Bogowie a miejsce?

Bogowie a miejsce?

Postprzez Freja » poniedziałek, 16 września 2013, 19:58

Nie wiedziałam za bardzo pod co podpiąć ten wątek, więc jeśli to złe miejsce, proszę ślicznie o przeniesienie. A teraz do rzeczy.

Jak już pisałam w wątku powitalnym moje "nawrócenie" miało miejsce w Szwecji, tam też mieszkałam przez większą część mojej asatryjskiej ścieżki. Rok temu wróciłam do Polski i od tamtej pory mam problem, z którym nie umiem sobie poradzić. Jakoś ciężko mi przychodzi "odczuwanie" obecności bogów, nawiązanie z nimi bliskości. To nie tak, że tej obecności w ogóle nie czuję, ale nie czuję jej tak wyraźnie jak w Szwecji. Już taka moja uroda, że zawsze najmocniej czułam obecność bogów właśnie w naturze ale obecnie mieszkając w dużym mieście mój kontakt z naturą jest mocno ograniczony.. Myślałam, że to z czasem minie, że może muszę z powrotem się "przestawić". Ale póki co nic się nie zmienia. Chodzi mi nie tylko o bogów jako takich ale i takie istoty jak opiekunowie danych miejsc, np lasu. Czy ktoś z Was doświadczył może czegoś takiego? Czy miejsce w którym mieszkamy może mieć wpływ na nasz kontakt z bogami, albo raczej łatwość jego nawiązania? Nie chodzi mi o kraj jako taki, bo gdyby tak było, nie byłoby pewnie polskich asatryjczyków. Ale np specyfika czy natura danego miejsca? Nie wiem czy wyrażam się jasno, jeśli nie prosze pytać ;)
Bättre är obett
än alltför mycket blotat,
den som ger vill jämt ha gengäld;
bättre är ogivet
än alltför mycket offrat
Havamål 146
Avatar użytkownika
Freja
 
Posty: 105
Dołączył(a): poniedziałek, 9 września 2013, 07:09
Lokalizacja: Kraków

Re: Bogowie a miejsce?

Postprzez Hinni » poniedziałek, 16 września 2013, 20:23

Myślę że miejsce, nasz stan ducha (to czy czujemy się gdzieś komfortowo, ale też czy nie jesteśmy przemęczeni, itp.) ma olbrzymie znaczenie. Ja na przykład, kiedy jestem przepracowana, nie czuje nic, nigdzie, i mógłby mnie dzik Freya stratować, a bym nie zauważyła i tyle. Myślę że kwestia mieszkania w mieście nie jest tu bez znaczenia - ale odległość od krajów, gdzie kult naszych bogów przetrwał jednak najwyraźniej, zapewne też. Nigdy nie byłam w żadnym z krajów skandynawskich, więc nie mam pojęcia jak to podziałało by w drugą stronę. Zamierzam sprawdzić ;). Proponuję w ramach eksperymentu wyprawę poza miasto, najlepiej taką na cały dzień.

Choć czasem, jak chodzę po Nowym Targu to mam wrażenie że na starych mapach w miejscu tatr widniał napis TU MIESZKAJĄ OLBRZYMY. Ale to inna sprawa ;).
Śmiej się przy ludziach,
Płacz tylko w ukryciu,
Bądź lekka w tańcu,
Ale nigdy w życiu.
Avatar użytkownika
Hinni
 
Posty: 146
Dołączył(a): czwartek, 27 czerwca 2013, 18:57
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Bogowie a miejsce?

Postprzez Satu » poniedziałek, 16 września 2013, 20:56

Miejsce na pewno ma ogromne znaczenie w odczuwaniu tej więzi. Nie wiem, jak to jest z krajami, bo sama również jeszcze nigdy po drugiej stronie morza nie byłam, ale na pewno inaczej jest w miastach i poza nimi. Wiadomo, że duże miasto to duże miasto - ludzie, pęd, tłok, hałas, pęd, myślenie tylko o rozplanowaniu dnia jutrzejszego, pęd. Czy się tego chce, czy nie wpada się w ten rytm. Mieszkając w takim sama mam często problem z "prawdziwszym" odczuciem tej więzi, jednak gdy tylko na dzień czy dwa ucieknę do lasu od razu staje się to znów naturalną częścią życia, bez problemu odczuwam ją, gdy tylko trochę się na tym skupie. Zaczyna to brzmieć jak ezo wywoływanie duchów czy inny tarot, więc po prostu poprę propozycje Hinni z wyjazdem, mnie zawsze to pomaga.
Avatar użytkownika
Satu
 
Posty: 93
Dołączył(a): wtorek, 15 stycznia 2013, 15:55

Re: Bogowie a miejsce?

Postprzez Hrefna » poniedziałek, 16 września 2013, 21:04

Hinni, bo mieszkają :D Jak cholera mieszkają, zresztą nie tylko olbrzymy, ale ich tam, za przeproszeniem, rozmaitych "fchuj". W przeciwnym kierunku, w okolicach Rozewia i po Helu też się pałętają - takie mam wrażenie ;)

Freyo, niezręcznie mi o takich rzeczach gadać na publicznym forum - może zresztą nie tylko mi - a że temat ciekawy, to pozostaje mieć nadzieję, że niebawem doprowadzę się do sprawności, a prędzej czy później znajdzie się okazja do pogadania na takie tematy na żywo - przy rogu albo srebrnej czarce...

Tak czy siak, uważam, że specyfika danego miejsca na wiele rzeczy ma ogromny wpływ - a tam gdzie kult konkretnych bogów trwał długo, jego "niematerialne ślady" przemawiają bardzo silnie. Ja czegoś podobnego niesamowicie mocno doświadczyłam po pierwszym zetknięciu z Irlandią (chociaż nie o bogów wtedy chodziło, a właśnie o gospodarzy danej ziemi i konkretnych miejsc). Bo każde miejsce ma swoich gospodarzy, bardziej lub mniej ludziom przychylnych, czasem zupełnie obojętnych, a i takich, o których przychylność trzeba się postarać, czasami długo im pokazując siebie i swoje intencje.

Ot, taki warszawski Las Kabacki. Maleństwo, raptem 9k hektarów, niemal w środku miasta, gdzie znam każdy zakątek, a jednak potrafi zafoszyć i złośliwie poplątać ścieżki...

Ale o tym to naprawdę przy jakimś dobrym miodzie i na żywo ;)
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Bogowie a miejsce?

Postprzez Hinni » poniedziałek, 16 września 2013, 21:07

Oj czepiacie się tych ezo, ale czasem mają racje. Miasto oddziałuje na człowieka raczej negatywnie, czy będziemy tu mówić o energiach, czy braku zieleni i zbyt ciasnym upakowaniu ludzia na ludziu - jeden pies. Do natury nam trzeba, do lasu, do drzew - nawet jak ktoś lubi, to się poprzytulać.

Nie ma nic ezo-śmiezo w potrzebie wyciszenia się, by lepiej odbierać to co nas otacza. Bardzo uprzejmie proszę o skończenie z ezo-wikkańską fobią na tym forum, bo przez to człowiek się boi odezwać na jakikolwiek temat nie będący czystym odtwórstwem historycznym. Nie wiem jak u was, ale moja religia to nie jest cytowanie Eddy na wyrywki, to jest coś czego doświadczam tu i teraz. Czuje obecność bogów w naszym świecie, czasem mam wrażenie że niemal ich słyszę. Kto policzy mnie w poczet wariatów - jego sprawa, kto mi przyklaśnie - tego zdrowie piję @]:D .
Śmiej się przy ludziach,
Płacz tylko w ukryciu,
Bądź lekka w tańcu,
Ale nigdy w życiu.
Avatar użytkownika
Hinni
 
Posty: 146
Dołączył(a): czwartek, 27 czerwca 2013, 18:57
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Bogowie a miejsce?

Postprzez Ulf » poniedziałek, 16 września 2013, 21:46

Bogowie czy tez raczej wszelkie istoty z innej czaso-przestrzeni, przynajmniej jak wynika z moich doswiadczen, nie potrzebuja wcale lesno-sielskiego wyciszenia. To raczej my go potrzebujemy. Oni/one czuja sie tak samo dobrze, zarowno przy szumiacym wodospadzie na urokliwej lace, jak i w zatloczonym autobusie w centrum miasta. I tu i tam mozna doznac "boskiego dotkniecia" gdy ktorys z nich przez chwile zwroci na nas swoja uwage, lub poprostu przejdzie obok nas...
Ulf
 

Re: Bogowie a miejsce?

Postprzez Hinni » poniedziałek, 16 września 2013, 21:52

Dokładnie to samo chciałam powiedzieć. Nie ważne jak czysty będzie przekaz, gdy odbiornik trzeszczy. A ja w wersji "przemęczonej" trzeszczę mocno na ten przykład. Dzięki Ulf za doprecyzowanie ];)
Śmiej się przy ludziach,
Płacz tylko w ukryciu,
Bądź lekka w tańcu,
Ale nigdy w życiu.
Avatar użytkownika
Hinni
 
Posty: 146
Dołączył(a): czwartek, 27 czerwca 2013, 18:57
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Bogowie a miejsce?

Postprzez Sylcia » poniedziałek, 16 września 2013, 22:03

ja w każdym miejscu czuję duchy miejsca, nawet na kiblu jak siedzę i sie skupię na myśleniu o nich. zazwyczaj te domowe na szczęście mnie nie kłopoczą od kiedy noszę młotek, wcześniej miałam problem z wyjściem z pokoju w nocy.
bogowie jak coś chcą to też gdziekolwiek, nawet w autobusie (choć jest to niekomfortowe, bo nie mogę mówić na głos), w ogóle brak natury nie jest tu jakimś czynnikiem ważnym w kontakcie osobistym, bo Asowie nie tkwią w wyobrażeniu że ludzie dalej mieszkają w drewnianych chatkach i polują z łukiem i dzidą. burza przychodzi tak samo do miasta, jak i na pole. dodam może jednak, że na początku mojej drogi prawie zupełnie nie miałam z nimi kontaktu (jedynie poprzez znaki) i odczuwałam obecność tylko kilka razy, gdy np. znalazłam fajne miejsce w lesie, nad rzeką i przybyli nawet bez zaproszenia :) jednak to się zmieniło przez ostatnie kilka miesięcy, zarówno przez zwykłą poprawę kontaktów, jak też przez wyostrzenie moich zmysłów.

nie byłam nigdy w życiu bardziej na północ niż mieszkam teraz (oprócz Helu, hehe), więc może faktycznie taka Szwecja ma lepsze warunki lub Tobie bardziej odpowiadające? a ja jakbym tam pojechała to bym doznała szoku przy już rozwiniętej tutaj wrażliwości? :D ale tak już bez rzucania hipotez, Polska ma mnóstwo tzw. "miejsc mocy", "świętych gór pogańskich" i innych takich rzeczy, polecam się wybrać do najbliższego takiego miejsca w Twojej okolicy (a w Krakowie będzie tego trochę). polecam także zaprzyjaźnić się z najbliższym w odległości lasem, poznawać go i chodzić tam często; natomiast najlepszym sposobem na szybkie znalezienie miejsca na blot lub zwykłe spotkanie jest pójście tam z takim właśnie zamiarem i niech Cię nogi same niosą, póki nie znajdziesz. co więcej, nie trzeba wyjeżdżać niewiadomo jak daleko na wieś, lasy na obrzeżach miasta zaskakują pięknem... wieś natomiast ma przewagę fajnych otwartych przestrzeni, jak ktoś lubi. jest jeszcze magia morza, magia gór, magia wielkich jezior (wszędzie istoty o innym charakterze), ale bogowie się zjawią w każdym ładnym miejscu, gdy je przygotujesz i ich zaprosisz, no nie ma bata, chyba że Cię nie lubią :P

dobra, przepraszam za ścianę tekstu i zwierzanie się.. jakaś konkluzja może... hmmm kiedyś często bardzo źle znosiłam przebywanie przez dłuższy czas poza domem, ale wg mnie rozwój duchowy właśnie poprawia taką sytuację, a nie odwrotnie. poznaj lepiej swoje miejsce zamieszkania i generalnie Polskę, to łatwiej Ci będzie się przyzwyczaić :piwo:
Nie zajmuję się już asatru ani runami, toteż proszę mnie o to nie nagabywać. Konta niestety usunąć się nie da :p
Sylcia
 
Posty: 146
Dołączył(a): sobota, 13 października 2012, 17:29

Re: Bogowie a miejsce?

Postprzez Hrefna » poniedziałek, 16 września 2013, 22:12

...w metrze też potrafią - i też jest to mało komfortowe, zwłaszcza jak w efekcie farba z nosa pójdzie :D

Dokładnie - jak mówią przedmówcy - wyciszenie, oderwanie się od cywilizacji jest potrzebne NAM. Nie IM.
Aczkolwiek zarówno gadanie z bogami, jak i uprawianie czarów (tak, bo tym też się [#wstydliwewyznanie :P] zajmuję - i moja droga do religii pogańskich - łącznie z Północną Ścieżką właśnie od czarów prowadziła) wychodzi (mi przynajmniej) lepiej bez odczucia nad głową dachu zbudowanego przez ludzi. Może i dlatego, że łatwiej mi się dogadać z gospodarzem jakiegoś dzikiego, naturalnego miejsca, który mnie "u siebie" w danym momencie gości, niż z duchem budynku, tchniętym w niego przez jego budowniczych, czy jego innymi od-ale-nie-ludzkimi mieszkańcami.

(no, teraz to dopiero ezopojechałam :D - ale nie "rozwój duchowy" - prooooszę - rozwijanie wrażliwości i percepcji - już prędzej - ok? :D - swoją drogą - jak zauważyłam przez lata - w miarę rozwijania tej wrażliwości, rozwijają się też mniej ciekawe efekty uboczne, takie jak meteopatia czy fizjologicznie odczuwana wrażliwość na główne fazy księżyca)
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Bogowie a miejsce?

Postprzez Thordis » poniedziałek, 16 września 2013, 23:18

Czytam ten temat, czytam, bo mnie zaciekawił i wydaje mi się, że przedmówcy powiedzieli już wszystko, co ja też miałam na końcu języka. Ale... jednak dorzucę swoje trzy grosze. Jeżeli nie chcesz wyłącznie głaskania po główce, a rozwiązania problemu - ja proponuję... poszukać go jednak w sobie. Nie w miejscu, a w sobie. Bo może to Ty jesteś tak przekonana o tym, że "Szwecja bardziej sprzyja Twoim relacjom z bogami", że działa Ci autosugestia i choćbyś nie wiem jak twierdziła, że chcesz inaczej, to będzie właśnie tak, jak tkwi gdzieś w Twoim własnym (nawet nie do końca uświadomionym) przeświadczeniu.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Następna strona

Powrót do Rytuały i obrzędy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron