Kto w Polsce piorunami ciska?

Re: Kto w Polsce piorunami ciska?

Postprzez KozioU » poniedziałek, 20 czerwca 2011, 18:47

Asus napisał(a):jak asatryjczyk (celowo nie piszę w liczbie mnogiej) traktuje bogów miejscowych, nie ze swego panteonu? Tak, tak, wiem że przede wszystkim Asowie. Ale mi chodzi o to czy w jakiś sposób, chociażby z grzeczności, jakoś zauważa ich obecność i jakoś ich honoruje?


Odpowiem ci za siebie. Zauważam i czasem honoruję. Kiedy jestem daleko od domu, w szczególności w nowym miejscu, z reguły składam drobną ofiarę miejscowym duchom i bogom, prosząc o przychylność na ich terenie. Traktuję to trochę jak myto na rogatkach - zapłacisz, masz spokój z miejscowymi władzami. ;)

Asus napisał(a):jak asatryjczyk podejdzie do uczestnictwa w rytuale dedykowanego innym bogom? Taki najbardziej jaskrawy przykład to zaślubiny - i pal sześć chrześcijańskie, ale na przykład: para twoich przyjaciół (np. druidów) hajta się i zaprasza cię na ceremonię zaślubin po druidzku (słowiańsku, helleńsku czy jakkolwiek). czy wtedy asatryjczyk po pierwsze w ogóle weźmie udział w rytuale, po drugie jak będzie się zachowywał (czy na przykład zakrzyknie sława Perunowi razem ze wszystkimi?), i w końcu czy, jeśli odrzuci zaproszenie na ceremonię, nie będzie to wystąpienie przeciw szóstej cnocie, gościnności znaczy?


Znów za siebie tylko. Wezmę udział, bo zostałem zaproszony. Zresztą wielokrotnie brałem udział w takich ceremoniach. Jeśli nie znam przebiegu ceremonii, to podpatruję co robią "miejscowi" i z szacunku dla zapraszających powtarzam odpowiednie gesty czy słowa, do momentu kiedy nie stoi to w sprzeczności z moim poczuciem honoru i godności. Tzn. mogę krzyczeć "sława Perunowi", ale nie uklęknę w katolickim kościele, nie będę bił się w piersi że "moja bardzo wielka wina", czy nie wychylę rogu za Lokiego. Odrzuciłbym tylko takie zaproszenie, które już na starcie kłóciłoby się z moimi zasadami (pewnie nie pojawiłbym się w meczecie, bo zaczynasz od zdejmowania butów i padania na twarz - ale dla pewności zapytałbym zapraszającego o to, co będzie ode mnie jako gościa wymagane).

Mam nadzieję, że o to Ci chodziło.
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kto w Polsce piorunami ciska?

Postprzez Asus » poniedziałek, 20 czerwca 2011, 20:06

Mam nadzieję, że o to Ci chodziło.


Ano właśnie o to mi chodziło, dziękówa :piwo:
Avatar użytkownika
Asus
 
Posty: 40
Dołączył(a): sobota, 18 czerwca 2011, 09:08

Re: Kto w Polsce piorunami ciska?

Postprzez Szerszen » poniedziałek, 20 czerwca 2011, 20:26

Szcześliwie (albo i nie) do meczetów nas raczej nie zapraszają jako "niewiernych".
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kto w Polsce piorunami ciska?

Postprzez Vrede » środa, 22 czerwca 2011, 11:10

Asus napisał(a):Ostatnio łazi mi po głowie jeden mały problem, no dobra, może nie taki mały - mianowicie kto w naszym kraju ciska piorunami z nieba? Oczywiście z punktu widzenia asatryjczyka. Bo (poprawcie mnie jeśli coś źle mówię) asatryjczycy będąc twardogłowymi politeistami uznają istnienie cudzych bogów, lecz oddają cześć tylko swoim. Więc stąd pytanie - jak "rozwiązywany jest" ten problem, gdzie np bóg z panteonu nordyckiego i z panteonu powiedzmy słowiańskiego wchodzą sobie w kompetencje - jak na przykład Perun i Thor (w tym konkretnym przypadku w aspekcie gromowładności) ?


Dobre pytanie na ankietę dla asatryjczyków, bo pewnie będzie tyle różnych odpowiedzi co i ludzi. :> Odpowiadam tylko za siebie, ale przypuszczam, że większość z nas w ogóle nie ma takiego "problemu", bo zazwyczaj jesteśmy ludźmi, którzy ich nie wyszykują a po prostu sobie z nimi radzą. Odpowiedz na to pytanie jest jak próba wyznaczenia współrzędnych geograficznych ograniczających Midgard, czy Asgard albo Nawię i Jawię. Ja wierzę w wiele światów i w to, że czasem do któregoś uda mi się zerknąć, jak również w to, że z tych innych miejsc ktoś wpadnie "w odwiedziny" tutaj. Nie traktuję bogów jak np przodków, czy duchy miejsc, które rzeczywiście związane są z konkretnymi miejscami w naszych realiach geograficznych. W związku z tym, kiedy jest burza i walą pioruny to nie widzę w nich ani Thora ani Peruna ani Zeusa. Cieszę się, że jest burza, cieszę się zapachem deszczu, silnym wiatrem, hałasem, mocą tego żywiołu - jako ja, zwykły człowiek, poganka. Ponieważ panteon nordycki mocno siedzi w mojej świadomości (czy podświadomości) to przy okazji burzy myślę o Thorze i zdarza mi się również wtedy coś tam do niego pogadać - bo jestem asatryjką. A słowianowierca pewnie na tej samej zasadzie gadałby sobie do Peruna i o nim myślał. Świat moich bogów, jest blisko mnie i blisko mojego świata. U słowianowiercy będzie podobnie. Łączyć nas będzie to, że np idziemy sobie tą samą wrocławską ulicą, ale każdy z nas "jest podłączony" do swojego, odrębnego świata bogów.
W sumie do temat na dłuższą dyskusje i najlepiej twarzą w twarz, żeby się dobrze zrozumieć.
A podsumowując - wg mnie nie można podporządkować danego piorunka konkretnemu bogu. To nie duchy związane z konkretnymi przedmiotami czy miejscami. Burza to okazja aby o swoich bogach pomyśleć, wznieść toast, pogadać. Metaforycznie - burza to takie schody w bloku na kolejne piętra, po których mogę iść ja, Ty, słowianowierca i ktokolwiek tam chce, ale kiedy już na to piętro wejdziemy to ja pójdę pogadać z gościem spod 9 a reszta wybierze sobie inne drzwi. A czyje są schody? Pff...


Jeszcze propo pytań o udział asatryjczyków w świętach nieasatryjskich. Dopóki nie kłóci się to z moimi poglądami, zasadami i wiarą - to chętnie biorę udział. Jeżeli coś jest dla mnie "podejrzane" to zadaję pytania, dowiaduję się dlaczego jest tak a nie inaczej oraz co to ma znaczyć. Jesli mi się nie podoba z jakiś względów - to nie biorę w tym udziału. Wszystko z szacunkiem do innych wierzeń.

Problematyczną jest zazwyczaj kwestia rozdzielenia przyjaźni od wiary. A raczej kumpelstwa i wiary. Chciałoby się z kimś poświetować, bo dobrze się z taką osobą dogadujemy i miłe nam jest jej towarzystwo. Ale taka osoba mimo wszystkich swych zalet może zupełnie nie rozumieć rytuałów, mieć w tyle to co dla nas jest sacrum, a na ryt jednak iść chce - z ciekawości, dla towarzystwa itd. Takim układom mówię NIE. Z drugiej strony są ludzie, którzy wiedzą, że nic ich nie łączy z Asatru a może nawet i z pogaństwem, ale są to jednocześnie ludzie, którzy tą wiarę szanują i rozumieją a my z jakiś przyczyn (rodzina, długoletnie przyjaciele) chcemy ich mieć przy sobie podczas jakiejś ceremonii - np ślubu. W takim wypadku nie widzę przeszkód, żeby mogli uczestniczyć w święcie. Ale i tak dotyczy to (oczywiście tylko i wyłącznie moim zdaniem) ceremonii społecznych a nie osobistych blotów, w których nastawiamy się na bliższy kontakt z bogami.

Podsumowując - nie chciałabym brać udziału w rytuale przyzywania bogów z innego panteonu po to, żeby oddać im cześć, złożyć ofiarę - jeśli to jest sedno całego rytu. Dlatego nie pomogę helleniście w jego osobistym "blocie" dla jakiejś jego konkretnej bogini. A chętnie wezmę udział w ceremonii pogańskiej typu zrękowiny, gdzie sednem całej imprezy jest jakiś cel społeczny a innych bogów wzywa się po to, żeby byli świadkami i składa się im ofiary po to by przychylnie nastawili się do tej sprawy - a nie po to by wyrazić w ten sposób swoją lojalność konkretnie do nich, czy o coś tam ich błagać, albo przed nimi klękać. Jeżeli będzie to np swadźba i wypada w jakimś momencie powiedzieć "sława Mokoszy" (wymyślam totalnie, bo nie mam pojęcia o ślubach rodzimowierczych - to tylko przykład!) to jako uczestnik tej ceremonii powiem "sława Mokoszy", bo cała grupa zaprosiła na ślub tą właśnie boginię i wierzę, że ona tam będzie. Totalną wiochą byłoby krzyknięcie w takim momencie na przekór wszystkim "chwała Frigg", bo mimo iż jestem asatryjką i na asatryjski ślub np ta boginii byłaby zaproszona - to jednak nie w asatryjskim ślubie biorę udział a w swadźbie. O której wcześniej na pewno postarałabym się dowiedzieć jak najwięcej i zrozumieć jak najwięcej a do wezwanych bogów odnieść z szacunkiem, jaki im się należy.
Avatar użytkownika
Vrede
 
Posty: 933
Dołączył(a): czwartek, 10 marca 2011, 21:56
Lokalizacja: Wrocław i Oslo

Re: Kto w Polsce piorunami ciska?

Postprzez KozioU » środa, 22 czerwca 2011, 16:13

:piwo:
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kto w Polsce piorunami ciska?

Postprzez Asus » czwartek, 23 czerwca 2011, 06:57

Vrede, pozostaje mi tylko :piwo: dla Ciebie :)

Chciałbym powiedzieć że jestem mile zaskoczony waszymi odpowiedziami, ale po prawdzie nie jestem zaskoczony - potwierdzacie to, co myślałem o Asatru i asatryjczykach - co nie zmienia faktu że tylko utwierdzacie mnie w przekonaniu, że to ścieżka która naprawdę ma "ręce i nogi" a ludzie nią kroczący mają głowę na karku :) A te wszystkie moje dziwne pytania biorą się stąd, ze chcę sobie wiedzę na temat północnej ścieżki usystematyzować i rozwiać wszelkie dziwne mity, które rozsiewają nieprzychylni.
Tak więc jeszcze raz :piwo:
Avatar użytkownika
Asus
 
Posty: 40
Dołączył(a): sobota, 18 czerwca 2011, 09:08

Re: Kto w Polsce piorunami ciska?

Postprzez Vrede » czwartek, 23 czerwca 2011, 09:44

Asus napisał(a): A te wszystkie moje dziwne pytania biorą się stąd, ze chcę sobie wiedzę na temat północnej ścieżki usystematyzować i rozwiać wszelkie dziwne mity, które rozsiewają nieprzychylni.


:-D Podaj nazwiska - a my już załatwimy rozsiewaczy :-P
Avatar użytkownika
Vrede
 
Posty: 933
Dołączył(a): czwartek, 10 marca 2011, 21:56
Lokalizacja: Wrocław i Oslo

Re: Kto w Polsce piorunami ciska?

Postprzez Asus » czwartek, 23 czerwca 2011, 10:02

:-D Podaj nazwiska - a my już załatwimy rozsiewaczy :-P


Lista będzie krótka acz znacząca: EB, (nie)męska czarownica & alike ;)
Avatar użytkownika
Asus
 
Posty: 40
Dołączył(a): sobota, 18 czerwca 2011, 09:08

Re: Kto w Polsce piorunami ciska?

Postprzez Ulf » czwartek, 23 czerwca 2011, 10:33

Do tego wszystkiego co tak ladnie ujela Vrede, dodalbym jeszcze przyklad sytuacji, z ktora spotyka sie co roku napewno wielu Asatryjczykow.
Swieta w kregu genetycznej rodziny. Ta dziwna nazwa ;) bierze sie stad, by odroznic wyraznie asatryjska rodzine bedaca czesto jeszcze "jedynie" rodzina krwi - tzn. czlonkowie przystepujacy do kindredu sa niejako adoptowani, lub tez w szczegolnych przypadkach slubuja braterstwo krwi, od rodziny nieastryjskiej, ale bedacej jak najbardziej nasza rodzina. Zeby nie bylo to tak zagmatwane wystarczy przyjac ze, kazde pokrewienstwo genetyczne jest pokrewienstwem krwi, zas to drugie nie zawsze musi byc genetyczne :) Ale lacznie i jedni i drudzy krewni sa nasza rodzina - wiec na ich szczesciu, powodzeniu, honorze zalezy nam jednakowo.

Dlatego tez czesto zapewne, zdarza sie nam wszystkim brac udzial w uroczystosciach rodzinnych zabarwionych religijnie. Nie ma problemu gdy wynika to poprostu z szeroko pojmowanej tradycji, gorzej gdy nasi krewni-innowiercy sa osobymi gleboko wierzacymi. Potrzeba tu sporo taktu i dyplomacji jak i dobrej woli z obu stron, by wzajemnie nie robic sobie przykrosci.
Przewaznie takie rodzinne wydarzenia w ktorych uczestniczymy sa swietami chrzescijanskimi - Boze Narodzenie, Wielkanoc, chrzciny czy I Komunia.
Ja osobiscie nie mam zadnego problemu by w nich uczestniczyc, gdyz z biegiem czasu wszyscy wypracowalismy sobie odpowiednia praktyke - choc nie przecze, ze nie obeszlo sie bez tarc :P Chetnie siadam z krewnymi do swiatecznej kolacji czy sniadania. Oczywiscie nie ma wspolnych modlitw, czy zabarwionych religijnie zyczen, zamiast "poswieconym" oplatkiem dziele sie z Rodzina chlebem, lub jajkiem nad ktorym ksiadz nie odprawial chrzescijanskich czarow. Moja i moich dzieci "innosc" jest nie tylko tolerowana ale i akceptowana, mimo ze dziadkom na przyklad, z poczatku trudno bylo przelknac fakt nieochrzczenia najmlodszego wnuczka...
"No bo to jakos tak nie po chrzescijansku"... ekhm :D

Podsumowujac te nieco chaotyczna wypowiedz, pozwole sobie rzucic banalem - ze kierujac sie rozsadkiem, mozna sobie bezproblemowo ulozyc sprawy religijne i w tej tzw. genetycznej rodzinie. Tylko obydwie strony musza tego chciec. Bo jak wiele rzeczy w zyciu i ta polega na wzajemnosci...
Ulf
 

Re: Kto w Polsce piorunami ciska?

Postprzez Szept » czwartek, 23 czerwca 2011, 11:06

ja się podpisuję pod tym co Asus napisał o Asatru i Asatryjczykach i bardzo dziękuje za tak obszerne wyjasnienia
:piwo: Dla Was :)
Jeśli do wody, ognia, ziemi i wiatru dołożymy miłość, powstanie energia. Nazwę ją kosmosem.
I założę własny.
Avatar użytkownika
Szept
 
Posty: 197
Dołączył(a): piątek, 8 kwietnia 2011, 06:31

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Mitologia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron