Ragnarok

Re: Ragnarok

Postprzez Thordis » poniedziałek, 30 grudnia 2013, 20:52

Właśnie miałam powoływać się na efekt motyla, ale KozioU mnie wyprzedził ;) Od siebie dodam więc tylko kilka konkluzji:

"Ostateczna" Bitwa wcale nie jest ostateczna sensu stricte. To kończący się jeden rozdział na osi czasu, a rozpoczynający kolejny (dowód w tekście chyba jest powszechnie znany i nie trzeba cytować?). I może ważniejsze jest w ogólnym rozrachunku, by ten kolejny rozdział rozpoczął się "po naszemu", niż to, żeby poprzedni skończył się wygraną? A może to właśnie ten kolejny rozdział i jego rozpoczęcie jest punktem węzłowym, do którego i tak dojść musi, a nie sam Ragnarok? A może po prostu w takim układzie straty mogą okazać się znacznie mniejsze, niż w jakimkolwiek innym? A może to, co pewne, choć nie bez strat, jest lepsze od wielkiej niewiadomej, która może okazać się znacznie gorsza i doprowadzić do strat znacznie większych i nie warto jej ryzykować?

W życiu bywa czasem tak, że wszystkiego ocalić się nie da. Mając tego pełną świadomość, czasem mądrzej i korzystniej jest wybrać "mniejsze zło", czyli ratować co się da, najmniejszym (choć czasem ten najmniejszy nie jest wcale mały) możliwym kosztem.

Dodam jeszcze, że kompletnie nie zgadzam się z twierdzeniem, że polegli wojownicy mają robić za mięso armatnie jakiś "wielkich bogów, plemienia Asów" i samo to jest dla nich zaszczytem. Nie. Oni stają po stronie SWOICH, po stronie krewnych, po stronie WŁASNEGO plemienia, od którego sami się wywodzą. A czy w germańskiej etyce istnieje bardziej wartościowa śmierć, niż ta w obronie rodziny? (dowód w tekście: 1.sposób ożywienia człowieka przez bogów , 2. Heimdall i jego "więksi i mniejsi synowie" + opowieść o Rigu)

Nie zgodzę się też, że Asowie to istoty "bez emocji". Na to, że tak nie jest, też da się znaleźć wiele dowodów, za pomocą tak lubianej przez Ciebie analizy tekstów. Choćby fakt, że płaczą (Frigg, Freya) - istoty bezemocjonalne nie płaczą z żalu albo tęsknoty. Albo to, że się złoszczą, wpadają w gniew z powodów osobistych (najprostszy - choć nie jedyny - przykład - Thor). Zgodzę się natomiast, że mało prawdopodobne jest górowanie u nich w superważnych sprawach emocji nad rozsądkiem. Szczególnie zaś u Odyna jest to mało prawdopodobne.

Wracając natomiast do analizy tekstu, którą proponujesz jako narzędzie badawcze. Analizujesz Voluspę, albo nawet szerzej Eddę poetycką. Nie można jednak zapominać, że analiza strukturalna tekstu nie może odbywać się bez kontekstu (chyba że jesteś zwolennikiem metody eksplikacyjnej). Kontekst zaś jest szeroki i z pewnością nie do końca znany. Ten konkretny tekst przedstawia zbiór opowieści (nie bez znaczenia jest też fakt, że opisanych wyrywkowo i niechronologicznie, częściowo jako odrębne teksty, wydane potem jako zbiór) pisanych przez konkretnego autora, w konkretnym czasie i konkretnym miejscu na świecie i jest zakorzeniony w konkretnej kulturze. Więc przy jego analizie należy wziąć pod uwagę także względy historyczne, kulturoznawcze, a nawet subiektywną perspektywę samego autora. Co z tego jasno wynika? Że równie dobrze coś istotnego może tkwić w jakimś aspekcie kontekstu, do którego nikt z nas dotąd się nie dokopał lub do którego dokopać się nie da, bo nie przetrwał on w źródłach pisanych. I przy tym założeniu możemy sobie dalej teoretycznie gdybać i tworzyć kolejne teorie, teoryjki, hipotezy i gambity Wszechojca.
I mniej więcej tyle nam przyjdzie z podejścia "mam tekst, to się go trzymam".
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Ragnarok

Postprzez Mruczysław » wtorek, 31 grudnia 2013, 01:10

Nie obraźcie się, ale dla mnie to takie ni w pięć ni w dziewięć. Mają plan nie zakłócania Wyrdu, ale czasami jakby go nie mają? A ludzie po śmierci mają być wobec bogów jednostronnie solidarni (bo nikt nie stara się ich ocalić, ergo - nie traktuje jak prawdziwych towarzyszy broni) :shock: .
W każdym razie - skoro Thor nagle wpadł na to że chce zabić Midgardsoma, to może i inni bogowie są mało wyrachowani, może cały czas improwizują pod wpływem emocji i raz wychodzi z tego to a raz tamto, i to dlatego są na dłuższą metę niezdolni do opierania się przeznaczeniu :?: :?: :?:

To mi jakoś bardziej pasuje niż teorie o planach i porządkach czy oryginalnej budowie psychiki które raz ich do czegoś motywują, a raz nie.

W każdym razie, jeżeli nawet bogowie wybierają zamiast fatalizmu rodzaj bezrefleksyjności, to z punktu widzenia człowieka jest jak najbardziej fatalistycznie.
Pojęcie właściwości czy niewłaściwości danego postępku nie jest oceniane przez jakiś konstrukt zwany "sumieniem" - i nie ono ocenia postępowanie właściwe lub niewłaściwe. Właściwość postępowania wiąże się przede wszystkim z byciem fair wobec własnego rodu, tych, których uważa się za "Swoich".


Ale tak właśnie można interpretować rolę Arniego - zabawne, ale jedyne co odróżnia jego psychikę od bóstw germańskich to fakt że jest maszyną (więc nikt nie umożliwił mu płakania), kodeks moralny jest chyba ten sam, więc gdyby miał wyższe emocje, to chyba byłyby właśnie takie jak sugerujesz dla Waszych bogów (oczywiście pamiętam że mu ich nie zaprogramowano, bo nikt nie widział takiej potrzeby, stąd cały ten dramat - nie miał kompletu ludzkich emocji bo te wyższe nie są powiązane z agresją, więc przeszkadzałyby mu w wykonywaniu misji, ale zdaj sobie sprawę z tego że pisałem o porównywaniu emocji - nie ich siły czy natury :P ). Ja tam widzę że bóstwa germańskie są bardzo antropomorficzne - nie mają jakichś ostrych skłonności psychopatycznych, właśnie takich jakie mi się kojarzą z filmowymi maszynami do zabijania (jak na ironię, z filmowych twardzieli to właśnie Terminator - maszyna w sensie dosłownym - jest właśnie bardziej ludzki w postępowaniu). Odyn to nie Clint Eastwood, i na pewno od któregoś momentu w swych dziejach ma sumienie, o czym świadczy fakt ze aktywnie działa gdy czuje się odpowiedzialny za Asów, zamiast zadowalać się prymitywnym odruchem stadnym. Sam fakt że wpuszcza poległych wojowników do Valhalli żeby trenowali sporo o nim mówi - nie zrobił tego dla przyjemności, wykazał się troską o przyszłość swoich, nawet jeśli nie są oni zbyt ochoczy do wybicia wszystkich synów Lokiego (co podpowiada zdrowy rozsądek), w dodatku pożytek z tego będzie mierny (bo to i tak za mało by istotnie pomóc w jakiejkolwiek walce). Ale gdyby nie robił nic, to coś by go gryzło - i akurat nie byłby to Fenris. Pewnie coś by go gryzło gdyby zabił Lokiego - i to nie byłaby wdowa (co nie tłumaczy czemu Lokiego nie zabił na jego polecenie ktoś inny, nie mający z nim żadnych pozytywnych powiązań). Oczywiście wobec śmiertelników nie zamanifestuje takich skrupułów, ale ich zna przecież dużo krócej.

No i właśnie - coś ten Odyn jest chyba jednak niezbyt jak Terminator - ale też chyba nie taki niewzruszony losem wrogów jak co poniektórzy z Was chcą go widzieć :roll:
Jego Pomruczność
Mruczysław
 
Posty: 9
Dołączył(a): niedziela, 29 grudnia 2013, 06:07

Re: Ragnarok

Postprzez Thordis » wtorek, 31 grudnia 2013, 05:13

A może warto zapoznać się bliżej z germańską etyką i tym, w jaki sposób ona wartościuje?

Cały czas wracasz do wątku "nieocalania ludzi". A nie wpadłeś na to, że w germańskiej etyce życie samo w sobie nie jest wartością najwyższą. Starasz się trzymać twardego "pro-life", co wynika z mocnego zakorzenienia w innym typie systemu etycznego.

A żeby to przestało być "takie ni w pięć, ni w dziewięć", musiałbyś przestawić trochę sposób myślenia i widzenia świata. Przez pryzmat takiego, jakie prezentujesz, rzeczywiście, to może tak brzmieć. Ale pamiętajmy, że to jest tylko jeden z wielu sposobów widzenia świata, jeden z wielu sposobów wartościowania. Trudno jest próbować zrozumieć jakiś system etyczny, patrząc cały czas przez pryzmat innego. Nie da się wartościować cudzej etyki poprzez własną. Nie da się przystawić do wszystkiego jednego i tego samego modelu aksjologicznego. To mniej więcej tak, jakbyś próbował karać według prawodawstwa pozytywistycznego społeczeństwo, w którym funkcjonuje prawodawstwo naturalne.

Mruczysław napisał(a): oryginalnej budowie psychiki które raz ich do czegoś motywują, a raz nie.


A to skąd wnioskujesz? Kto tu mówił o oryginalnej budowie psychiki, która raz motywuje, a raz nie? Bo nie mam pojęcia, do czego się odnosisz.

Mruczysław napisał(a):W każdym razie, jeżeli nawet bogowie wybierają zamiast fatalizmu rodzaj bezrefleksyjności, to z punktu widzenia człowieka jest jak najbardziej fatalistycznie.


Ponownie. Gdzie jest mowa o bezrefleksyjności? Może się nie rozumiemy z powodu rozbieżnej nomenklatury, niemniej ustalmy jakiś wspólny mianownik, bo teraz ta rozmowa wygląda jak "baba o chlebie, a dziad o niebie".

"Sumienie – w niektórych religiach i nurtach etycznych wewnętrzne odczucie pozwalające rozróżniać dobro i zło, a także oceniać postępowanie własne i innych ludzi. Jest to zdolność pozwalająca człowiekowi ujmować swoje czyny pod kątem moralnym i odpowiednio je oceniać. Czynnikiem decydującym w przestrzeganiu tych norm jest poczucie winy, które występuje w momencie uświadomienia sobie rozbieżności między własnym postępowaniem a przyjętymi normami. Sumienie kieruje się moralnymi kryteriami oceny, zależnymi od otoczenia społecznego i wychowania człowieka."

Właśnie. W niektórych. A w naszej religii i naszym nurcie etycznym - nie funkcjonuje. I dlatego my gadamy sobie, a Ty sobie i nic z tego dla dyskusji nie wynika. Według Ciebie za odczuwanie "pozytywnych emocji" jest odpowiedzialne coś nazywanego sumieniem. A według nas nie. W naszej antropologii nie istnieje taki konstrukt. Dla nas do odczuwania miłości, przyjaźni, odpowiedzialności, poczucia więzi, litości, troski czy skrupułów nie jest potrzebne coś o nazwie "sumienie". Żadne sumienie nie implikuje ani możliwości odczuwania, ani przejawiania uczuć, ani wartościowania. My Ci to tłumaczymy, a Ty dalej swoje, że "jak bez sumienia, jak się litują i czują odpowiedzialność". Dla nas jedno drugiego NIE WYKLUCZA (nauczona doświadczeniem od razu wyjaśniam - wielkie litery to nie przejaw emocjonowania się, tylko próba podkreślenia słów-kluczy). Ten termin wywodzi się z zupełnie innego modelu antropologicznego niż przyjmowany przez nas. Skutkiem tego nie możemy się porozumieć, bo mówimy (i myślimy) innymi kodami, jakby w różnych językach. Więc albo Ty jako gość, który sam twierdzi, że chce się czegoś dowiedzieć, chociaż spróbujesz dostosować się do naszego modelu, albo się nie dogadamy, bo my się Twoim nie posługujemy. Słuchaj, proszę, co się do Ciebie mówi, grzecznie tłumaczy, przeczytaj, co inni linkują (jaki sens się powtarzać, skoro coś już zostało ładnie opisane i wyjaśnione?). I nie proszę, byś zmienił sposób myślenia albo zrozumiał cudzy. Proszę tylko o to, byś, dyskutując z grupą osób o ich sposobie postrzegania świata, chociaż w teorii pojął, na czym on polega i spróbował prowadzić rozmowę na poziomie zrozumiałym dla interlokutorów. Bo na razie to przypomina szkolne omawianie "motywu patriotyzmu" (w pojęciu romantycznym) w "Dziejach Tristana i Izoldy".
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Ragnarok

Postprzez KozioU » wtorek, 31 grudnia 2013, 14:13

Jak napisała Thordis, sumienie na które się powołujesz pozwala rozgraniczać pomiędzy dobrem a złem i jest związane z chrześcijańskim paradygmatem postrzegania świata. A w germańskim paradygmacie nie ma dobra i zła, więc nie może tam być sumienia. Dyskusja jest ciekawa, ale chyba trochę kręci się w kółko, bo pewne rzeczy związane mocno ze sposobem patrzenia na konstrukcję świata są dla Ciebie zwyczajnie nie do zrozumienia bez wejścia choć odrobinę w kulturę, która stworzyła te mity i jej sposób widzenia rzeczywistości. Od strony etycznej w zrozumieniu naszego sposobu myślenia może trochę Ci pomóc tekst jaki niedawno napisałem na blogu Gothiskandza (http://gothiskandza.blogspot.com/2013/1 ... ywnie.html). Przeczytaj proszę zwłaszcza wstęp (do drugiej grafiki) i wtedy może uda nam się ruszyć z miejsca z ciekawym tematem jaki zacząłeś.
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Ragnarok

Postprzez Satu » wtorek, 5 sierpnia 2014, 15:01

A mnie zaczęło ostatnio zastanawiać, choć nie wiem, czy jest to sensowne... Otóż w dyskusji zaistniało stwierdzenie, że, być może, Ragnarok jest chrześcijańskim wymysłem mającym być odzwierciedleniem Apokalipsy/przybliżać ją nowym wyznawcom. A nie może być tak, że Ragnarok jest chrześcijańskim wymysłem, stworzonym, by zmusić ludność do zmiany wiary? W końcu używano różnych sztuczek, z których podmienianie świąt i przyjmowanie takich zwyczajów jak polewanie wodą są tylko tymi najbardziej znanymi. A dlaczego sądzę, że Zmierzch Bogów może być taką sztuczką? Otóż zgodnie z nim zginą starzy bogowie, świat zniknie pogrążony w ciemności, powróci Baldur, by samotnie władać pięknym szczęśliwym światem, który powstanie od jednej kobiety i mężczyzny. Co oferuje chrześcijaństwo? Samotnego boga, który tworzy świat z nicości i zaczyna gatunek od jednej kobiety i jednego mężczyzny. Być może Ragnarok nie ma nastąpić, bo już to zrobił - nawet jeśli nie fizycznie to w umysłach ówczesnych ludzi, by zrobić miejsce na nową wiarę, by przyjęcie tej religii było w jakiś sposób uzasadnione i przeszło płynnie.
Avatar użytkownika
Satu
 
Posty: 93
Dołączył(a): wtorek, 15 stycznia 2013, 15:55

Re: Ragnarok

Postprzez KozioU » wtorek, 5 sierpnia 2014, 16:33

No to my w takim razie jesteśmy piątą kolumną...
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Ragnarok

Postprzez Sylcia » wtorek, 5 sierpnia 2014, 17:07

Satu napisał(a):powróci Baldur, by samotnie władać pięknym szczęśliwym światem

Mit o Ragnaroku wygląda nieco inaczej. Odradzają się Baldr i Hodr, Modi i Magni dziedziczą młot Thora, być może inni niewymienieni bogowie przeżywają (np. Wanowie, oprócz Freja). Asowie, którzy zginęli pewnie odrodzą się po kolejnym cyklu. Jeśli calutki mit został stworzony w okresie chrześcijańskim w analogii do Apokalipsy, to raczej ludzie by go nie łyknęli tak łatwo, bardzo dziwne by to było. Są tam oczywiście elementy wspólne, być może częściowo zmanipulowane. Mam swoje teorie na ten temat, ale zajmowanie się końcem świata nie jest moim priorytetem na dzień dzisiejszy :P

Satu napisał(a):powstanie od jednej kobiety i mężczyzny

Ród z tej kobiety i mężczyzny będzie władać Midgardem, Baldr i Hodr Asgardem, a nie, że kurcze Asowie mają panowanie nad światem, bez przesady :P
Druga kwestia to to, że bardziej niż sam fakt "zaczęło się od 1 kobiety i mężczyzny", który jest i tak metaforyczny, ważniejsza jest inna kwestia. Zarówno w micie o powstaniu świata, jak i po Ragnaroku, ludzie wychodzą z drzewa - i to jest oryginalny motyw u Germanów, potwierdzający dodatkowo cykliczność świata.

Satu napisał(a):nawet jeśli nie fizycznie to w umysłach ówczesnych ludzi

Nie wszyscy przyjęli chrześcijaństwo w swych umysłach, na wioskach na północy się trochę pogan zachowało, więc trochę głupio by było, żeby dla jednych Ragnarok nastąpił, a dla innych nie. Chyba, że Lif i Lifthrasir to metaforycznie założyciele Ásatrúarfélagið z 1972r. i mamy teraz to odrodzenie. Śmieszna koncepcja ]:D
Nie zajmuję się już asatru ani runami, toteż proszę mnie o to nie nagabywać. Konta niestety usunąć się nie da :p
Sylcia
 
Posty: 146
Dołączył(a): sobota, 13 października 2012, 17:29

Re: Ragnarok

Postprzez Hrefna » wtorek, 5 sierpnia 2014, 18:19

Ciekawy materiariał na ten temat: http://www.ancient-origins.net/myths-le ... 52#!bwrH8v

Nie zapominajmy, że za pierwszym razem ludzie nie wychodzą z drzewa, tylko zostają z drzewa, a raczej drewna, bo martwych drzewnych pni, zrobieni przez bogów. Zrobieni właśnie, w odróżnieniu od wielu innych mitów o początku rodzaju ludzkiego, w których zostali stworzeni z niczego. Wychodzą z drzewa dopiero za drugim razem, w nowym świecie, wychodzi z niego para, która była (być może przez cały czas jest, o tym mitologia milczy) w nim ukryta. Ukryta w osi świata, czemu można nadać szamańskie spojrzenie, że na koniec znanego nam świata czeka gdzieś pomiędzy światami. Poza tym, jeśli nie zwracać uwagi na fakt, że początkiem była jedna para ludzka, to istotniejsze jest raczej pokrewieństwo krwi z bogami, w końcu Heimdall spłodził przedstawicieli i przyszłych ojców każdej grupy społecznej. A wychodzenie założycieli rodzin z drzewa, tyle że z żywego, bywa obecne również w celtyckich mitach założycielskich dotyczących poszczególnych rodów. Zdaje się, że jest też u Bałtów. I u... Indian północnoamerykańskich ;)

Nie zapominajmy też, że Eddy, z Voluspą włącznie, są mimo wszystko opowieścią "na motywach" tego, w co wierzono, mocno uogólnioną i spisaną przez chrześcijanina w czasach chrześcijańskich. I że podobnie jak z każdą religią naturalną, nieobjawioną, nie było nigdy jednej obowiązującej wersji mitu - to że jedna została spisana nie oznacza wcale że była jedyną albo nawet najpopularniejszą, była tą, którą najlepiej znał spisujący, niebędący nawet badaczem w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, nie było nigdy jednej powszechnie obowiązującej mitologii, ba, nawet sztywno skonstruowanego panteonu, nie tylko poszczególne grupy społeczne oddawały cześć różnym bogom (większość źródeł historycznych wskazuje na triadę Thor-Freyr-Odyn - ale to głównie w późnym już okresie, Adam z Bremy w Czynach Biskupów Hamburskich też o tej triadzie wspomina, a też jest późnym i chrześcijańskim źródłem. Wcześniej istniało sporo różnic, nie tylko na przestrzeni czasu, ale również geograficznych - to że jedna została - bardzo późno - spisana nie oznacza wcale że była jedyną albo nawet najpopularniejszą, była tą, którą najlepiej znał spisujący, niebędący nawet badaczem w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Żadna religia naturalna nie ma swojej jedynie obowiązującej wersji. I to właśnie jest w nich piękne.

W sumie mitologicznie równouprawniona, choć religioznawczo nieprawdopodobna i o wiele mniej popularna, jest teoria bodaj tego samego Snorriego, obecna też u Saxo Gramatyka, mówiąca o tym, że bogowie są ubóstwionymi ludzkimi władcami i mają czysto ludzkie pochodzenie...

Z tymi wioskami to też różnie bywało, konstrukcja skandynawskiego osiedla w "okresie wikingów" , chyba że mówimy o małej i nędznej wiosce rybackiej albo zagubionej gdzieś w lesie smolarskiej, efemerycznych, tymczasowych i pozbawionych wpływu na cokolwiek, z jakich nikt na wiking nie pływał, bo był na to za biedny, przypominała raczej nasze podgrodzia - zgromadzenie chat biedniejszych wokół domu/dworu/halli możniejszego, tego, który zapewniał łódź, tego, który pozbawionym ziemi dzierżawił własną, który miał sługi i niewolników, a koło jego siedziby osiedlali się rzemieślnicy, pewni zbytu na swoje produkty. Podziały społeczne w społeczeństwie skandynawskim wczesnego średniowiecza, chociaż nie nieprzekraczalne, były bardzo wyraźne. I to zwykle ten z dworu, opiniotwórczy, przyjmował chrześcijaństwo, uznając to za krok odpowiedni politycznie lub go nie przyjmował i za Olafa Tryggvasona zostawał razem z dworem i otaczającym go osiedlem spalony...

Chyba, że Lif i Lifthrasir to metaforycznie założyciele Ásatrúarfélagið z 1972r. i mamy teraz to odrodzenie. Śmieszna koncepcja
Faktycznie śmieszna. Bo sprowadzająca całą przebogatą kulturę germańską wyłącznie do jej bardzo późnego, skandynawskiego - i to w wersji islandzkiej - przejawu, żeby nie powiedzieć - przedśmiertnych podrygów, tak rozpropagowanych popkulturowo, że obecnie przez ich w pewnym stopniu mocno zaciemniający pryzmat postrzega się całą religijną germańszczyznę. Bo w wersję o "dojrzałej formie religii" w dzisiejszych czasach żaden religioznawca nie uwierzy, teoria ewolucji religii umarła razem z Eliadem. A i przed Ásatrúarfélagið tu i ówdzie (i to z pominięciem niesławnych czasów III rzeszy i jej wynaturzeń) lokalne formy religijności germańskiej się odradzały, tyle że w naturalnej, nieinstytucjonalnej formie.
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Ragnarok

Postprzez Thordis » środa, 6 sierpnia 2014, 09:16

Sylcia napisał(a):Mit o Ragnaroku wygląda nieco inaczej. Odradzają się Baldr i Hodr, Modi i Magni dziedziczą młot Thora, być może inni niewymienieni bogowie przeżywają (np. Wanowie, oprócz Freja).


Wiadomo jeszcze, że przeżyje Widar. A co z boginiami? O tym, żeby miały wyginąć, nie ma tam mowy ;) A jest ich przecież całkiem sporo. I są to niewątpliwie Asowie (i Wanowie "uasowieni"). I jeszcze ponad to są zdolne urodzić całe stado nowych Asów, krew z krwi ]:P
I... moment, moment! Wiadomo na pewno, że zginie, to wyłącznie: Odyn, Thor, Heimdall i Freyr. O nikim więcej mit nie mówi, że zginie. A przykłady Sylci jednoznacznie wskazują, że tych, którzy giną, automatycznie zastępuje młodsze pokolenie - ich dzieci. Wprawdzie nie wiadomo, czy Freya i Heimdalla też "zastąpią" ich synowie (albo córki ?), ale nie jest też nigdzie powiedziane, że na pewno nie. Tak czy inaczej, wszystko pozostaje w rodzie i właściwie nic się nie zmienia ]:P

Sylcia napisał(a):Nie wszyscy przyjęli chrześcijaństwo w swych umysłach, na wioskach na północy się trochę pogan zachowało, więc trochę głupio by było, żeby dla jednych Ragnarok nastąpił, a dla innych nie. Chyba, że Lif i Lifthrasir to metaforycznie założyciele Ásatrúarfélagið z 1972r.


Dokładnie, przecież nie wszyscy się schrystianizowali od razu i nie wszyscy w takim samym stopniu, to był długi i złożony proces. Więc Ragnarok musiałby dla każdego następować w innym momencie :P Bez sensu. A z kolei, jak mówi słusznie Hrefna, częściowo religijność germańska przetrwała i nawet nie tyle odradzała się, co miejscami zachowała jakąś prowizoryczną ciągłość.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Ragnarok

Postprzez Hrefna » środa, 6 sierpnia 2014, 09:52

OffTopic!
Thordis napisał(a):nie tyle odradzała się, co miejscami zachowała jakąś prowizoryczną ciągłość.


Jak w każdej europejskiej religii przedchrześcijańskiej, ciągłość rozpoznawalna jest przede wszystkim przez folklor, wierzenia, zwyczaje i opowieści ludowe. Dowiedli tego już bracia Grimm spisując baśnie. Albo nasz Kolberg.

Ciekawym tego przykładem jest Urglaawe, ruch urodzony w kolebce anachronizmów religijnych, jaką jest amerykański stan Pennsylwania, wśród chłopów-imigrantów z zachodnich Niemiec, porozumiewających się Deitsch (czyli językiem powstałym w wyniku przemieszania niemieckiego i holenderskiego) na podstawie kultury ludowej (a w dzisiejszych czasach również badań religioznawczych i kulturoznawczych, poczynając od Mitologii Teutońskiej Jakuba Grimma), starający się odtwarzać kontynentalną religijność germańską na podstawie jej zachowanych w folklorze śladów. Jasne - Ameryka. Jasne - Pennsylwania - jej specyficzny zakątek. Jednak poszukiwanie przedchrześcijańskich śladów w folklorze, przekopywanie się przez warstwy kultury, jest bardzo sensownym działaniem, bo w nim właśnie pozostaje ich zawsze najwięcej.
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Mitologia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron