O Hel i reszcie rodu

Re: O Hel i reszcie rodu

Postprzez kairve » czwartek, 19 maja 2011, 20:13

Isa napisał(a):Raczej? A może po prostu "inna strona", które niekoniecznie od razu musi być "chaotyczna"? Na dobrą sprawę zresztą nie do końca można uznać chaos za "chaotyczny", bo to, że trudno prześledzić rządzące nim zasady nie znaczy, że takich nie ma.


Think as you please. ;) Ja po prostu wychodzę z założenia, że Jotnar to chaos i opieram to na tym, co pisałem bodaj w temacie o Lokim (albo Yggdrasilu, nie pamiętam). Przyjmuję, że Yggdrasil to kosmos (κόσμος żebyśmy mieli jasność, nie gwiazdki i planetki). I to nie jest tak że "chaos jest chaotyczny" i "trudno prześledzić rządzące nim zasady". Chaos to chaos. Chaos to nie kosmos. Chaos ma pewne określenia (nie jest, jak choćby postmodernizm, kostką mydła pod prysznicem). Chaos to nie tylko współczesne pojęcie rodem z erpegów i socjologii. Nigdzie nie napisałem, że chaosem nic nie rządzi; napisałem, że chaos to przeciwwaga dla kosmosu. Mała, ale jednak różnica (tak, tu dochodzi jeszcze pojęcie entropii, ale staram nie komplikować sobie życia).

pracy z bytami (boskimi, demonicznymi i całą resztą)


Kiedy gwiazdy świeciły inaczej była pewna grupa ludzi (Elwingo, pamiętasz? ;)), która bardzo zżymała się na taką figurę retoryczną. Teraz gwiazdy świecą inaczej niż inaczej, ale nadal wychodzę z założenia, że pracować to można motyką w ogródku. Ale - każdemu wedle potrzeb.
kairve
 

Re: O Hel i reszcie rodu

Postprzez KozioU » czwartek, 19 maja 2011, 21:45

A myślałem, że tylko mnie trzącha jak słyszę o "pracy z bogami/duchami/energiami"...
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: O Hel i reszcie rodu

Postprzez Isa » piątek, 20 maja 2011, 11:19

Figura retoryczna może nie najzgrabniejsza, tak często nadużywana, że źle się kojarzy. Ale nadal - jakkolwiek niezgrabnym - jest określeniem czegoś, czym bardzo wiele osób się zajmuje w mniej lub bardziej oczywisty sposób. I to również osób, które są na tym forum ;) Więc figura może się nie podobać i powodować, że Was otrząsa - ale dopóki ktoś nie zaproponuje lepszej, będę jej używać.
Íss er árbörkr
ok unnar þak
ok feigra manna fár.
Avatar użytkownika
Isa
 
Posty: 279
Dołączył(a): poniedziałek, 28 marca 2011, 18:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: O Hel i reszcie rodu

Postprzez xxx » piątek, 20 maja 2011, 15:12

Jakby to powiedzieć... Mnie ta figura trąci właśnie (nomen omen) Chaosem. I godformą/formami
Zadawanie się - takie określenie już prędzej przyjmuję do wiadomości...

Swoją drogą magia chaosu z takim właśnie podejściem przy okazji, jest ku..wsko skuteczna, nie da się ukryć (sprawdzone). Tylko na pewnym etapie dokonuje się wyboru drużyny jednak...
xxx
 

Re: O Hel i reszcie rodu

Postprzez Isa » piątek, 20 maja 2011, 15:37

Wyboru drużyny? Do pewnego stopnia, tak, ale - jak zauważył Szerszeń:
Szerszen napisał(a):Coby wam wsadzić kij w mrowisko, to Hel akurat była jedynym dzieckiem Lokiego, jakie doczekało się właśnie akceptacji/tolerancji ze strony Allfathera, na tyle dużej, że dał jej właśnie we władanie królestwo w Nilfhelu.

I to u Hel mamy Baldra. Wreszcie - Loki jest bratem krwi, przez część mitologii (dopóki nie zostanie ukarany) jak najbardziej obecnym wśród Asów, często z nimi współpracującym i w efekcie szkodzącym olbrzymom w tym samym stopniu, co innym. Moim zdaniem, ten podział "na drużyny" nie jest więc tak wyraźny i jednoznaczny, jakby niektórzy chcieli. I dopóki nie zacznie się Ragnarok - nie będzie.
Íss er árbörkr
ok unnar þak
ok feigra manna fár.
Avatar użytkownika
Isa
 
Posty: 279
Dołączył(a): poniedziałek, 28 marca 2011, 18:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: O Hel i reszcie rodu

Postprzez xxx » piątek, 20 maja 2011, 16:30

Z tym braterstwem krwi zdaje się kwestia jest o tyle ciekawa, że (niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę) wzmiankowane jest tylko w jednym źródle.

Generalnie niewątpliwie trudno mówić o pełnej jednoznaczności podziału - tutaj się zgadzam, choć jednocześnie w pełni się zgadzam z zaproponowanym przez kairve podziałem kosmos/chaos. Istotne jest też to, że (nie wiem, czy w tym, czy którymś innym wątku) wynikła sprawa obiektywizmu - i tego, że to niekoniecznie Asowie mają obiektywną rację w konflikcie. I może po prostu niewyraźnie sformułowałam swoją myśl - natomiast czasem pewne układy (i tu zahaczam niestety o UPG, trudno) wymagają od uwikłanej w nie (znowu złe określenie - bo "uwikłanie" sprawy nie wyjaśnia, rzecz jest w dobrowolnej umowie zobowiązującej obie jej strony do pewnych konkretnych rzeczy) osoby jasnego opowiedzenia się po którejś "stronie" konfliktu, którego ostateczne nasilenie dopiero nastąpi, jednak ten właśnie konflikt jest Celem. Celem, który w wyniku zawieranych umów staje się również Celem ludzkiej strony tych umów.

Nie próbowałam powiedzieć, że wchodzenie jakiekolwiek w kontakty z potomstwem Ognistego jest fuj i be. Zwłaszcza, że i imperatyw zdobywania wiedzy każdym możliwym kosztem i niezależnie od jego wysokości nie jest mi obcy, a najdobitniej (czasem najdotkliwiej, ale i najskuteczniej) zdobywa się ją przez doświadczenie właśnie. Tyle że hm... czasem okazuje się, że wchodzenie w takie kontakty może być nie w porządku i niekonsekwentne wobec wcześniej podjętych decyzji :).
xxx
 

Re: O Hel i reszcie rodu

Postprzez Isa » piątek, 20 maja 2011, 16:53

Hah, pisząc o konsekwencji zawsze do mnie trafisz, Elwingo ;)
Íss er árbörkr
ok unnar þak
ok feigra manna fár.
Avatar użytkownika
Isa
 
Posty: 279
Dołączył(a): poniedziałek, 28 marca 2011, 18:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: O Hel i reszcie rodu

Postprzez Freja » czwartek, 10 października 2013, 21:48

Pozwoliłam sobie odświeżyć wątek, bo niedawno spotkałam sie z kontroweryjnym artykułem na temat Hel i zastanawia mnie czy ktos moze wie cos wiecej na ten temat (artykuł z 2005 roku, wiec żadna nowość).

Artykul pochodzi z Mimers källa, periodyka SFSS, (12/2005, numer poświęconym tematowi śmierci). Wg autora bogini owa jest opacznie rozumiana tylko i wyłącznie jako pani królestwa umarłych, pomijamy natomiast jej inne aspekty. Autor odwołując się do książki Gunnel i Görana Liljenroth „Hel- bogini zapomniana w nordyckiej mitologii” twierdzi, że mogła ona początkowo być swego rodzaju Boginią Matką, centralną postacią rdzennej religii Skandynawii, tą która daje życie ale i je odbiera. Kolejna teza, Hel mogła być jednym z aspektów bogini Urd, autor nie podaje niestety żadnych konkretnych uzasadnień tej tezy.

W dalszej części artykułu autor opisuje swoje „spotkania” z Hel, zarówno bowiem on jak i kilka osób z jego otoczenia stworzyło swoiste rytuały mające na celu zbliżenie się do Hel. Rytuały te wykonują rok w rok na początku listopada od 15 lat (był to rok 2005). Cel? Stanięcie twarzą w twarz ze śmiercią jeszcze za swego życia, bliższe poznanie Hel i zbliżenie się do królestwa umarłych. Takie spotkanie ma w pewien sposób oswoic śmierć, zmniejszyć strach przed nią. Autor widzi sens takiej ceremonii takze w przypadku przeżywania żałoby po kimś bliskim lub chęci „odnowy” czy „odrodzenia”, wyzbycia się tego, co nam ciąży i narodzenia na nowo (tak, wiem, ezo-gadka, przytaczam autora).

Zdaje sobie sprawę z tego, że temat jest mocno kontrowersyjny. Nie chce wsadzać kija w mrowisko, chodzi mi o poznanie waszych opnii, a przede wszystkim interesuje mnie, czy ktoś o czymś podobnym może słyszał wcześniej? Nie ukrywam, ze ciekawi mnie tez, czy ktos wie cos wiecej a propos tezy jakoby Hel miala byc poczatkowo Boginia Matka?
Bättre är obett
än alltför mycket blotat,
den som ger vill jämt ha gengäld;
bättre är ogivet
än alltför mycket offrat
Havamål 146
Avatar użytkownika
Freja
 
Posty: 105
Dołączył(a): poniedziałek, 9 września 2013, 07:09
Lokalizacja: Kraków

Re: O Hel i reszcie rodu

Postprzez Hrefna » piątek, 11 października 2013, 00:20

Jak dla mnie nadinterpretacja. Ta, która daje życie i je odbiera, jeśli mamy takiej postaci w ogóle wśród bogiń szukać, to w moim mniemaniu przede wszystkim o wiele od Hel pierwotniejsza (w sensie "primordial" a nie "primitive") Nerthus. Być może jakieś jej cechy zostały przeniesione na Hel, której rodowód przecież dobrze znamy, należy do potomstwa Lokiego... Może Holle - i tu nawet można byłoby doszukiwać się zbliżonego brzmienia imion prowadzącego do przeniesienia niektórych cech...

Trochę zbyt ezoteryczne na mój gust te przez Ciebie przytaczane rozważania. Takie NEOpogańskie, z naciskiem na NEO. W dodatku eklektyzujące - bo wciągające w kulturę germańską coś, co moim zdaniem z niej nie pochodzi - bo wszechobecność pierwotnej bogini matki, z której łona wychodzimy i do niego powracamy to niezbyt germański konstrukt. No, chyba że ktoś chciałby kopać do neolitu - ale to zajeżdża dla odmiany naciąganym wiccanoidyzmem. Swoją drogą jak można inaczej "stanąć twarzą w twarz ze śmiercią", niż towarzysząc komuś umierającemu? Zamiast rytuałów z Hel w roli głównej wydaje mi się, że lepszy w tym celu byłby np. wolontariat w hospicjum...

Choć ciekawam, co na to inni. A kijki w mrowisko są w sumie dobrą rzeczą - zawsze prowadzą do ciekawych dyskusji.
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: O Hel i reszcie rodu

Postprzez Hinni » piątek, 11 października 2013, 07:28

Isa napisał(a):szkodzącym olbrzymom w tym samym stopniu, co innym.
@]:D

Czyli: "Ok, chłopaki, idziemy na*riwiać olbrzymów. Ha! Patrzcie, jaką sromotną klęskę dla nich mamy!" i tydzień później "To twojego syna można zabić jemiołą... jej, zapomniałem, ups ^^" Jak dla mnie to jest trzecia strona medalu :) pamiętajcie że moneta czasem stanie na boku. Mało prawdopodobne, ale na poziomie podejmowanych przez obgadywanego przez nas pana zakładów.

Co do dzieciaczków:
Nie bratałabym się jakoś wybitnie z Hel, ale mam wrażenie, że podpadać jej też nie ma co. Wydaje mi się że finalną bitwę Hel przeczeka patrząc z boku, przynajmniej założenie że Helhaim nie ucierpi skłania mnie do tego poglądu.

Co do węża i wilka - no, ci chociaż są jednoznaczni. Uf...

Za to zapomnieliście jeszcze o kimś. Mamy jeszcze źrebaczka. Zrodzony a nie spłodzony, ale też się liczy ;). Po prawdzie jest koniem i w zasadzie tylko koniem, ale za to nie można mu odmówić pozytywnej roli, a dobry koń w bitwie to jednak jest coś.

I... czy ja się nie mylę, czy dzieci Lokiego może być jednak... no więcej trochę? Bo zdaje się że mnożenie na prawo i lewo mu wypominano, a on sam w pewnej kłótni też zasugerował że jest ojcem paru "cudzych" synów. Więc ten ród może być troszkę większy niż się może wydawać.
Śmiej się przy ludziach,
Płacz tylko w ukryciu,
Bądź lekka w tańcu,
Ale nigdy w życiu.
Avatar użytkownika
Hinni
 
Posty: 146
Dołączył(a): czwartek, 27 czerwca 2013, 18:57
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Mitologia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron