Seidhr

Seidhr

Postprzez Ulf » piątek, 1 kwietnia 2011, 20:48

Seidhr - magia nordycka, magia europejska, uprawiana "od zarania dziejow" przez ludy germanskie.
Nazbieralo sie wokol niej wiele legend, półmitycznych opowieci i wymyslonych "faktow" - jako ze, ze skapych wiadomosci, ktore przetrwaly do naszych czasow, trudno zrekonstruowac czym byla naprawde.
Przyjelo sie w literaturze traktujacej o seidhr uwazac ja za specjalny rodzaj praktyk szamanskich, byc moze przejetych przez indoeuropejczykow od ludow osiadlych w Europie jescze dlugo przed nimi. Oczywiscie sa to tylko spekulacje, a to ze powtarza je wiele osob nie czyni ich bardziej wiarygodnymi.
Czasami ma sie wrazenie ze wszyscy odpisuja od siebie nawzajem nie zadajac sobie nawet trudu by zastanowic sie nad tym co czytaja i co potem pisza.
Mieszanie pojec, nazw, zrodel oraz wyssane z palca wnioski sa tu na porzadku dziennym.

Opowiesci o magicznych inicjacjach homoseksualnych czy czarodziejskich wlasciwosciach krwi menstruacyjnej sa tylko niektorymi ciekawostkami zwiazanymi z tym tematem...
A wystarczy przeciez dobra znajomosc zrodel i paru jezykow - by samemu wyrobic sobie zdanie na ten temat.

Komu sie nie chce i nie ma na to czasu - proponuje kolejne opracowanie tego ciekawego tematu - tym razem nieco inne od mainstreamowego, czyli seidhr wg. Ulfa ;)

------
W dzisiejszych czasach, w szerokich kregach asatryjskich pojecie seidhr, jest zdecydowanie inaczej rozumiane niz niegdys – przynajmniej inaczej niz to opisuja dostepne nam zrodla. Wydaje mi sie ze istnieje wiele nieporozumien, wyniklych przedewszystkim...ekhm..ze tak to okresle, z niewiedzy.
Oczywiscie, mozemy przeciez dzisiaj zdefiniowac tez seidhr zupelnie inaczej i wypelnic to pojecie nowa trescia, tak jak to sie dzieje z innymi rzeczami, ktorych nie jestesmy w 100% pewni jak wygladaly kiedys, ale powinnismy zdawac sobie sprawe z tego, ze nie byloby to to samo, co pod tym pojeciem rozumieli nasi przodkowie przed wiekami. A na to jak oni to rozumieli mozna znalezc wiele wskazowek w roznych zrodlach pisanych.
Powszechnie uwaza sie ze seidhr jest jakas specjalna forma praktyk magicznych, laczona z szamanizmem, dostepna tylko dla kobiet i bardzo blisko zwiazana z jasnowidzacymi volvami.
Dlatego bywa ona odgraniczana od innych magicznych czynnosci np. jak czytanie run, galdr, utiseta itp. ktore sa bardziej sformalizowanym magicznym rytualem poslugujacym sie ustalonymi formulami i praktykami niz seidhr, poniewaz ta ostatnia wymagalaby jakoby „daru“ i funkcjonowalaby podswiadomie na zasadzie „pozaswiatowych podrozy“ i zmienionych stanow swiadomosci.
Tego typu myslenie i rozdzielanie magii na taka i inna jest moim zdaniem z gruntu bledne.
W jezyku staronordyckim slowo „seidhr“ jest pojeciem, okreslajacym ogol wszelkich, roznorodnych i czesto bardzo rozniacych sie od siebie, praktyk magicznych. Czyli innymi slowy, tym co dzisiaj rozumiemy poprostu pod slowem „magia“. Nie oznacza ono jakiejs specjalnej, pojedynczej magicznej dyscypliny czy tez niezwyklej techniki. Co do znaczenia tego pojecia nie ma zadnych watpliwosci i wszyscy jezykoznawcy „siedzacy w temacie“ sa co do tego zgodni. Czasownik "seidha" oznacza "czarowac".
Jesli tak jest, to skad wzielo sie popularne bledne rozumienie sensu tego slowa. Mysle ze mozna na to w miare latwo odpowiedziec ;)
Wszystkiemu jak zwykle jest winien Snorri :P
W 7-mym rozdziale Sagi Ynglingow wyraza on takie oto swoje zdanie o magii:
Odyn posiadl i wladal sztuka, najsilniejsza ze wszystkich, a zwanej magia ( seidhr) , dzieki czemu znal ludzki los i niebezpieczenstwa jakie niosla przyszlosc, mogl zeslac smierc, nieszczescie albo chorobe, zabrac rozum i sile a nawet dac je drugiemu. Ale z taka wiedza byla zwazany tak wielka hanba, ze mezczyzni uwazali za niegodne poslugiwanie sie nia .. dlatego wiec nauczono jej kaplanki ;)
W 4-tym rozdziale tej samej sagi wspomina on tez (Snorri) o tym jakoby Freyja miala byc ta mistrzynia magii i ktora przyniosla ja do Asow. Jak widac obydwie te wypowiedzi Snoriego niejako lacza seidhr z kobietami, co tlumaczyloby pozniejsza bledna interpretacje tego pojecia.
Ale jednoczesnie z innych cytatow wynika ze jest tu mowa o calej szerokiej palecie magii a nie tylko o jakiejs jednej „technice“ i do tego jeszcze przynoszacj innym szkody. Jesli rzeczywiscie mialoby byc prawda, ze magia byla przez mezczyzn pogardzana, to tylko z jednego prostego powodu - uzywanie magii jako „broni“ przeciw innym ludziom, jako podstepnego zaklecia przynoszacego szkode, stalo w jawnej sprzecznosci z germanskim idealem honoru i calego etosu wojownika. A nie dlatego, ze bylo zwiazane z jakimis specjalnymi kobiecymi misteriami, jak to dzisiaj czesto bywa interpretowane.
Tak wlasnie widzimy to opisane w Vatnsdœla Saga gdzie Odd mowi do Hrolleifa odzianego w magiczna tunike chroniaca przed ciosami miecza :
"Illa bíta þig vopnin Hrolleifur og alls konar er þér illa farið, bæði fjölkunnigur og þó að öðru illa siðaður "
( Ciezko ugryzc Cie mieczowi, Hrolleifie, i to wszystko hanba jest co czynisz , czarowniku godny pogardy )
Pamietajmy o tym ze honor i mestwo byly najwazniejszymi i najbardziej szanowanymi cechami owczesnych wojownikow - z ktorych najdzielniejsi ( jak opisuja to na przelomie tysiacleci Tacyt czy Cezar ) szli do walki nago tylko z mieczem czy wlocznia w dloni by dokazac swej odwagi i okryc sie niesmiertelna chwala. I dotyczylo to nie tylko Germanow, ale i Celtow i wielu innych ludow...nie tylko starozytnych.
Na przyklad w Ameryce Polnocnej przed rozpowszechnieniem sie broni palnej wsrod Indian i ich "kolonizacja" najwyzszym dowodem mestwa bylo dotkniecie "naga" dlonia uzbrojonego wroga podczas walki, lub pokonanie go bez pomocy broni.

Wrocmy jednak z powrotem do Europy....
Ktos czytajacy Sage Ynglingow, nawet jako laik, zlapie sie z niedowierzaniem za glowe w obliczu „ciekawostek“ opowiadanych przez autora.
Cala mitologiczna historia sluzaca za wstep, jest pomieszaniem z poplataniem swiadczacym o tym ze Snorri czesto popuszczal wodze fantazji tworzac radosnie swoje wlasne wizje. Wg niego bogowie sa dawnymi krolami szwecji ktorzy przy pomocy intryg i magii zapewnili sobie boski status . Widac tu wyrazny wplyw antycznego euhemeryzmu, ktory Snoriemu jako wyksztalconemu czlowiekowi nie byl obcy. Az sie niechce wierzyc ze ten sam autor stworzyl Gylfaginning.
W kazdym razie tylko tutaj i NIGDZIE juz wiecej pojawiaja sie te „kaplanki“ ktorym przekazano wiedze o seidhr. Oczywiscie mozna powiedziec ze chodzi o Gythie, kobiece odpowiedniki Godhi– problem polega jednak na tym, ze w calej dostepnej literaturze nie ma nigdzie powiazania Godhen (obu plci) z seidhr czy tez jasnowidzeniem (spae) I jeszcze jedna ciekawostka, bedaca prawdopodobnie tez wlasna wizja Snoriego – tylko w tej jedynej opowiesci, wspomina sie ze jasnowidzenie jest powiazane z magia ( seidhr). W zadnych innych zrodlach, nigdzie nie ma o tym nawet najmniejszej wzmianki.
A jesli juz jestesmy przy "tekstach zrodlowach", to nalezaloby wspomniec o tym, ze wyraznie przecza one temu jakoby magia ( seidhr) byla domena wylacznie kobiet. Slowo „seidhrmadhr“ - czarownik, wiedzmin ;) wystepuje tak samo czesto jak slowo „seidhrkona“ - czarownica, wiedzma, i oznacza osoby zajmujace sie „calokszztaltem“ magii, czyli sprawami zwiazanymi z plodnoscia, miloscia, zdrowiem, pogoda itp, oraz runami. Jedyne co nigdzie nie wystepuje, to laczenia w jakikolwiek sposob magii (seidhr) ze zdolnoscia jasnowidzenia ( spae)
Nalezy rowniez wspomniec o tym, ze magia nordycka funkcjonuje zupelnie inaczej niz ta orientalna, ktora odcisnela swoje wyrazne pietno na europejskim pojmowaniu tego slowa i byla niejako matka chrzestna wszystkich okultystyczno-hermetycznych pradow 18 i 19 wieku skoncentrowanych pozniej przez osobe Gardnera w wymyslonym pojeciu Wicca. O ile ta ostatnia probuje duchy, demony i inne ponadnaturalne byty zmusic do uleglosci czarownikowi czy czarownicy, stara europejska magia ludow polnocy posluguje sie niejako automatyka naturalnych sil rzadzacych swiatem i dostosowuje sie do nich. Chodzi tu o czyste rzemioslo, majace wplywac na te niewidzialne mechanizmy. Bogowie czy inne ponadnaturalne byty nie graly przy takim pojmowaniu magii zadnej roli, gdyz magia ta bazowala niejako na empirycznych prawach natury. Byla ona ukierunkowana niezwykle pragmatycznie i liczyl sie w niej tylko rezultat tych magicznych dzialan.
Dzisiejsze pojmowanie magii jako czynnika rozwoju osobistego czy poznania tajemnic swiata, ma byc moze swoja racje bytu, ale ze starogermanskim pojmowniem magii (seidhr) nie ma nic wspolnego.

Trzeba rowniez wspomniec o tym, ze stosunek owczesnego spoleczenstwa do ludzi uprawiajacych seidhr byl prawdopodobnie niejednoznaczny, tak samo jak bylo to we wszystkich innych czasach i kulturach.
Seidhrkunnar wzywano i korzystano z ich „uslug“, gdy zaistniala ku temu potrzeba, i otaczano szacunkiem gdy mogli byc uzyteczni, a jednoczesnie obawiano sie ze wzgledu na „moc“ jaka posiadali – i dlatego bytowali oni wrecz poza nawiasem normalnego spoleczenstwa. Jako tacy, byli oni pierwszymi podejrzanymi gdy przyszla zaraza, krowy nie dawaly mleka, susza wypalila pola - pelniac role bedacego pod reka kozla ofiarnego. I tak jak w pozniejszych czasach domniemane czarownice -seidhrkunnar byli przy najmniejszym podejrzeniu o dzialanie na szkode lokalnej spolecznosci, przesladowani i z niej wypedzani lub nawet eliminowani ( najchetniej przy pomocy „oczyszczajacego ognia“ )

W dostepnych nam zrodlach ktore przetrwaly do dzisiejszych czasow, pojawia sie wiele okreslen laczacych sie z pojeciem seidhr. Sa to miedzy innymi : seidhjallr ( podwyzszenie lub rodzaj siedziska), seidhlaeti ( magiczna piesn), seidrkona ( kobieta zajmujacy sie magia), seidhkunnandi ( znajacy sie na magii), seidhfullr ( to samo co poprzednie), seidhmadhr (mezczyzna zajmujacy sie magia), seidhskratti ( to samo), seidh-stafr ( rozdzka, magiczna laska), seidhvilla ( przeciwzaklecie, zaklecie ochronne ) oraz czasownik seidha – uprawiac magie, czarowac.
Nalezy jednak caly czas pamietac o tym, ze cytowane przeze mnie tzw. teksty zrodlowe, pochodza przede wszystkim z nordyckich sag i opowiesci, i jako takie nie koniecznie prezentuja rzeczywisty stan faktyczny i czesto sa tylko literacka adaptacja kiedys uslyszanych przez autorow opowiesci.
Nie oznacza to oczywiscie ze sa one zupelnie bezwartosciowe, lecz tylko to, ze nie sa one zrodlami historycznymi sensu stricte a raczej owczesna literatura ,jesli moge to tak okreslic, beletrystyczna.
Jest to mniej wiecej tak jakbysmy chcieli na podstawie „Trylogi“ Henryka Sienkiewicza i pojawiajacych sie tam opisow wiedzm, rekonstruowac dokladnie ich owczesne poganskie rytualy i wierzenia;)
Dlatego tez, o ile te wszystkie opowiesci sa wartosciowe i godne zaufania jesli chodzi o ogolny opis spoleczenstwa i wydarzen, o tyle szczegolowe opisy praktyk magicznych nalezy moim zdaniem traktowac o wiele krytyczniej, gdyz rownie dobrze moga one wynikac li tylko z fantazji autora. Choc oczywiscie tak byc nie musi.
Jednakze, wiemy wszyscy ze Sagi powstaly „nieco“ pozniej niz opisywane w nich wydarzenia, gdy poganstwo i jego rytualy nie byly juz czescia glownego nurtu codziennego zycia Skandynawow.
Dlatego tez wg. mnie, dostepne nam „zrodla“ mozemy z grubsza podzielic na dwie kategorie :
czysta literature fantasy oraz wiarygodnie brzmiace opisy faktow.
Do tej pierwszej nalezy np. poznosredniowieczna Tirdegs Saga w ktorej jest opisane m.in takie zdarzenie:
„Wtedy zebrala sie przy krolu Hertnicie wielka armia.. A wowczas jego zona Ostacia wystapila do przodu i wezwala ich bogow - to znaczy zaczela czarowac, tak jak to bylo w zwyczaju w dawnych czasach gdy czarownice zwane przez nas Völvami, rzucaly swe zaklecia. I takie mocne znala czary i zaklecia, ze najrozniejsze zwierzata, lwy, niedzwiedzie i latajace ogromne smoki przybyly na jej zawolanie. I ogarnela je swoja moca tak ze sluchaly kazdego jej slowa, ktorym je na wrogow chciala poslac. Powiadaja jeszcze […] ze jej cala armia potem zlym demonom byla podobna a ona jako latajacy smok na ich czele...“
Jak widac mamy tu do czynienia z typowa dla czasow chrzescijanskich demonizacja volvy i przedstawiania jej jako zlej czarownicy, ktora niewatpliwie jest w zmowie z diabelskimi silami.
Do drugiej kategorii, niestety o wiele mniej licznej, naleza wiarygodnie brzmaice opisy zdarzen.
Najczesciej cytowana ( w kontekscie seidhr) jest tu grenlandzka Erik Raudha Saga a dokladnie jej ustep dotyczycy völvy Thjorborg. Nic w jej opisie nie wydaje sie przesada lub fantazja autora, wrecz przeciwnie swiadczy o przesadnej wrecz dbalosci o szczegoly, nie majace w sumie zwiazku z glownym nurtem opowiesci, jak np odlamany czubek noza völvy. Inne rownie wiarygodnie brzmiace opisy znajduja sie Vatnsdäla Saga i Hrolf Saga Kraka, ale nie sa juz tak dokladne jak wystapienie volvy w Sadze o Eryku Rudym, jednakze potwierdzaja zawarte w tej pierwszej szczegoly.
Gdy przyjrzymy sie dokladniej tekstom dotyczacym seidhr dojdziemy do wniosku ze volvy nie mialy z nim wiele wspolnego, i ze obydwa pojecia – wieszczenie i magia, wrecz wykluczaly sie wzajemnie.

Wszystkie wystepujace zrodlach wieszczki byly nazywane völva ( w doslownym tlumaczeniu : trzymajaca/niosaca kij/rozdzke) lub spa-kona (wieszczka/ „widzaca“) nigdy zas jako seidh-kona czyli wiedzma/czarownica. W zadnym ( uznanym za rzetelny ) opisie völva nie robi nic innego jak tylko spoglada w przyszlosc, nie zajmujac sie niczym co chodzby nawet w odlegly sposob przypominalo seidhr czyli magie czy tez czary.
Z drugiej zas strony nie ma nigdzie opisow swiadczacych o tym ze osoby zajmujace sie seidhr mialy cos wspolnego z jasnowidzeniem., lub chocby posiadaly zdolnosci w tym kierunku. Wyraznie potwierdza to rowniez dobor slow opisujacych epizod Sagi dotyczacy Thjorborg. Wieszczka wypytuje obecne osoby czy jest moze wsrod nich ktos znajacy pewna piesn, majaca pomoc jej we wieszczeniu. Wbrew temu czego mozna by sie spodziewac nie okresla tej piesni nazwa "seidhr-laeti" lub "galdr" ( oznaczajacymi piesni stosowane przy praktykach magicznych) lecz mowi o "vardhlokkur" ( dosl. "wezwanie ochronne")
Jedna z kobiet przyznaje sie wtedy ze nauczyla sie takiej "vardhlokkur" od swojej babki, podkreslajac jednoczesnie, ze sama ani nie zna sie na magii ( seidhrkunnandi) ani tez tym bardziej nie jest wieszczka ( volva). Czyli innymi slowy, nie mowi nic innego jak to ze seidhr ( magia) i spae ( wieszczenie) sa dwiema zupelnie odmiennymi dziedzinami "wiedzy" wrecz wzajemnie sie wykluczajacymi. Podobny obraz przedstawiaja inne zachowane zrodla, choc gwoli scislosci nalezy przyznac ze zdarzaja sie tez takie pojedyncze kwiatki jak w Orvar-Odds Saga gdzie mowi sie o jednej kobiecie, ze jest jednoczesnie völva i seidhrkona - co jednak w sumie potwierdza innosc tych pojec lub przynajmniej ich scisla rozdzielnosc. Gdyby znaczenie obu pojec bylo takie same lub bardzo podobne mozna byloby stosowac je zamiennie, a nie za kazdym razem wyraznie rozgraniczac.
Oprocz tego czytajac dostepne nam zrodla odnosi sie wrazenie ze wieszczki byly osobami szanowanymi i zajmujacymi sie "rzetelnym i pozytecznym rzemioslem" w sluzbie swojej spolecznosci. Nie da sie natomiast tego powiedziec o seidrkunnar ktorych dzialalnosc jest przedstawiana wrecz szkodliwie i czesto jako plynaca z egoistycznych pobudek.

Rowniez Edda potwierdza powyzszy wyrazny podzial na völvy i seidrkona. Wszystkie wystepujace tam wieszczki ( Völuspa, Sen Baldra, Piesn Hyndli ) nie maja zadnego zwiazku z magia i uzywanie pojecia seidhr w tym kontekscie ich "dzialalnosci" jest starannie unikane. Patrza poprostu w przyszlosc i nic wiecej. Samo pojecie seidhr pojawia sie w Eddach tylko raz ,w tak zwanej "Krotkiej przemowie Wieszczki" - Piesn o Hyndli, ( Völuspa hin skamma -Hyndluljóð) i ostatecznie potwierdza wyrazna rozdzielnosc wieszczenia i magii:
Eru völur allar frá Viðolfir,
[...]
en seiðberendr frá Svarthöfða,

"Wszystkie wieszczki ( völur) pochodza od Vidhalfr ( Jasnych Elfow)
[...]
wszyscy uprawiajacy magie ( seidhberendr) od Svarthövdhar ( Czarnoglowych )

Czyli sa tutaj wymienione nie tylko dwie rozne linie pochodzenia, ale nawet rozni mityczni przodkowie, co jest wyrazna wskazowka na to, ze owczesni ludzie wyraznie oddzielali od siebie te obydwa pojecia czyli volva i seidhrkona / spae i seidhr.

Jak widac z calego powyzszego wywodu - dostepne nam zrodla literackie sa dosc jednoznacznie gdy chodzi o to czym NIE bylo seidhr :P.
Oczywiscie nie mozna wykluczyc ze bywaly völvy zajmujace sie seidhr - ( ale bylyby to wyjatki potwierdzajace regule ) lub ze granica miedzy wieszczeniem a magia nie byla az tak wyrazna jak wynikaloby to z zachowanych tekstow.
Tym nie mniej, wydaje mi sie ze dostatecznie jasno zostalo na podstawie przykladow pokazane, ze wspolczesna "ogolna opinia" o tym ze wieszczenie i jasnowidzenie bylo jakas szczegolna forma seidhr, lub ze seidhr byla szczegolna odmiana magii jest bledne.

I jak juz wspominalem wczesniej, moza sobie w dzisiejszym Asatru to wszystko inaczej zdefiniowac - co zreszta w duzej mierze i wrecz nieodwracalnie zostalo juz zrobione :( - ale trzeba miec przy tym swiadomosc, ze tego typu "rozumienie" seidhr stoi w zupelnej sprzecznosci z tym jak rozumieli je i praktykowali nasi antenaci.

Byc moze niektore wnioski ktore sformulowalem w tym opracowaniu o seidhr moga byc nieco kontrowersyjne - ale tam gdzie wszyscy sie ze soba zgadzaja, wieje straszna nuda :D
Ulf
 

Re: Seidhr

Postprzez Isa » piątek, 1 kwietnia 2011, 21:12

Nie mam pojęcia, Ulfie, na ile kontrowersyjne i dalekoposunięte, ale wreszcie mi się to jakoś poukładało w głowie - a ja porządek bardzo lubię - więc mi się podoba :-P
Íss er árbörkr
ok unnar þak
ok feigra manna fár.
Avatar użytkownika
Isa
 
Posty: 279
Dołączył(a): poniedziałek, 28 marca 2011, 18:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Seidhr

Postprzez xxx » piątek, 1 kwietnia 2011, 22:26

Nie będę udawała, że tekstu nie znam i zawarte w nim tezy są dla mnie nowe - bo pamiętam jego wcześniejszą wersję sprzed jakiegoś czasu z innego forum... I dobrze mi się w pamięć wryła, sporo we łbie porządkując :)
Ulf napisał(a):O ile ta ostatnia probuje duchy, demony i inne ponadnaturalne byty zmusic do uleglosci czarownikowi czy czarownicy, stara europejska magia ludow polnocy posluguje sie niejako automatyka naturalnych sil rzadzacych swiatem i dostosowuje sie do nich. Chodzi tu o czyste rzemioslo, majace wplywac na te niewidzialne mechanizmy. Bogowie czy inne ponadnaturalne byty nie graly przy takim pojmowaniu magii zadnej roli, gdyz magia ta bazowala niejako na empirycznych prawach natury. Była ona ukierunkowana niezwykle pragmatycznie i liczyl sie w niej tylko rezultat tych magicznych dzialan.

Ja myślę, że dotyczy to całej północno-zachodniej Europy - nie tylko ludów Północy w dzisiejszym ich rozumieniu jako plemion germańskich. Bo w identyczny sposób, bez żadnych zbędnych inwokacji, gestów, przywołań i odwołań, a nawet narzędzi, a jedynie na zasadzie podłączenia się pod prawa natury i stan świata w danym momencie (tak, wiem, powtarzam to określenie dość często, dla niektórych może być puste - ale nic nie poradzę, podłączenie pod stan świata, włączając w to moment w roku, pogodę i wiele innych rzeczy jest dla mnie w działaniach magicznych rzeczą bardzo istotnie je ułatwiającą) działa magia celtycka... Być może w ogóle magia ludów żyjących na północ od Karpat i Alp opierała się na zbliżonych zasadach i metodach, zanim została zaśmiecona (używam tego słowa świadomie i celowo, zdając sobie sprawę z tego, że może być kontrowersyjne) przez przyniesione z Bliskiego Wschodu, zwłaszcza w późnym średniowieczu i renesansie, a później tylko coraz mocniej się usadawiające i coraz bardziej udziwniane naleciałości małoazjatyckiego ceremonializmu i kontaktów z różnego rodzaju (od)bytami :P Nie bez kozery piszę tu o ludach żyjących na północ od Alp i Karpat - bo miałam kiedyś do czynienia z bałkańską zamawiaczką - i jej metody wydały mi się jednak obce - mocno "południowe" i bardzo "inne". A nie była to osoba ezoskażona.

Przychodzi mi na myśl jedno uzupełnienie, jednocześnie będące wątpliwością - wiążące się z istniejącym i dzisiaj w języku Faroese (wg niektórych źródeł bardziej jeszcze archaicznym i bliskim staronordyckiemu niż współczesny islandzki) słowem "galdramaður" (o, tu je po raz pierwszy wyłapałam - wersja wokalnie chyba jedna z gorszych, ale istotne jest to, że na filmiku zawarty jest i tekst oryginalny, faroański [cholera, nie wiem za bardzo, jak ten język po polsku prawidłowo nazwać] i jego angielskie tłumaczenie - http://www.youtube.com/watch?v=4r8svQkdpLY) ), dla którego - co mnie zaskoczyło - nie byłam w stanie znaleźć żeńskiego odpowiednika - istnieje rzecz jasna spora szansa na to, że źle szukałam albo coś przeoczyłam... Oczywiście pierwsze skojarzenie, jakie to słowo osobom choć odrobinę w północnej magii zorientowanym nasuwa, to galdr (dla niezorientowanych dla odmiany - http://en.wikipedia.org/wiki/Galdr) ). I pojęcie to wydaje się równie wieloznaczne obecnie i niejasne, jak sam seidhr, którego zresztą wg mnie (i na bazie Ulfowego artykułu definiującego seidhr również można taki wniosek wyciągnąć) jest elementem... I teraz tak - są źródła, do których zalicza się zresztą także wikipedia, podające definicję bliską mojemu rozumieniu sprawy - jest to po prostu nic innego, niż metoda magiczna zawierająca zaśpiewy-inkantacje, czy nawet jeszcze szerzej - sztukę formułowania zaklęć - nie ograniczająca się jedynie do śpiewania run, jak to obecnie często jest zawężane, dostępna zarówno mężczyznom, jak i kobietom. Istnieją natomiast opinie, z którymi kilkakrotnie już się spotkałam w różnych miejscach, że jest to element magii wyłącznie runicznej - i będący domeną mężczyzn... - wydaje mi się jednak, że takie zawężanie jest wymysłem współczesnym i jest nieuprawnione... Do czego zmierzam - ano do tego, że choć seidhr nie jest żadną szczególną formą magii, tak galdr w pewnym sensie jest - jest szczególną formą seidhr - podzbiorem operującym już na konkretnej technice - zaśpiewu (co może sugerować metodę transową, czyli technikę - powiedzmy w uproszczeniu - szamańskawą - i całkiem zgrabnie mi się ta sugestia kupy trzyma).

Co istotne w Ulfim artykule, a moim zdaniem zbyt często umyka uwadze i praktyków i tych, którzy na temat północnej magii piszą - to twarde rozróżnienie między seidhr i spae, które nie powinny absolutnie być traktowane zamiennie, jako synonimy.

Mam nadzieję, że nie namieszałam zbytnio ;)
xxx
 

Re: Seidhr

Postprzez Ulf » piątek, 1 kwietnia 2011, 22:49

Ja tylko na szybko ( bo pozno juz - jak dzisiaj i jak dla mnie :P ) o zenskiej formie galdramaður. Jak mozna sie spodziewac brzmi ona galdrakona ... i oznacza nikogo innego jak a witch, a sorceress
http://en.wiktionary.org/wiki/galdur#Icelandic
Ulf
 

Re: Seidhr

Postprzez xxx » piątek, 1 kwietnia 2011, 22:51

Znaczy się źle szukałam.
Dobrze wiedzieć - i rzeczywiście można się było tego brzmienia spodziewać :)
xxx
 

Re: Seidhr

Postprzez Vrede » piątek, 1 kwietnia 2011, 23:16

"Gdy przyjrzymy sie dokladniej tekstom dotyczacym seidhr dojdziemy do wniosku ze volvy nie mialy z nim wiele wspolnego, i ze obydwa pojecia – wieszczenie i magia, wrecz wykluczaly sie wzajemnie.
Wszystkie wystepujace zrodlach wieszczki byly nazywane völva ( w doslownym tlumaczeniu : trzymajaca/niosaca kij/rozdzke) lub spa-kona (wieszczka/ „widzaca“) nigdy zas jako seidh-kona czyli wiedzma/czarownica. W zadnym ( uznanym za rzetelny ) opisie völva nie robi nic innego jak tylko spoglada w przyszlosc, nie zajmujac sie niczym co chodzby nawet w odlegly sposob przypominalo seidhr czyli magie czy tez czary."


Hmmm...Kiedy ja dokładnie przyglądam sie tekstom dotyczącym saidr dochodzę do wniosku, że volvy mają nim bardzo wiele wspólnego. Volvy spoglądają w przyszłość właśnie podczas seansu saidr i akurat w sagach jest to konkretnie opisane. Zaczynając od Sagi o Eryku Rudym (http://www.snerpa.is/net/isl/eirik.htm - rodział 4). Owszem, Thorbjorga nie jest nazywana saidrkoną, tylko spakoną ale w tym samym zdaniu również małą volwą. Przygotowuje się ona do seansu seidr i zasiadaja na seiðhjallr.

"Jedna z kobiet przyznaje sie wtedy ze nauczyla sie takiej "vardhlokkur" od swojej babki, podkreslajac jednoczesnie, ze sama ani nie zna sie na magii ( seidhrkunnandi) ani tez tym bardziej nie jest wieszczka ( volva)"

w tekście jest:"Hvorki er eg fjölkunnig né vísindakona en þó kenndi Halldís fóstra mín mér á Íslandi það fræði er hún kallaði Varðlokur", nie ma "seidhrkunnandi" ani "volva".

"vardhlokkur" ( dosl. "wezwanie ochronne")
- są dwie możliwe etymologie tego słowa, ponieważ w jednym manuskrypcie jest vardlokkur a w drugim vardlokur. Od loka - związać, albo lokka - przywabić. I dotyczy to dusz, duchów zmarłych lub fylgii żywych - vordr. W innych źródłach występuje laeti (głos, dzwięk) i seidlaeti - i chodzi o ten sam moment obrzędu seidr. Pieśn jest jednym z powtarzalnych elemntów seansu. Podobnie jak odpowiednie siedzisko.

Seans seidr opisany jest też w Vatnsdoela Saga (http://www.snerpa.is/net/isl/vatnsdae.htm). Jest napisane, że jest to seidr, Finka siada na wysokim krześle i a przybyli goście pytają ją o swoje przeznaczenie. Ona natomiast przepowiada wszystkim, co się będzie działo. Opowieść z Vatnsdoela Sagi potwierdza Landnamabók, w której wspomina sie volvę i jej przepowiednię (tą samą co w Vatnsdoela)

W Orvar-Odds Saga (http://www.snerpa.is/net/forn/orvar.htm) również jest opisany seans seidr a Heid określano i jako volva i jako seidrkona.

W Hrolfs saga kraka (http://www.heimskringla.no/wiki/Hr%C3%B ... kappa_hans) - volva Heid siada na sedhjall i w trakcie seansu seidr przepowiada, gdzie znajdują się poszukiwani przez Frodiego młodzieńcy.
" Völva ein var þar komin, sem Heiðr hét. Hana bað Fróði konungr at neyta listar sinnar ok vita, hvat hún kynni at segja til sveinanna. Gerði hann þá gilda veizlu í móti henni ok setti hana á seiðhjall einn háan. Konungr spyrr þá, hvat hún sæi til tíðenda, "því at ek veit," sagði hann, "at nú mun margt fyrir þik bera, ok sé ek nú mikla gæfu á þér, ok svara mér sem skjótast, seiðkona." - znowu volva określana jest seidkoną.

W Orms Thattr Stórólfssonar (http://www.snerpa.is/net/isl/th-orms.htm) pojawia się grupa wieszczek praktykujących seidr. Określa się je jako volvy. Opisywany seans pasuje do schematu seidr a w dalszej części sagi, kiedy Asbjorn wspomina tamtą wróżbę używa określenia seidr.
"Sagði mér á seiði,
söng um það löngum
að eg á feigum fæti
færi eg norðr á Mæri.
Vætki vissi völva,
vera mun eg enn með mönnum
glaðr í Gautaveldi,
gramir eigi spá hennar."

Można powiedzieć, że volva to nie seidrkona. Ale bycie volvą oznaczało również uprawianie seidr.
I nawet fragment Eddy może o tym świadczyć, dokładnie Lokasenna. Loki obraża Jednookiego, nazywając go volvą... Wg mojej interpretacji właśnie dlatego, że zajmował się on seidr.

Ja się przychylam do opinii, że wieszczenie było jedną z form seidr. I wyciagam ten wniosek właśnie na podstawie źródeł. Oczywiście nie każde wieszczenie, bo nie można tego mylić np z proroczymi snami, utisetą czy znakami. Seans "wieszczącego" seidr wymagał pewnych reguł - pieśni, transu, siedziska.
Są też przekazy dotyczące "czarnego" seidr - Laxdoela Saga i czarownik Kotkell; Gisla Saga Surssonar i Boerkr, który kupił seans seidr u Thorgrima; Fridthjofs saga ins froekna król Helgi i jego brat Halfdan wynajmują dwie seidkony aby zemścić się na Fridthjofie; w Sadze o Egilu królowa Gunhilda "dokonała seidr i rzuciła seidr na Egila" it . Z czego wniosek, że seidr to nie tylko wieszczenie, ale i własnie te "czary".

Podsumowując: Nie zgadzam się z Ulfem! :-D Let's "flejm" together! ;-D
Avatar użytkownika
Vrede
 
Posty: 933
Dołączył(a): czwartek, 10 marca 2011, 21:56
Lokalizacja: Wrocław i Oslo

Re: Seidhr

Postprzez Isa » piątek, 1 kwietnia 2011, 23:43

Łopatologicznie (czy ja już ostrzegałam, że będę zaniżać intelektualny poziom tego forum? ale to w dobrej wierze, bo nie każdy czytający posługuje się kilkoma językami, jest obczytany w sagach i posiada mózg funkcjonujący jak słownik etymologiczny, a dopóki nie uporządkuje sobie pojęć to nic a nic nie zrozumie, o czym - co rusz - piszecie) - w tej wersji , Vrede, wróżenie (spa) byłoby takim podzbiorem magii generalnej, szeroko rozumianej (seidr)? A volva łączy w sobie funkcje spakony i seidrkony, będąc po trochę każdą?

O ile ta ostatnia probuje duchy, demony i inne ponadnaturalne byty zmusic do uleglosci czarownikowi czy czarownicy, stara europejska magia ludow polnocy posluguje sie niejako automatyka naturalnych sil rzadzacych swiatem i dostosowuje sie do nich. Chodzi tu o czyste rzemioslo, majace wplywac na te niewidzialne mechanizmy. Bogowie czy inne ponadnaturalne byty nie graly przy takim pojmowaniu magii zadnej roli, gdyz magia ta bazowala niejako na empirycznych prawach natury. Byla ona ukierunkowana niezwykle pragmatycznie i liczyl sie w niej tylko rezultat tych magicznych dzialan.


Być może w ogóle magia ludów żyjących na północ od Karpat i Alp opierała się na zbliżonych zasadach i metodach, zanim została zaśmiecona (używam tego słowa świadomie i celowo, zdając sobie sprawę z tego, że może być kontrowersyjne) przez przyniesione z Bliskiego Wschodu, zwłaszcza w późnym średniowieczu i renesansie, a później tylko coraz mocniej się usadawiające i coraz bardziej udziwniane naleciałości małoazjatyckiego ceremonializmu i kontaktów z różnego rodzaju (od)bytami


A to jeszcze jedna rzecz, która mi coraz konkretniej po głowie chodzi. Nawet zakładając, że w ten sposób rozumiane seidr nie korzysta z tego rodzaju technik (tzw. "praca z bytami"), to czy jednak można wykluczyć ich stosowanie w ogóle?
Íss er árbörkr
ok unnar þak
ok feigra manna fár.
Avatar użytkownika
Isa
 
Posty: 279
Dołączył(a): poniedziałek, 28 marca 2011, 18:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Seidhr

Postprzez xxx » piątek, 1 kwietnia 2011, 23:53

Isa napisał(a):
Być może w ogóle magia ludów żyjących na północ od Karpat i Alp opierała się na zbliżonych zasadach i metodach, zanim została zaśmiecona (używam tego słowa świadomie i celowo, zdając sobie sprawę z tego, że może być kontrowersyjne) przez przyniesione z Bliskiego Wschodu, zwłaszcza w późnym średniowieczu i renesansie, a później tylko coraz mocniej się usadawiające i coraz bardziej udziwniane naleciałości małoazjatyckiego ceremonializmu i kontaktów z różnego rodzaju (od)bytami


A to jeszcze jedna rzecz, która mi coraz konkretniej po głowie chodzi. Nawet zakładając, że w ten sposób rozumiane seidr nie korzysta z tego rodzaju technik (tzw. "praca z bytami"), to czy jednak można wykluczyć ich stosowanie w ogóle?


Oczywiście że W OGÓLE - to nie. Tylko że nie jest to według mojego rozeznania (i rozumienia) składnik pierwotnej magii indoeuropejskiej. Jest obcą naleciałością, na naszych/interesujących nas terenach zresztą dosyć późną. Oczywiście jeśli pominąć animistyczno-szamańskie obcowanie z duchami różnych miejsc, rzeczy i istot i z przodkami, a odnieść się do tego, co jest nazywane magią "wyższą", inwokacyjną, polegającą na kontakcie z demonami i/lub rozmaitymi egregorami.

W gruncie rzeczy liczy się pragmatyzm, ale z drugiej strony... to tak, jakby powiedzmy do kimona i pełnego ekwipunku gejszy założyć nasze przaśne kierpce - jedno do drugiego nie pasuje i nie bardzo jest łączalne...

To moje zdanie of kors - nieniepodważalne :)
xxx
 

Re: Seidhr

Postprzez KozioU » sobota, 2 kwietnia 2011, 01:16

Bo ja wiem czy to Ulfie takie kontrowersyjne? Ja tam się od magii jak wiadomo trzymam z dala i nie znam nawet 25% tych źródeł, które przytaczasz, ale na zdrowy rozum i kilka mądrych książek mniej więcej taką miałem wizję, jaką tu przedstawiasz.
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Seidhr

Postprzez Szerszen » sobota, 2 kwietnia 2011, 07:24

No ja bym się kłócił... z tym "niewzywaniem Bogów" do magii - vide:

Zaklęcie z Canterbury:
kuril sarţuara far ţu nu funtin is tu ţur uigi ţik ţ(u)rsa trutin kuril sarţuara uiţr aţrauari
"Kurilu ran sprawdco, odejdź, zostałeś znaleziony. Thor cię uświęci (w znaczeniu wyganiania), Władco olbrzymów, Kurilu sprawco ran. Przeciw ropnemu krwawieniu."

Co do Seidhr i Spae - jednak znacznie bliższe jest mi pojmowanie ich jako odrębnych technik... ale nie odrębnych sztuk - bardzo ładnie IMHO (choć oczywiście mieszając już techniki z tymi wschodnimi, bo praktyczny opis rytuału do naszych czasów nie dotarł) zrobił to Swain Wodening - http://runy.net.pl/files/spaebook_sw_tm.pdf , na bazie właśnie sagi o Eryku Czerwonym / Czerwonobrodym / Krwawym.

Spae jest porównywane do "poruszania się w ukryciu", "śledzenia" natomiast Seidhr do "wyczekiwania na znaki" - czyli tak jakby rozróżnienie między techniką "polowania poprzez tropienie zwierzyny" w stosunku do "polowania z zasiadki". I to i to polowanie, ale technika inna.

W wypadku Sagi o Eryku Czerwonym, rytuał polega na przyzwaniu duchów (i przyszło ich wiele bo pieśń była dobra) - tak więc nie do końca "nie są przyzywane byty", i co więcej - uzyskuje się od nich informacje - ale tu już jest dowolność... np. wezwana przez Odyna Volva, nie była chętna do udzielenia mu informacji, natomiast duchy, które się pojawiły w sadze w sumie mówiły same z siebie. Mamy więc w pewien sposób naturalność - pójdziesz do jednego sąsiada, to Ci pożyczy szklankę cukru i zapyta, czy masz do niego kawę a pójdziesz do drugiego, to Ci każe za nią zapłacić i jeszcze zmiesza z solą (mamy tego przykład w wypadku mitu o Freyi i bodajże Odzie - gdy młodzieniec przy pomocy Freyi poszukiwał swego pochodzenia aby odzyskać ojcowiznę).

No i jak już wspominamy o relacjach "użytkownicy magii" - relacje społeczne, to warto też wymieniać jednym tchem i "Sagę o Egilu" - niemniej generalnie można przyjąć, to co opisał Ulf - "jak trwoga to do czarownika a jak źle, to na stos go"
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Następna strona

Powrót do Magia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron