojej pracy i wartościowy dar, bo musiałam się nieźle nazapychać i nastarać, żeby móc go mieć. Idea jest dla mnie dokładnie ta sama.
Tak samo inne rzeczy - czasem robię sama lub np. sama hoduję rośliny, a czasem kupuję. Czasem moje ofiary są zrobione z materiałów takich jak drewno czy metale używane 1000 lat temu (ale już najcześciej wykonane zwyczajnymi, współczesnymi narzędziami - dlaczego miałabym obrażać kogoś użyciem technologii, która jest mi dostępna i ułatwia mi życie?), ale nie widzę nic zdrożnego w ofiarowaniu np. czegoś z porcelany albo "nowoczesnych" stopów metali, skoro to w moich czasach jest uznawane za towar ekskluzywny, ba!, znacznie bardziej ekskluzywny niż np. drewno. Nie uważam też, by kupienie pięknego, kosztownego pierścionka u współczesnego jubilera było gorsze od kupienia "historycznego pierścionka" w "kramie grupy rekonstrukcji historycznej" i miało kogokolwiek obrażać czy świadczyć o braku poważnego podejścia do przygotowania daru.
Kiedyś ludzie dawali to, co dla nich było zwyczajnie normalne, co normalnie mieli w domu, hodowali czy kupowali. Dlaczego my mielibyśmy bardziej "wychodzić z siebie" i "stawać na rzęsach"? Dla mnie analogiczne jest właśnie dawanie tego, co w moich czasach jest normalnie dostępne, ale jest też piękne, cenne i wyjątkowe.
Druga sprawa, że ówcześnie też nie każdy był bogaczem i sądzę, że prości, ubodzy ludzie dawali proste, ubogie dary (dla nich kosztujące całkiem sporo na miarę ich standardu życia). To tak samo dzisiaj bogacz da złoto, a ubogi emeryt to, coś wyjątkowego na miarę własnej skromnej emerytury.
Trzecia sprawa. Ja przynajmniej nie blotuję wyłącznie w wielkie święta. Te staram się obchodzić na miarę własnych możliwości hojnie i wystawnie. Ale dla mnie istnieją także zwykłe spotkania, które są siłą rzeczy skromniejsze, nie na odwal się, ale skromniejsze. Bo żaden, nawet najbardziej nobliwy gość, nie wymaga, by tak samo wystawnie przyjmowano go na zwyczajnej kawie i ciachu, co na święto. Każde przyjmowanie gości i każde obdarowywanie powinno być wyjątkowe, ale nie każde musi być tak samo wystawne i ekskluzywne - bo nie każde ma tak samo oficjalną i ważną rangę. Takie jest moje zdanie.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Blot - co dla kogo, czyli dlaczego nie blotujemy żelkami

Postprzez Ulf » środa, 9 października 2013, 20:06

Dobrze mowisz Thordis !
@]:D
Ulf
 

Re: Blot - co dla kogo, czyli dlaczego nie blotujemy żelkami

Postprzez ThorrUlfR » środa, 9 października 2013, 21:10

przyklad miodu byl akurat niefortunny, ja nie ofiaruje miodu z marketu bo potrafie zrobic go sam :) czysto subiektywna fanaberia:)
Co do reszty w pełni sie zgodze skoro nie udaje mi sie upolować dzika (szybciej biegaja skurkowańce) to go kupię od kogoś kto go utłucze i ofiaruje (kwestia legalnosci ma tu poboczne znaczenie) i wcale nie uwazam że traci na tym tradycja. Myśle że mój tradycjonalizm wcale nie jest tak odległy od twojego
Poznał tedy, iż zły nie jest! Bo by złym być duszę trzeba mieć i z ciemności na światło z pogardą spoglądać!
ThorrUlfR
 
Posty: 260
Dołączył(a): wtorek, 6 marca 2012, 13:50

Poprzednia strona

Powrót do Rytuały i obrzędy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron