Loki

Loki

Postprzez kairve » sobota, 14 maja 2011, 01:59

Wow, nawet ognista emotka tematu jest...

Anyway. Mamy temat o "kulcie Lokiego", jasne. Ale mnie interesuje coś kompletnie innego. Proste pytanie (chyba) zatem - jak zapatrujecie się, jako asatryjczycy, heathensi wszelakiej maści i ogólnie rzecz biorąc ludzie związani z tym a nie innym zestawem mitologicznym, na osobę Lokiego? Bez ściemy, jak na spowiedzi. ;) Ja bezczelnie na sekundkę wstrzymam się od wytaczania dział i armat.
kairve
 

Re: Loki

Postprzez Szerszen » sobota, 14 maja 2011, 06:47

ech bez ściemy... to Loki jako taki jest dla mnie kłamcą i oszustem... nie lubię go... *mam to po Heimdallu), choć czsem jest zabawny.
A odnośnie jego "kultu" to popełniłem nie tak dawno:
http://runy.net.pl/content/loki-kontra-loki
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Loki

Postprzez Szept » sobota, 14 maja 2011, 07:51

Loki? Fajny i zabawny jest.... w powieści Jakuba Ćwieka "Kłamca" :D
Jeśli do wody, ognia, ziemi i wiatru dołożymy miłość, powstanie energia. Nazwę ją kosmosem.
I założę własny.
Avatar użytkownika
Szept
 
Posty: 197
Dołączył(a): piątek, 8 kwietnia 2011, 06:31

Re: Loki

Postprzez Thorbiern » sobota, 14 maja 2011, 11:05

Jako człek prosty-co to widzi,że czarne to czarne,a białe to białe-nie lubię jegomościa. Ale jako człowiek praktyczny widzę w nim zło konieczne, bez którego ani mjolnira, ani włosów dla żony mego Boga (choć postąpił z nią wstrętnie)itd. W ogóle bez tego "nielubianego"- przeznaczenie szłoby jak po grudzie. Znaczy taki "psotnik" niestety potrzebny jest.
Þorbjörn Ríkarðson
Avatar użytkownika
Thorbiern
 
Posty: 203
Dołączył(a): wtorek, 22 marca 2011, 16:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Loki

Postprzez kairve » sobota, 14 maja 2011, 11:28

Tak, ten art czytałem, Szerszeniu ;), tak samo jak kilka innych rzeczy, tak jak i moje osobiste rozkminki też weszły w grę. Rozumiem, że loki (w pl.) o których wspominasz tam to coś na kształt fae-folk czy sidhe. Tylko mniej mylne w wyglądzie. ;)

Natomiast mnie chodzi o konkretnego Lokiego, tego z Eddy (bo poza nią chyba niespecjalnie się pojawia explicite). Tak się bowiem zastanawiam (i chyba mimo wszystko zepsuję eksperyment)...

Z tego co widzę na światowych internetach gros ludzi mimowolnie przyporządkowuje Lokiego jako takiego "Szatana", zło personifikowane (no i siewcę zagłady, było nie było). No ok. Pamiętam że wieki temu pewna osoba była zdjęta ponoć przerażeniem, bo zinterpretowała pewną moją wizję jako nie Jednookiego a Lokiego właśnie (i tu już pewien hint o czym chciałbym pogadać). No i przyznam, ja też w pewnym momencie jak mi klucze do auta (nie mam auta) zginęły to wiadomo - Loki (analogicznie do kultury arabskiej, "To pewnie djinni" ;)). Ale potem sprawa zaczęła być (w kontekście "myślenia o danym zjawisku") coraz bardziej ciekawa. I pewnie zawsze znajdzie się ktoś, kto na internecie powie "pfff... to nie wiedziałeś?" (ludzie zwykle mówią tak na internecie, mając do dostępu setki stron, encyklopedii i narzędzi, podczas gdy live nagle milkną...), ale...

Co jeśli Loki jest czymś/kimś więcej niźli tylko "piątą kolumną"?

Czytam sobie teraz, po raz pierwszy, "Ojca Chrzestnego" Puzo (film widziałem wieki temu, a książkę znaleźliśmy niemalże "na chodniku"). I tam mamy Dona Corleone, czyli tytułowego Il padrino oraz całą strukturę mafijną. Prawa ręka nie wie co robi lewa i tak dalej. Mamy "silnorękich", mamy zdrajców, mamy prowokatorów. Mamy też takich, co dobrowolnie podkładają się, wiedząc że "in the long run" jest to dobry wybór. Analogia dość jasna, jak myślę.

Wspominasz Szerszeniu o tej wiecznej gotowości dzięki jego "psotom" ;)... No tak. I obaj też wiemy (na moment zamieniamy się w religioznawców, klepiących się po brzuszkach), że Loki to taki sam bóg jak Set; to Trickster. Jest bratem krwi Odyna. Tu mi się przypomina rozmowa na Ostarze, gdzie padło stwierdzenie (c) by Koziou, że Odyn "to taki wielki wychujator" (okoliczności pamiętam średnio, za to sam tekst jako wyimek jest wyborny). Zastanawiam się, tak w warstwie czysto gimnastyki mózgowej - a jeśli cały ten ambaras z Hodem, Baldrem i tak dalej, był ukartowany przez Jednookiego? :)

No bo tak - Loki zawsze coś tam broił, raz bardziej, znowuż mniej - ale był tym czynnikiem hmm... entropicznym (w ujęciu socjologii, nie fizyki). No i teraz Odyn - ma brata krwi. Wie, że kiedyś słoneczko schowa się za horyzontem dla Niego i reszty towarzystwa. Zbiera sobie naręcza minionów na ostatnią bitwę, ale to może być za mało.
I teraz taka hipotetyczna sytuacja. Don Jednooki ;) woła do siebie Lokiego. Mówi "załatw mojego chłopaka". Loki nie pyta, bo jest bratem krwi, prawda? Więc dzięki wrodzonemu sprytowi i kombinatoryce stosowanej jemioła przeszywa Baldra. Baldr idzie na włościa Hel. Bogowie próbują go wydostać, ale znów - przeszkadza im Loki. Zatem nie ma bata, żeby Baldr wydostał się z krainy umarłych (słowo się wszak rzekło). Jednooki kiwa ze smutkiem głową i każe załatwić sprawę z wężem, Sygin i tak dalej. Wraca na tron i zaciera ręce. Dlaczego? A dlatego, że wszystko poszło po jego myśli. Płomienisty Loki pocierpi - wszak ich bitwa i tak ma nadejść. Olbrzymy ze wszech stron nadciągną wraz z jego bratem (aż się prosi o porównanie do Seta i Horusa, jak w mordę strzelił). Rozpęta się wielka bitwa, Yggdrasil spłonie i wszystko pójdzie wpieerdut!

Wszystko? Nie. Bo ziemie Hel są nietknięte podczas walk. Po całej imprezie, kiedy opadnie kurz, wychodzi Baldr i robi "new world order". Kurtyna, akt drugi. Odyn nawet zza grobu pokazuje soczystego fucka, Loki śmieje się histerycznie.

Bo tak na dobrą sprawę - obaj są szaleni. W obłędzie Odyna jest jedna metoda - Ragnarok. W szaleństwie Lokiego jest jedno - zmiana stanu rzeczy.
kairve
 

Re: Loki

Postprzez xxx » sobota, 14 maja 2011, 12:02

No bo tak - Loki zawsze coś tam broił, raz bardziej, znowuż mniej - ale był tym czynnikiem hmm... entropicznym (w ujęciu socjologii, nie fizyki). No i teraz Odyn - ma brata krwi. Wie, że kiedyś słoneczko schowa się za horyzontem dla Niego i reszty towarzystwa. Zbiera sobie naręcza minionów na ostatnią bitwę, ale to może być za mało.
I teraz taka hipotetyczna sytuacja. Don Jednooki ;) woła do siebie Lokiego. Mówi "załatw mojego chłopaka". Loki nie pyta, bo jest bratem krwi, prawda? Więc dzięki wrodzonemu sprytowi i kombinatoryce stosowanej jemioła przeszywa Baldra. Baldr idzie na włościa Hel. Bogowie próbują go wydostać, ale znów - przeszkadza im Loki. Zatem nie ma bata, żeby Baldr wydostał się z krainy umarłych (słowo się wszak rzekło). Jednooki kiwa ze smutkiem głową i każe załatwić sprawę z wężem, Sygin i tak dalej. Wraca na tron i zaciera ręce. Dlaczego? A dlatego, że wszystko poszło po jego myśli. Płomienisty Loki pocierpi - wszak ich bitwa i tak ma nadejść. Olbrzymy ze wszech stron nadciągną wraz z jego bratem (aż się prosi o porównanie do Seta i Horusa, jak w mordę strzelił). Rozpęta się wielka bitwa, Yggdrasil spłonie i wszystko pójdzie wpieerdut!


Wszystko? Nie. Bo ziemie Hel są nietknięte podczas walk. Po całej imprezie, kiedy opadnie kurz, wychodzi Baldr i robi "new world order". Kurtyna, akt drugi. Odyn nawet zza grobu pokazuje soczystego fucka, Loki śmieje się histerycznie.

Jak by to powiedzieć... jakoś niedawno rozmawialiśmy z KozUem w Paradoksie bodaj na temat takiego rozumienia wydarzeń, o których mowa i roli w nich Lokiego. Tudzież planów Wszechojca. I wydawało nam się to wielce prawdopodobne, i to mimo że nie braliśmy w tej rozmowie pod uwagę braterstwa krwi, jako wzmiankowanego bodaj w jednym źródle tylko.

No bo właśnie:
Zastanawiam się, tak w warstwie czysto gimnastyki mózgowej - a jeśli cały ten ambaras z Hodem, Baldrem i tak dalej, był ukartowany przez Jednookiego?

To wcale nie musi być w warstwie czysto mózgowej - Ojciec jest podporządkowany własnemu planowi. Ma Cel (abstrahując od tego, że w pewnym sensie daje go też innym). I owszem, jednym z elementów tego Celu może być walka o zachowanie status quo, obecnego świata. Ale też i uporządkowanie tego, co będzie po nim w taki sposób, by jednak być wygranym... wydaje mi się to bardzo do Niego podobne. I ma niemiłą na pierwszy rzut oka przypadłość traktowania wszystkiego, co tylko się nada i wszystkich, którzy Jego zdaniem się do tego nadadzą, jako środków czy narzędzi do realizacji tego Celu (swoją drogą wchodząc z Nim w jakikolwiek kontakt trzeba być tego świadomym... ). A Loki niewątpliwie narzędziem realizacji Celu jest świetnym, zwłaszcza że i wszystkie joby w gruncie rzeczy polecą na niego...

Babska natura (na dodatek natura osoby w pewien pokrętny sposób związanej z pewną Boginią, ale o tym to tylko z niektórymi na żywo) odczuwa mi tu tylko pewien zgrzyt. Tak, wiem, że trudno matce (przed którą niby małżonek tajemnic nie ma, a Ona jednak wie wszystko - lub może wiedzieć, jeśli wiedzieć zechce) przedstawić taki plan dotyczący pierworodnego (bodaj), który wiąże się z jego zgonem i dłuuugim aż po koniec naszego i naszych bogów czasu przebywaniem w domenie Hel. Ale mimo wszystko jakaś wzmianka, cokolwiek - bo skończyło się Pierwszym Płaczem - i skoro był Pierwszy, a Drugi będzie dopiero kiedy Wilk dokona swojego dzieła - znaczy to nie tak, że kobieta zawsze płacze i nie ma co się przejmować. I nie tak, że wiedziała. Albo, hm... tylko czy tu już nie sięgam za daleko ...chyba że Jej niepamięć o jemiole też przyjmiemy za (jej własną) część Planu - bo patrz nawias - przecież pani na Fensalirze wie wszystko (choć nikomu tego nie ujawnia), lub może wiedzieć, jeśli wiedzieć zechce...

Zresztą co innego Wiedzieć, a co innego zobaczyć martwego syna - o tym jak skończy małżonek też przecież wie, a Drugi Płacz jednak nastąpi...

A tak btw:
Pamiętam że wieki temu pewna osoba była zdjęta ponoć przerażeniem, bo zinterpretowała pewną moją wizję jako nie Jednookiego a Lokiego właśnie (i tu już pewien hint o czym chciałbym pogadać).
Nie wspominasz rozumiem o mnie - choć i mnie taka myśl przeszła przez łeb, o ile pamiętam nasze rozmowy z tamtych czasów? Owszem, myśl, że to może być Ognisty zaniepokoiła mnie wtedy, ale nie żeby to zaraz nazywać przerażeniem. Zresztą raz, że wiedziałam wtedy znacznie mniej, gdzieś tam mi cały mitologiczny ciąg wydarzeń po głowie chodził, ale nie kojarzyłam różnych większych i mniejszych niuansów, siedząc w zupełnie przecież innym kontekście, a dwa, że to był czas, kiedy byłam (od paru lat przecież) kompletnie zablokowana na kontakt ze Starym, nie chciałam go, więc bardziej lub mniej siłą rzeczy wypierałam wszystko, co wiązało się z mieszkańcami Asgardu. Mój niepokój brał się raczej z tego, że Jednooki, na którego stawialiśmy przy interpretacji tamtej wizji ma przynajmniej Plan (zrozumienie go jako "Wielkiego Wych..tora" wtedy jeszcze było pieśnią przyszłości). Loki natomiast (wg mojego ówczesnego rozumienia go) byłby gotów pojawić się u Ciebie tylko po to, żeby się zabawić, dla rozrywki, a jego rozrywki często wiązały się z krzywdą tych, których kosztem następowały. Nie brałam tylko pod uwagę skały, unieruchomienia, Sigyn, węża... mistyczna wyobraźnia mi podpowiada, że teraz to on raczej nie nawiedza ludzi w snach i wizjach... chociaż kto wie.

Tak swoją drogą... Baldr trafił do Hel. Martwi Bogowie gdzieś trafiają przecież... w takim razie - i to mnie od jakiegoś czasu mocno zastanawia - czy ci, którzy zginą w Ostatniej Walce gdzieś się jednak nie podzieją?

(sorry za prywatne wtręty, ale religia nie jest dla mnie ot taką jedną ze sfer życia - bardzo je przenika, tak że głębsze o niej gadanie zwykle prywatnymi wtrętami musi się kończyć ;) )
xxx
 

Re: Loki

Postprzez kairve » sobota, 14 maja 2011, 12:27

Nie, Elwingo, chodziło mi o kogoś zupełnie innego, spoza naszego "towarzystwa". Anyway - właśnie, uwięziony. Ale przecież chaos, szaleństwo, pierwotne siły nadal drążą ten świat, prawda? A któż inny za nimi stoi, jak nie Loki? :) Obłęd Alfadra jest przecież w pewnym sensie uporządkowany, rządzi się żelazną logiką. Obłęd Lokiego (jako, powiedzmy, drugiej strony tej monety) to pierwotny chaos, zupełnie jak - nomen omen - Trickster z gry "Thief" (mojej ulubionej, nie plwać :P). Ta moneta chaosu i porządku tak sobie wiruje i wiruje, aż kiedyś wirować przestanie, a wtedy Baldr podniesie ją z ziemi, chuchnie i schowa do portfela. ;))))

(Ach, komparatystyka aż wali w ryj Kali Yuga, nie? ;))

Hm, to chyba w ogóle - tak mi do głowy przyszło - dobry temat na No'aide. Proszę mi nie kraść, to ładnie o tym napiszę. :P

Co do Frigg, myślę, że może wiedzieć, ale "gra w grę". To tak jak ostatnio zażartowałem sobie, że środowisko pogan w Polsce przypomina bal skrytobójców (wyjetych żywcem z "Assassin's Creed" ;)). Wszyscy wdziewają piękne maski weneckie, ruszają w tan i między jednym a drugim uśmiechem rozdają sobie blekot i pchnięcia floretami. ;) A czasem ktoś kogoś jedwabnym sznurem poddusi. I ona, Frigg, być może doskonale wie co się dzieje - ale wie też, że cel uświęca środki.
kairve
 

Re: Loki

Postprzez Szerszen » sobota, 14 maja 2011, 12:37

Wiesz kairve... mnie tym nie wzruszysz, bo jestem daleki od traktowania olbrzymów (dowolnego rodzaju) jako odpowiedników chrześcijańskich diabłów...

Wystarczy wspomnieć o Aegirze, niepewnym rodowodzie samego Heimdalla - matki znamy ale ojciec... kto go tam wie..., Mimirze (też niepewny), no i jakby nie patrzeć samym Jednookim - w pierwszej linii związanym z tym samym rodem, który wobec Asów żywi nienawiść... - i co więcej, ma ku temu podstawy, w końcu zabicie Ymira, praojca wszystkich olbrzymów do tego upoważnia.

Ludziom się często wydaje że mozna zrobić właśnie kalkę (i tu się zgadzam) - Asowie to tacy dobrzy bogowie, a olbrzymy to te "zastępy piekielne" i nic się nie zmienia... otóż właśnie imho tej kalki nie można zrobić, bo robiąc eksperyment myślowy i stawiając się w roli sędziego między Asami a Olbrzymemi... to Asowie mają wobec olbrzymów dług - i Ragnrok... jest jego spłatą właśnie.
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Loki

Postprzez xxx » sobota, 14 maja 2011, 12:48

...a my wylądowaliśmy w porządku świata po tej stronie, która w jakiś sposób w obciążenie tym długiem jest zamieszana...

Dowodzi to tylko, jak zwodnicze jest przykładanie rozmaitych kalek i patrzenie na świat przez pryzmat "dobra" i "zła"...
xxx
 

Re: Loki

Postprzez kairve » sobota, 14 maja 2011, 12:51

No właśnie! I dlatego ten "fuck zza grobu" Odyna jest jeszcze bardziej przemyślny - bo co prawda stary porządek idzie w dal, ale On i tak jeszcze zdołał w jakiś sposób postawić na swoim. ;) Zmyślnego mamy Ojca, nie ma co. :P
kairve
 

Następna strona

Powrót do Mitologia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron