Wielomałżeństwo

Wielomałżeństwo

Postprzez Barld » niedziela, 23 czerwca 2013, 22:36

Moje pytanie dotyczy poligamii wśród wikingów. Czy miało to miejsce? Czy raczej społeczność wyznawała zasadę posiadanie jednej żony(męża)? Pytam ponieważ ktoś mi ostatnio powiedział, że wikingowie mieli kilka żon. Szukałem chwile w googlach, ale nic konkretnego nie znalazłem.
Barld
 
Posty: 49
Dołączył(a): wtorek, 16 kwietnia 2013, 21:57
Lokalizacja: Poznań

Re: Wielomałżeństwo

Postprzez Knust » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 03:48

O ile dobrze pamiętam "Heroję Północy" wikingowie* mieli jedną żonę, natomiast niezbyt przykładali uwagę do..monogamii łóżkowej. Autor, którego nazwiska nie pamiętam, wspomina, że proces chrystianizacji zaczął się - między innymi - od usilnych prób wyjaśnienia każdemu, że skoro ma jedną żonę to tylko jej powinien wkładać.



* i nie tylko wikingowie, także rzemieślnicy i wszyscy inni.
[url]kucfilolog.blogspot.com[/url]
Knust
 
Posty: 138
Dołączył(a): środa, 28 grudnia 2011, 02:41

Re: Wielomałżeństwo

Postprzez Hrefna » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 04:25

Zamiast "Heroi Północy" poleciłabym raczej np. to: http://spongy0llama.hubpages.com/hub/Di ... y-Scholars

Źródła wskazują na to, że "oficjalna małżonka" była jedna, za to mężczyzna mógł mieć dowolną liczbę konkubin - tyle, ile mógł utrzymać, a ich dzieci były uznawane jako oficjalne. Natomiast zdrada ze strony kobiety nie była raczej akceptowana:
In addition to their official wives, it was also very common for men to take on multiple concubines. According to Adam of Bremen, a man could essentially have as many concubines as he was able to afford, meaning that nobles and leaders often had many. Furthermore, children borne of concubines were considered legitimate.[20] Simpson distinguishes the wife from the concubine by asserting that the wife was the one who held possession of the ‘bride-price’ paid to her by her husband, as well as the dowry paid by her father, in the event of divorce.[21] This suggests that they had a lower status than the official wife, which Oxenstierna confirms: “Concubines were customary, but they were always of the lowest social class. A wife could tolerate them because they never endangered her marriage; they went with the mixture of monogamy and polygamy which made up her husband’s character.”[22] Simpson and Oxenstierna offer clear insight into the differing positions of, and relationship between, wives and their husband’s respective concubines, but, unlike Foote and Wilson, they fail to comment on the ostensible double-standard at work here: “A wife’s adultery was a serious crime, so much so that some provincial laws gave a husband the right to kill her and her lover out of hand if they were caught together. A man, on the other hand, was not penalized if he kept a concubine or had children outside marriage.”[23]Arnold makes almost the exact same statement regarding this double-standard, but is clearer in interpreting it as a fundamental inequality between men and women for the tolerance allowed men who broke what was the theoretically fatal crime of adultery just because it was so prevalent.[24]

Zatem można mówić o miksie mono-i poligamii, ale bez poliandrii :D

Ciekawy materiał około tego tematu tutaj: http://www.jstor.org/discover/10.2307/4 ... 2443905867
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wielomałżeństwo

Postprzez Ulf » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 09:21

Wlasnie w nawiazaniu do drugiego linka - nie tyle wielożeństwo ile "wielołóstwo", jesli mogę sobie na taki karkołomny neologizm pozwolić ]:D
Konkubinami w wiekszosci byly branki, czyli niewolnice, wiec tego typu zwiazek kobiety wolnej powodowal niewatpliwie w pewien sposob obnizenie jej statusu spolecznego w oczach innych.
A pamietajmy, ze ow status kobiet w spoleczenstwach germansko-skandynawskich byl stosunkowo wysoki na tle zwyczajow panujacych w owczesnej sredniowiecznej Europie...
Ulf
 

Re: Wielomałżeństwo

Postprzez Barld » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 09:47

Dzięki za odpowiedzi, tak sobie właśnie myślałem, że wiking posiadał jedną żonkę(w wierność małżeńską to nie wierzyłem).
Barld
 
Posty: 49
Dołączył(a): wtorek, 16 kwietnia 2013, 21:57
Lokalizacja: Poznań

Re: Wielomałżeństwo

Postprzez Szerszen » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 10:14

Ino pamiętaj też, że ta żona miała prawo się z nim rozwieść jak za bardzo się rozhulał... a wtedy ostawał się z połową majątku (i jeśli był możny to tylko połową drużyny).
Tak więc nie szarżowałbym z tą poligamicznością.

Musiałbym przegrzebać po źródłach ale z tego co pamiętam Rzymian zadziwiały w cywilizacji germańskiej dwie rzeczy: równouprawnienie kobiet i właśnie obyczajność, relatywnie surowa.

Zresztą patrząc na późniejsze ewolucje wierzeń chrześcijańskich i kolebki wszelkich protestantyzmów nastawionych właśnie na kontrę wobec postromańskiego "wielołóstwa" to chyba coś w genach...
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wielomałżeństwo

Postprzez Hrefna » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 10:39

Ale w opisach tej zadziwiającej Rzymian surowości obyczajów (Tacyt bodajże) dominuje właśnie surowość wobec zdradzających żon, o zdradzających mężach czy karach wobec nich mowy nie ma.
I zwróćmy uwagę, że oficjalna żona, ta jedna, była przez sam kontrakt małżeński już dobrze zabezpieczona finansowo - zarówno poprzez posag, jak i przez to, co narzeczony płacił rodowi narzeczonej. Oprócz podziału wspólnego majątku. Dlatego wystąpienie o rozwód było dla niej jak najbardziej możliwe i rozwód, co na miarę ówczesnych społeczeństw, poza celtyckim, gdzie panowały podobne prawa, faktycznie bardzo nietypowe, w żaden sposób nie stawiał jej na marginesie społeczności, przeciwnie, dawał czasem jeszcze więcej swobody. Konkubiny natomiast żadnych praw nie miały. Nie wywodziły się zresztą z "równych" rodów - nikt nie wziąłby równej sobie pani za konkubinę, nie oficjalną małżonkę, bo naraziłby się jej rodowi, czego raczej ryzykować nie chciano. I jeśli znudziły się swojemu mężczyźnie, zostawały na lodzie, zabezpieczone były tylko uznane za oficjalne ich dzieci, automatycznie poprzez nadanie imienia przyjmowane do rodu ojca.

[edit]
Nie zauważyłam postu Ulfa mówiącego właśnie o tym równym i nierównym pochodzeniu żon i konkubin tudzież brankach :D
[/edit]

Tak, że ma tu miejsce pewna wielowarstwowość, także moralna. Między równymi sobie małżeństwa. Ale jeśli mężczyźnie spodobały się panie z niższej klasy - brał je sobie za konkubiny. Dość powszechne było też przywożenie sobie jako konkubin branek z rozmaitych najazdów. Niekiedy zresztą zostawały oficjalnymi żonami, czasem z pominięciem przyjętej prawnie i zwyczajowo wymiany podarunków i opłat między rodami. W takim wypadku zabezpieczeniem przy rozwodzie był tylko podział majątku. Natomiast faktycznie niewiele jest wzmianek o bzykaniu na prawo i lewo. Oczywiście poza najazdami...

A co do genów - pamiętajmy jednak, że to północ... Rozhulanie obyczajowe jest bardziej charakterystyczne dla południowców ;)
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wielomałżeństwo

Postprzez Ulf » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 10:53

Szerszen napisał(a):Ino pamiętaj też, że ta żona miała prawo się z nim rozwieść jak za bardzo się rozhulał... a wtedy ostawał się z połową majątku (i jeśli był możny to tylko połową drużyny).
Tak więc nie szarżowałbym z tą poligamicznością.

No i wszystkie wynikajace z tego problemy rodzinno-majatkowo-spoleczne wspomniane powyzej.
Nie mowiac juz o tym ze w sprawach domowych moze rzadzic tylko jedna kobieta - wyobrazacie sobie ten burdel gdy kilka chce to robic ? :P
Dlatego prostszym i akceptowanym rozwiazanie byla niewolnica. Klucze ( wladza domowa) malzonki nie byla zagrozona, dzielny Wajking na obce baby nie chadzal ( chyba ze na wojnie, ale to sie nie liczy bo to praca :P) a branka to nie obca tylko "swoja" - czyli swiety spokoj i pelne szczescie w domu :D
Przodkowie zawsze byli znani ze swej pragmatycznosci...
:mrgreen:
Ulf
 

Re: Wielomałżeństwo

Postprzez Szerszen » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 11:00

No to jeszcze angielski opis z Tacyta, germanów:

"One wife apiece—all of them except a very few who take more than one not to satisfy their desires, but because their exalted rank brings many pressing offers of matrimonial alliances. The dowry is brought by husband to wife...gifts [such as] oxen, a horse and bridle, or a shield, spear and sword...she in turn brings a present of arms to her husband.…The woman must not think that she is excluded from aspirations to manly virtues or exempt from the hazards of warfare.…She enters her husband's home to be the partner of his toils and perils, that both in peace and war she is to share his sufferings and adventures.…Clandestine love-letters are unknown to men and women alike. Adultery is extremely rare.…Girls too are not hurried into marriage. As old and full-grown as the men they match their mates in age and strength"

Tyle że to jeszcze nie są czasy na poły schrystianizowanych "wikingów".
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wielomałżeństwo

Postprzez Hrefna » poniedziałek, 24 czerwca 2013, 11:03

Tak swoją drogą ta obyczajowość akceptująca instytucję niewolnicy-konkubiny, a nawet iluś jednocześnie, a zarazem karząca zdradzającą kobietę (w ramach niewątpliwego równouprawnienia wraz z kochankiem zresztą) przypomina mi pewne góralskie powiedzenie: "jak chłop zdradza, to jakby się przez okno z chałupy wypiórcył, jak baba zdradza, to jakby ktoś przez okno do chałupy nasrał". Moralność naturalna? :mrgreen:

Bo było nie było wiemy, jak się dzieci robi. A urodzone w małżeństwie dzieci były przyjmowane do ojcowego rodu. Więc lepiej mieć maksimum pewności (choć stuprocentowej nie ma nigdy, na co zwrócili uwagę Żydzi ze swoimi prawami dziedziczenia :P), że ewentualne dziecko jest własne... ]:P
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Następna strona

Powrót do Historia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron